Monthly Archives: Maj 2013

Co to jest depozyt sądowy? Poradnik dla dłużników (vol. 2)

co to jest depozyt sądowy poradnik dla dłużników

Tak jak już pisałam, to, że wierzyciel nie chce od dłużnika pieniędzy lub dłużnik nie może wierzycielowi zapłacić z innych przyczyn leżących po stronie tego ostatniego, wcale nie musi być dla dłużnika dobrą wiadomością. W żaden sposób nie powoduje to bowiem wygaśnięcia zobowiązania, wręcz przeciwnie – wciąż musimy spłacić dług, a ponadto może się okazać, że jesteśmy w zwłoce i musimy zapłacić odsetki.

Aby nie ponosić negatywnych konsekwencji opóźnienia, które przecież nie wynika z winy dłużnika, powinien się on zastanowić nad złożeniem swojego świadczenia do depozytu sądowego. Do tego muszą być jednak spełnione pewne warunki określone w kodeksie cywilnym. Jakie to warunki?

Zgodnie z art. 467 k.c., dłużnik może złożyć przedmiot świadczenia do depozytu sądowego:

1)      jeżeli wskutek okoliczności, za które nie ponosi odpowiedzialności, nie wie, kto jest wierzycielem, albo nie zna miejsca zamieszkania lub siedziby wierzyciela (na przykład wierzyciel zmarł, a jego spadkobiercy są nieznani, wierzyciel wyjechał za granicę czy zaginął);

2)      jeżeli wierzyciel nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych ani przedstawiciela uprawnionego do przyjęcia świadczenia (przykładowo, wierzyciel został ubezwłasnowolniony całkowicie, a nie wyznaczono mu jeszcze opiekuna);

3)      jeżeli powstał spór, kto jest wierzycielem (na przykład kilka osób upiera się, że zapłata należy się tylko jednej z nich);

4)      jeżeli z powodu innych okoliczności dotyczących osoby wierzyciela świadczenie nie może być spełnione (na przykład, wierzyciel odmawia przyjęcia zapłaty, „bo nie”, choć to akurat wydaje się mało prawdopodobne),

a także z innych przyczyn określonych w ustawie, na przykład, gdy wierzyciel odmawia wystawienia pokwitowania zapłaty (o pokwitowaniu pisałam tutaj i tutaj)

O złożeniu przedmiotu świadczenia do depozytu sądowego dłużnik powinien niezwłocznie zawiadomić wierzyciela na piśmie (najlepiej listem poleconym, a jeszcze lepiej „za potwierdzeniem odbioru”), chyba że zawiadomienie napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody, na przykład takie jak powyżej – nie wiadomo gdzie lub kim jest wierzyciel.

Aby móc wpłacić pieniądze do depozytu sądowego, należy złożyć wniosek do sądu rejonowego w miejscowości, w której miała nastąpić zapłata (art. 692 k.c).

Kodeks postępowania cywilnego (art. 693 k.p.c.) wymaga, żeby we wniosku tym zawrzeć następujące informacje:

1)      określić zobowiązanie, przy wykonaniu którego składa się przedmiot, czyli wyjaśnić, dlaczego w ogóle wierzycielowi musimy coś zapłacić;

2)      przytoczyć okoliczności uzasadniające złożenie, czyli opisać, dlaczego nie możemy wierzycielowi zapłacić;

3)      dokładnie oznaczyć przedmiot, który ma być złożony (w wypadku pieniędzy nie jest to zbyt problematyczne – wystarczy wpisać kwotę i walutę);

4)      wskazać osobę, której przedmiot ma być wydany (czyli wierzyciela), oraz ewentualnie warunki, pod którymi wydanie ma nastąpić.

Zasadniczo złożenie przedmiotu świadczenia do depozytu sądowego może być dokonane dopiero po uzyskaniu zezwolenia sądu.  Jeżeli jednak przedmiotem świadczenia są pieniądze polskie, dłużnik może złożyć (wpłacić w kasie lub przelewem) pieniądze równocześnie ze zgłoszeniem wniosku o zezwolenie na złożenie do depozytu.

Jeżeli dłużnik jest zobowiązany do świadczeń powtarzających się (czy na przykład musi co miesiąc opłacać czynsz najmu lokalu), sąd może zezwolić dłużnikowi na składanie w przyszłości do depozytu dalszych świadczeń, gdy już nadejdzie czas ich zapłaty (art. 6935 § 1 k.c.). Dzięki temu wniosku o zezwolenie nie będzie trzeba składać co miesiąc.

Co ważne, po przyjęciu depozytu sąd wyda dłużnikowi pokwitowanie, dzięki czemu nawet jeśli po jakimś czasie zgłosi się do niego odnaleziony wierzyciel, dłużnik nie będzie musiał ponownie uiszczać złożonej do depozytu należności.

Obecnie opłata sądowa za wniosek o złożenie do depozytu sądowego wynosi  100 zł. (art. 67 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych).

Dużo, cennych informacji, prawda? Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu, zapisz się do biuletynu informacyjnego (po prawej stronie ekranu).

Pozdrawiam,

AKN

 

2 komentarze

Opublikowany w długi

Jak skutecznie zapłacić wierzycielowi? Poradnik dla dłużników.

Weź pokwitowanie!!!

Co może lub musi zrobić wierzyciel już wiemy (pisałam o tym tutaj). Teraz kolej na dłużnika? Co ma zrobić dłużnik, aby skutecznie dokonać zapłaty na rzecz swojego wierzyciela i nie mieć kłopotów związanych z niedopełnieniem wszelkich formalności?

Przejdę od razu do rzeczy – DŁUŻNIK MUSI WZIĄĆ POKWITOWANIE!!! Oczywiste? Otóż nie. Spotkałam strasznie dużo osób, które twierdziły, że spłaciły swoje zobowiązania wobec wierzycieli, ale zapytane o pokwitowania udzielały różnych, wymijających odpowiedzi. Jestem w stanie zrozumieć pokładanie w wierzycielu zaufania, że nie będzie się ponownie domagał zapłaty, ale wyjaśnienie – równie częste – w stylu „No przecież mu zapłaciłem, to po co mi pokwitowanie?” zawsze rozkłada mnie na łopatki. Odpowiedź na takie pytanie brzmi: „No właśnie dlatego!”

No więc dokonując zapłaty odbieramy od wierzyciela potwierdzenie na piśmie. Doradzałabym, aby wierzyciel podpisał się w naszej obecności, a nie gdzieś na zapleczu, gdzie dłużnik nie będzie miał kontroli nad tym, kto tak naprawdę składa podpis.  Jeśli dłużnik potrzebuje dodatkowego potwierdzenia, kto i kiedy pokwitował zapłatę, może żądać pokwitowania w szczególnej formie, na przykład w formie dokumentu z podpisem poświadczonym przed notariuszem (jednak wówczas musi ponieść koszty takiego pokwitowania, w tym wypadku taksy notarialnej).

Jeśli wierzyciel odmawia pokwitowania, nie dostaje pieniędzy! Dłużnik ma bowiem prawo wstrzymać się w takiej sytuacji ze spełnieniem swego świadczenia albo złożyć je do depozytu sądowego (o czym będzie jeszcze mowa). Warto jednak w takiej sytuacji dysponować dodatkowym dowodem takiej odmowy – świadkiem, nagraniem, listem od wierzyciela.

Powtórzę jeszcze raz, żeby wszystkim się utrwaliło: Dokonując zapłaty weź pokwitowanie i trzymaj je przez – w przypadku przedsiębiorców – co najmniej trzy lata, bo taki jest czas przedawnienia roszczeń związanych z działalnością gospodarczą (o tym już było).

Dobra, co jeszcze należy wiedzieć?

  • Co do zasady, dłużnik może zapłacić wcześniej i wierzyciel nie może odmówić przyjęcia zapłaty (art. 457 k.c.).
  • Co do zasady dłużnik może płacić „na raty” i wierzyciel nie może odmówić przyjęcia zapłaty (art. 45o k.c.).
  • Dłużnik mający względem tego samego wierzyciela kilka długów może przy spełnieniu świadczenia wskazać, który dług chce zaspokoić  (art. 451 § 1 k.c.).
  • Jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony, świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do zapłaty (art. 455 k.c.).
  • Jeśli dłużnik uważa, że jest winien wierzycielowi 1.000 zł., a wierzyciel upiera się, że miały być 2.000 zł. to dłużnik nie może czekać z zapłatą aż wierzyciel zmieni zdanie – w takiej sytuacji dłużnik musi zapłacić chociaż taką część świadczenia, którą sam uważa za należną i która jest w związku z tym bezsporna.
  • Jeżeli istnieje dokument stwierdzający zobowiązanie (Na przykład oświadczenie o treści: „Ja, X, oświadczam, że pożyczyłem od Y 1.000 zł.”), dłużnik spełniając świadczenie może żądać zwrotu dokumentu. Jednakże gdy wierzyciel ma interes w zachowaniu dokumentu (na przykład gdy świadczenie zostało spełnione tylko częściowo), dłużnik może żądać uczynienia odpowiedniej wzmianki na dokumencie (art. 465 § 1 k.c.). Dzięki temu wierzyciel nie będzie mógł ponownie użyć tego dokumentu, aby domagać się zapłaty już uiszczonych kwot.

 

Ponadto, dłużnik musi upewnić się, że płaci osobie uprawnionej do odbioru zapłaty. W związku z tym, jeśli jesteśmy winni  1.000 zł. Malinowskiemu, to oddajemy je Malinowskiemu, a nie Kowalskiemu (nawet jeśli to dobry znajomy – albo nawet serdeczny przyjaciel – Malinowskiego). Dłużnik jest bowiem w takiej sytuacji zwolniony w takim zakresie, w jakim wierzyciel ze świadczenia skorzystał (art. 452 k.c.). Na przykład jeśli Kowalski odda Malinowskiemu 300 zł. z otrzymanej od nas kwoty, to do zapłaty wobec Malinowskiego wciąż pozostaje nam dalsze 700 zł.

Wyjątkiem jest sytuacja określona w art.  464 k.c., zgodnie z którym  świadczenie do rąk osoby, która okazuje pokwitowanie wystawione przez wierzyciela, zwalnia dłużnika, chyba że było zastrzeżone, iż świadczenie ma nastąpić do rąk własnych wierzyciela, albo chyba że dłużnik działał w złej wierze. Tak czy inaczej zalecałabym ostrożność.

A na koniec coś, co może niektórych zdziwić: to, że wierzyciel odmawia przyjęcia od nas pieniędzy, to wcale nie musi być dobra wiadomość. Jeśli nie wynika to z chęci obdarowania nas (i to wyrażonej na piśmie), to znaczy, że musimy się zastanowić nad złożeniem świadczenia do depozytu sądowego, ale o tym następnym razem…

Prawda, że to ważne informacje. Podziel się nimi z Twoimi znajomymi Przedsiębiorczymi, żeby nie popełnili błędów.

Pozdrawiam,

AKN

 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/derek_b/7918628560/in/photostream/

 

 

Skomentuj

Opublikowany w długi

„Prawo zamówień publicznych. Komentarz”

Prawo Zamówień publicznych

Na moje biurko trafiła w zeszłym tygodniu nowa propozycja wydawnictwa LexisNexis, „Prawo zamówień publicznych. Komentarz”, która obejmuje stan prawny z dnia 1 kwietnia 2013 r.

Jak czytamy we wstępie do tego wydania komentarza, autorzy zwrócili uwagę na porównanie poszczególnych rozwiązań ustawowych z przepisami dyrektyw unijnych, także w związku z wejściem w życie tzw. dyrektywy obronnej i koniecznością jej implementacji.  Dlatego nowe wydanie komentarza zawiera wyjaśnienia do przepisów tej dyrektywy obronnej oraz przepisów ustawy z 12 października 2012 r. o zmianie ustawy – Prawo zamówień publicznych oraz ustawy o koncesji na roboty budowlane lub usługi.

Ponadto autorzy zajęli stanowisko w przedmiocie wielu kontrowersji, jakie pojawiły się w orzecznictwie Krajowej Izby Odwoławczej.

Książka – zgodnie z intencją autorów – jest adresowana do podmiotów zobowiązanych do stosowania ustawy – Prawo zamówień publicznych, a więc będących zarówno zamawiającymi, jak i wykonawcami, a także do ich pełnomocników (adwokatów i radców prawnych), autorzy położyli więc nacisk także na podanie przykładów praktycznych, w których dany przepis ma zastosowanie.

Ciekawi mnie, czy komentarze tego typu są rzeczywiście przydatne dla przedsiębiorców, czy są to w istocie książki pisane przez prawników wyłącznie dla prawników?

Pozdrawiam,

AKN

Skomentuj

Opublikowany w książki

Jak skutecznie odebrać zapłatę? Krótki poradnik dla wierzycieli.

Dzisiejszy wpis zawiera kilka cennych informacji dla wierzycieli, czyli osób, które są uprawnione do otrzymania od kogoś innego określonej kwoty pieniędzy. Wpis ten jednak nie dotyczy windykacji należności od dłużników będących w zwłoce od 100 lat, lecz banalnej wydawałoby się sytuacji odbioru pieniędzy od kogoś, kto ma je nam zapłacić (i wcale nie musi się opóźniać). Spełnienie świadczenia pieniężnego (czyli po prostu zapłata) to zwykle dla wierzyciela letnia przejażdżka kabrioletem, warto zatem upewnić się, że nie dogoni nas burza z piorunami.

O czym szczególnie należy pamiętać odbierając zapłatę od naszego dłużnika?

Zauważyłam, że ludzie – zarówno wierzyciele, jak i dłużnicy – bywają bardzo zasadniczy i z upodobaniem mawiają „nie, to nie”. Okazuje się jednak, że ani przy spełnianiu świadczenia, ani przy jego odbiorze nie jest to wskazane, a przynajmniej nie zawsze.

  • I tak, zgodnie z art. 450 kodeksu cywilnego (k.c.), wierzyciel nie może odmówić przyjęcia świadczenia częściowego, chociażby cała wierzytelność była już wymagalna. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy przyjęcie takiego świadczenia narusza uzasadniony interes wierzyciela, trudno sobie jednak wyobrazić taką sytuację dotyczącą zapłaty pieniędzy – kasa jest kasa. Nie ma tu miejsca na unoszenie się dumą i stwierdzenie, że jak dłużnik nie zapłaci wszystkiego, to „niech się wypcha”. Będąc wierzycielem bierzemy, ile nam dają.
  • Zgodnie z art. 457 k.c., termin spełnienia świadczenia oznaczony przez czynność prawną poczytuje się w razie wątpliwości za zastrzeżony na korzyść dłużnika. Co to właściwie znaczy? Otóż, jeśli w umowie zawarliśmy postanowienie, że świadczenie staje się wymagalne na przykład 20 maja 2014 roku, to znaczy, że dłużnik może nam zapłacić również wcześniej (na przykład 19 listopada 2013 r.), jednak nie później niż do 20 maja 2014 roku włącznie – 21 maja 2014 roku będzie już w zwłoce (od tego dnia liczymy odsetki i możemy wystąpić do sądu z pozwem o zapłatę). Wierzyciel nie może odmówić przyjęcia zapłaty przed terminem, a dłużnik nie musi przed terminem zapłacić. Krótko mówiąc, będąc wierzycielem bierzemy, kiedy nam dają.
  • Należy również pamiętać, że dłużnik może żądać od wierzyciela pokwitowania (art. 462 § 1 k.c.). Jeśli ma głowę na karku to na pewno  zażąda, a wierzyciel nie ma tu nic do gadania – musi pokwitować odbiór konkretnej kwoty pieniędzy.  Dłużnik może również żądać pokwitowania w szczególnej formie, na przykład w formie dokumentu z podpisem poświadczonym przed notariuszem (jednak wówczas musi ponieść koszty takiego pokwitowania, w tym wypadku taksy notarialnej). Pamiętajmy zatem, że będąc wierzycielem kwitujemy.

Są jednak sytuacje, gdy bycie zasadniczym wierzycielem może się opłacać lub jest wręcz konieczne.

W szczególności, jeśli uważamy, że świadczenie nie spełnia naszych oczekiwań (krótko mówiąc, pieniędzy jest za mało) powinniśmy to zaznaczyć w pokwitowaniu dodając na przykład taką uwagę: „Kwituję odbiór od X kwoty Y dnia Z. Powyższą kwotę traktuję jako częściową zapłatę.

Zgodnie z art. 466 k.c., z pokwitowania zapłaty dłużnej sumy wynika domniemanie zapłaty należności ubocznych, czyli odsetek i ewentualnych należności sądowych. Ponadto z pokwitowania świadczenia okresowego wynika domniemanie, że spełnione zostały również świadczenia okresowe wymagalne wcześniej. Należy mieć to na uwadze, bo oznacza to, że z pokwitowania zapłaty czynszu za kwiecień wynika, że styczeń, luty i marzec też są zapłacone, a dłużnik jest „na czysto”.

Ponadto, mało kto – odbierając zaległe świadczenie (w sytuacji, gdy dłużnik jest w zwłoce, a wierzyciel może naliczyć odsetki) – pamięta o brzmieniu art.  451 k.c. Mianowicie, zgodnie z § 1 tego artykułu, dłużnik mający względem tego samego wierzyciela kilka długów tego samego rodzaju może przy spełnieniu świadczenia wskazać, który dług chce zaspokoić. Jednakże to, co przypada na poczet danego długu, wierzyciel może przede wszystkim zaliczyć na związane z tym długiem zaległe należności uboczne oraz na zalegające świadczenia główne. Oznacza to, że wierzyciel jest uprawniony wyliczyć odsetki na dzień zapłaty i  z pobranej kwoty najpierw pokryć te odsetki, a dopiero to, co zostanie, przeznaczyć na należność główną. Gdzie tu dla wierzyciela zysk? Warto policzyć:

Załóżmy, że X miał dnia 20 kwietnia zapłacić Y kwotę 10.000 zł. Nie zrobił tego – zapłacił dopiero 20 maja. Z tego powodu Y od dnia 21 kwietnia do dnia zapłaty naliczył odsetki ustawowe w kwocie 106,56 zł. i na tą kwotę w pierwszej kolejności przeznaczył otrzymane pieniądze. Pozostałą kwotę 9.893,44 zł. przeznaczył na należność główną. Do zapłaty zatem pozostała kwota główna w wysokości 106,56 zł. i od tej sumy Y może dalej naliczać odsetki. To te dalsze odsetki stanowią dodatkowy zysk wierzyciela – tym większy, im większa jest kwota należności  i czas zwłoki. Gdyby zapłacona kwota nie została zaliczona w pierwszej kolejności na odsetki, to od pozostałej do zapłaty kwoty 106,54 zł. nie można byłoby naliczać odsetek, ponieważ to właśnie byłyby odsetki (od których – co do zasady – nie wolno naliczać już dalszych odsetek).

Wszystkim wierzycielom życzę bezchmurnego nieba w czasie letnich wypraw kabrioletem :)

Pozdrawiam,

AKN

 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/eugenephoen/6425579971/

Skomentuj

Opublikowany w wierzytelności

Jakie są konsekwencje niezłożenia do sądu wniosku o ogłoszenie upadłości?

konsekwencje niezłozenia wniosku o ogłoszenie upadłości

Od jakiegoś czasu „magluję” kwestię złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. Pisałam o tym jakie są podstawy upadłości (tutaj) oraz kto jest uprawniony lub zobowiązany do złożenia do sądu stosownego wniosku (tutaj). Niby wszystko jasne, ale nie znam nikogo, kto rzeczywiście złożyłby do sądu taki wniosek z chwilą powstania niewypłacalności. To zapewne dlatego, że wszyscy niewypłacalni dłużnicy, z którymi miałam do czynienia, za wszelką cenę chcieli ratować swe firmy (budowane i pielęgnowane latami) i nie dopuszczali do siebie myśli o niepowodzeniu. Jakkolwiek rozumiem takie podejście, uważam, że trzeba być świadomym konsekwencji, jakie za tym idą. A konsekwencje mogą być poważne.

A zatem co grozi osobom, które – choć zobowiązane – nie złożyły wniosku w terminie? Na szczęście nie to, co obrazuje dzisiejszy rysunek, ale…

Osoby te ponoszą odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną wskutek niezłożenia wniosku o ogłoszenie upadłości (art. 21 ust. 3 Prawa upadłościowego i naprawczego). Szkoda, o której tu mowa polega ona albo na stracie, którą poniósł poszkodowany, albo na pozbawieniu go korzyści, które mógłby uzyskać, gdyby mu szkody nie wyrządzono. Odpowiedzialność odszkodowawcza zachodzi wówczas, gdy szkoda została wyrządzona z winy osób zobowiązanych do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości w określonym terminie. Osoby te za powstałą szkodę odpowiadają całym swoim majątkiem. O obowiązku naprawienia szkody orzeka sąd. Należy pamiętać, że osoba domagająca się wynagrodzenia szkody wyrządzonej jej przez niewykonanie obowiązku zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości, musi wykazać, że od dłużnika nic nie można uzyskać, a także że przez zaniechanie zgłoszenia tego wniosku zmniejszył się majątek masy upadłości i wskutek tego osoby uczestniczące w podziale funduszów masy bądź nic nie otrzymali, bądź otrzymali mniej niżby na nich pierwotnie przypadało, gdyby wniosek był zgłoszony we właściwym czasie.

Ponadto zgodnie z art. 373 ust. 1 ustawy, wobec osoby, która ze swej winy nie złożyła w terminie dwóch tygodni od dnia powstania podstawy do ogłoszenia upadłości wniosku o ogłoszenie upadłość, sąd może orzec pozbawienie na okres od trzech do dziesięciu lat prawa prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek oraz pełnienia funkcji członka rady nadzorczej, reprezentanta lub pełnomocnika w spółce handlowej, przedsiębiorstwie państwowym, spółdzielni, fundacji lub stowarzyszeniu.

Co istotne, za zaległości podatkowe odpowiadają solidarnie całym swoim majątkiem członkowie zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w organizacji, spółki akcyjnej lub spółki akcyjnej w organizacji, jeżeli egzekucja z majątku spółki okazała się bezskuteczna, a członek zarządu nie wykazał, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości albo niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło bez jego winy, a jednocześnie nie wskazał mienia spółki, z którego egzekucja umożliwi zaspokojenie zaległości podatkowych spółki w znacznej części (art. 116 § 1 ordynacji podatkowej). Odpowiedzialność tych osób obejmuje zaległości podatkowe z tytułu zobowiązań, których termin płatności upływał w czasie pełnienia przez nich funkcji.

Zgodnie z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 26 stycznia 2010 r. (I FSK 2030/2008), dla wyłączenia powyższej odpowiedzialności nie ma znaczenia, kto zgłosił żądanie ogłoszenia upadłości, byleby tylko żądanie ogłoszenia upadłości było zgłoszone we właściwym czasie, a zatem odpowiedzialność ta będzie wyłączona nawet, gdy wniosek o ogłoszenie upadłości zostanie złożony przez wierzyciela.

Warto również zwrócić uwagę na art. 299 kodeksu spółek handlowych, zgodnie z którym jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania. Jeżeli jednak  członek zarządu wykaże, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub wszczęto postępowanie układowe, albo że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewszczęcie postępowania układowego nastąpiło nie z jego winy, albo że pomimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewszczęcia postępowania układowego wierzyciel nie poniósł szkody – może uwolnić się od tej odpowiedzialności.

Jak widać konsekwencje są różne, ale zawsze poważne. Należy się zatem zastanowić, czy naprawdę warto ratować firmę za wszelką cenę. Nie zakładam z góry, że nie warto, proszę jedynie o głębokie zastanowienie…

Jest to z pewnością trudne zagadnienie, dlatego podziel się tym artykułem z innymi Przedsiębiorczymi, którzy może powinni ją przemyśleć.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/waitingfortheword/5733210440/

Skomentuj

Opublikowany w upadłość