Monthly Archives: Czerwiec 2013

Umowy zawierane przez Internet. Okiem przedsiębiorcy.

umowa zawarta przez Internet

Na kwestię zawierania umów na odległość patrzy się zwykle przez pryzmat praw konsumenta. Zajmuje się tym między innymi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) oraz Federacja Konsumentów.

Jednak regulację dotyczącą tej kwestii powinni znać również przedsiębiorcy oferujący swoje usługi czy produkty w ten sposób, są bowiem drugą stroną tych umów, równie ważną.

Internet, jako podstawowy środek komunikacji w społeczeństwie informacyjnym (a takim przecież jesteśmy!), stał się również sposobem zawierania umów, co jest dla nas obecnie absolutną oczywistością i umożliwia zawieranie transakcji z klientami nawet na innej półkuli.

Jeśli jako przedsiębiorcy w taki właśnie sposób zorganizowaliśmy naszą działalność, musimy stosować się do przepisów zawartych w ustawą z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, gdyż w przypadku tzw. transakcji B2C (business to consumer) konsument jest chroniony w sposób szczególny.

10 dni na odstąpienie od umowy

Najistotniejszą – moim zdaniem kwestią – jest to, że konsument, który zawarł umowę na odległość, może od niej odstąpić bez podania przyczyn, składając oświadczenie na piśmie w terminie dziesięciu dni licząc od daty wydania mu rzeczy (a gdy umowa dotyczy świadczenia usługi – od dnia jej zawarcia). Oświadczenie kupującego będzie ważne, jeżeli zostanie wysłane sprzedającemu przed upływem tego terminu. A zatem takie oświadczenie może dotrzeć do przedsiębiorcy później – liczy się data stempla pocztowego.

Należy pamiętać, że zgodnie z art. 9 ust. 1 ustawy, konsument powinien być poinformowany najpóźniej w chwili złożenia mu propozycji zawarcia umowy (czyli na przykład na stronie internetowej sklepu lub aukcji na Allegro) o szczegółach transakcji oraz danych przedsiębiorcy. Ma to o tyle istotne znaczenie z punktu widzenia przedsiębiorcy, że w razie braku potwierdzenia tych danych termin, w którym konsument może odstąpić od umowy, wynosi trzy miesiące. Jeżeli jednak konsument po rozpoczęciu biegu tego terminu otrzyma potwierdzenie, termin ulega skróceniu do dziesięciu dni od tej daty.

Wykonanie umowy

Warto pamiętać jeszcze o kilku ważnych kwestiach związanych z wykonaniem umowy przez przedsiębiorcę:

  1. Zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy,  jeżeli strony nie umówiły się inaczej, przedsiębiorca powinien wykonać umowę zawartą na odległość najpóźniej w terminie trzydziestu dni po złożeniu przez konsumenta oświadczenia woli o zawarciu umowy.
  2. Zgodnie z art. 12 ust. 2 ustawy, jeżeli przedsiębiorca nie może spełnić świadczenia z tego powodu, że przedmiot świadczenia nie jest dostępny, powinien niezwłocznie, najpóźniej jednak w terminie trzydziestu dni od zawarcia umowy, zawiadomić o tym konsumenta i zwrócić całą otrzymaną od niego sumę pieniężną. Warto jednak pamiętać, że – choć istnieje taka prawna możliwość – to skorzystanie z niej przez przedsiębiorcę może bardzo klienta zdenerwować (moje osobiste doświadczenie jako konsumenta mówi mi, że klient może wówczas bardzo awanturować) i spowodować utratę renomy, dlatego nie warto z niej korzystać zbyt często.
  3. W wypadku, gdy przedsiębiorca nie może wykonać spełnić świadczenia o właściwościach zamówionych przez konsumenta, może spełnić świadczenie zastępcze – odpowiadające tej samej jakości i przeznaczeniu oraz za tę samą cenę lub wynagrodzenie. Warunki są jednak dwa:
  • należy poinformować konsumenta na piśmie o jego prawie nieprzyjęcia tego świadczenia i odstąpienia od umowy (zwrot rzeczy na koszt przedsiębiorcy),
  • a ponadto taka możliwość musi być przewidziana już w umowie zawartej z konsumentem (np. w regulaminie świadczenia usług).

Konsument czy przedsiębiorca, mało kto może sobie wyobrazić biznes bez sklepów internetowych czy serwisów aukcyjnych jak np. Allegro, prawda?

Zapisz się do biuletynu informacyjnego „Prawa dla przedsiębiorczych”. Dzięki temu uzyskasz dostęp do wielu cennych informacji, które zachowam tylko dla czytelników biuletynu.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/kylesteeddesign/3797531007/

Skomentuj

Opublikowany w umowy

VAT na roboty budowlane wykonywane poza budynkiem

VAT na roboty budowlane poza budynkiemJak czytamy na stronie Rzeczpospolitej w artykule dodanym 3 czerwca 2013 r. („NSA: roboty budowlane poza budynkiem opodatkowane 23-proc. stawką VAT”), Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) podjął uchwałę w sprawie wysokości stawki podatku VAT za roboty budowlane wykonywane poza budynkiem.

Zgodnie z art.  41 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług, 8-procentową stawkę stosuje się do dostawy, budowy, remontu, modernizacji lub przebudowy obiektów budowlanych lub ich części zaliczonych do budownictwa objętego społecznym programem mieszkaniowym. Chodzi o budynki jednorodzinne o powierzchni użytkowej nieprzekraczającej 300 metrów kw. oraz mieszkania nie większe niż 150 metrów kw. (art. 41 ust. 12 b ustawy o VAT).

A co z instalacjami znajdującymi się poza budynkiem i przez to nie stanowiącymi jego części, choć są ściśle z nim związane?

Na tym tle zaistniał spór pomiędzy deweloperami a organami podatkowymi (a to ci nowość!), który z kolei wywołał rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych. Sprawa trafiła zatem do NSA, który podjął uchwałę korzystną dla fiskusa.

Podczas posiedzenia NSA, prokurator Prokuratury Generalnej broniąc wyższej stawki powołał się na definicję budynku zawartą w Polskiej Klasyfikacji Obiektów Budowlanych, zgodnie z którą „budynki to zadaszone obiekty budowlane wraz z wbudowanymi instalacjami i urządzeniami technicznymi, wykorzystywane dla potrzeb stałych”. W konsekwencji – zdaniem prokuratora – np. roboty wodociągowe nie mogą być opodatkowane 8-procentową stawką podatku od towarów i usług.

NSA podzielił to zdanie i stwierdził, że obniżonej stawki VAT nie stosuje się do robót wykonywanych poza budynkiem, co oznacza, że są one objęte podstawową stawką VAT, czyli obecnie 23 proc. (sygn. I FPS 7/12).

Pozostaje zastanowić się, czy wyższy podatek VAT nie wpłynie z jednej strony na ceny nieruchomości, a z drugiej – na sytuację finansową firm budowlanych i deweloperów.

Podziel się tą ważną wiedzą z innymi Przedsiębiorczymi. Pomożesz i im, i mi.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/cmbellman/2074735150/

Skomentuj

Opublikowany w VAT

Przestępstwa skarbowe, czyli jak nie kijem, to pałą…

przestępstwa skarboweOstatnio prowadzona sprawa skłoniła mnie do smutnej refleksji.

Jeśli komuś słowo „przestępca” kojarzy się z łysym oprychem z kijem bejsbolowym włożonym za gumę dresowych spodni, powinien to wyobrażenie zrewidować. Otóż, wszystko wskazuje na to, że wszyscy przedsiębiorcy są (lub też w każdej chwili mogą się stać) przestępcami. Skarbowymi.

A to za sprawą ustawy z dnia 10 września 1999 r. – kodeks karny skarbowy (k.k.s.), której tekst jednolity ogłoszono w lutym tego roku. Ustawa ta reguluje, które próby uniknięcia podatków stanowią przestępstwa ścigane przez urzędników urzędów skarbowych, celnych i kontroli skarbowej. No cóż, chyba większość …

Już samo wejście w życie ustawy o tak doniosłym znaczeniu należy uznać za nieco opresyjne wobec obywateli. Ustawa została uchwalona przez Sejm dnia 10 września 1999 r., a weszła w życie dnia 17 października 1999 r. Nie byłoby to może aż takie straszne, gdyby nie fakt, że opublikowano ją zaledwie dwa dni przed dniem, w którym zaczęła obowiązywać. Być może ustawa nie zawierała drastycznych nowości, które byłyby dla podatników ogromnym zaskoczeniem, jednak subtelne różnice mogą mieć czasem kolosalne znaczenie dla firm, osób fizycznych i kontrolujących te podmioty organów. Przy tak ważnej ustawie, pozostawienie podatnikom zaledwie dwóch dni na przygotowania należy uznać za karygodne.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie pochwalam przestępców skarbowych, oszustów czy kombinatorów, jednak – znając stosunek urzędników do przedsiębiorców (a nawet obywateli w ogóle) – obawiam się, że etykietki te przyklejane są zbyt często.

Teoretycznie już zrobienie błędu w deklaracji podatkowej może być uznane za wykroczenie skarbowe, a gdy powoduje uszczuplenie podatku powyżej określonego w ustawie progu – nawet za przestępstwo (art. 56). Na szczęście mamy jeszcze art. 1 § 2 kodeksu mówi, że nie jest przestępstwem skarbowym lub wykroczeniem skarbowym czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest znikoma. Wiadomo jednak, że niewielka pomyłka może (po zaokrągleniu, dodaniu i pomnożeniu kwot) dać sporą sumę, a i szkodliwość społeczna takiej pomyłki może wydać się wówczas znaczna.

Przedsiębiorcy nieobeznani z tą ustawą powinni, moim zdaniem, zwrócić uwagę na kilka kwestii, które mogą mieć znaczenie przy prowadzeniu przedsiębiorstwa.

Kto jest sprawcą?

Zgodnie z art. 9 § 3 k.k.s., za przestępstwa skarbowe lub wykroczenia skarbowe odpowiada także ten, kto na podstawie przepisu prawa, decyzji właściwego organu, umowy lub faktycznego wykonywania zajmuje się sprawami gospodarczymi, w szczególności finansowymi, osoby fizycznej, osoby prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, której odrębne przepisy przyznają zdolność prawną. Na podstawie tego przepisu mogą zatem odpowiadać wspólnicy spółki cywilnej lub zarząd spółki kapitałowej, jeśli jako podatnik spółka ta naruszyła przepisy powodując uszczuplenie podatku.

Czynny żal

Zgodnie z art. 16 § 1 k.k.s., nie podlega karze za przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe sprawca, który po popełnieniu czynu zabronionego zawiadomił o tym organ powołany do ścigania, ujawniając istotne okoliczności tego czynu, w szczególności osoby współdziałające w jego popełnieniu, co nazywamy czynnym żalem. Należy jednak pamiętać, że podatnik „musi być pierwszy”. Jeśli bowiem organy powzięły już informacje o popełnieniu czynu zabronionego, jest już za późno. Ponadto przepis ten ma zastosowanie tylko, jeśli zostanie uiszczona należność podatkowa.

Niedopełnienie obowiązku nadzoru

Nawet jeśli organy podatkowe ustalą, drogi Przedsiębiorco, że nie ty osobiście jesteś odpowiedzialny za popełniony czyn, zawsze mogą zarzucić Ci nieprawidłowy nadzór i „przywalić” grzywnę za wykroczenie (tak w art. 84 § 1, 96 § 1, 106ł § 1, 111 k.k.s.).

A nie mówiłam, że trudno być przedsiębiorcą

Podziel się tym wpisem z innymi Przedsiębiorczymi, żeby nie wpadli w tarapaty.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/boston_public_library/7775272006/

Skomentuj

Opublikowany w przestępstwa

Dlaczego warto korzystać z usług adwokata?

do czego potrzebuję adwokata?

O ile dużych przedsiębiorstw nie trzeba przekonywać do korzystania z usług adwokatów i radców prawnych, to mali i średni przedsiębiorcy wciąż unikają prawników jak ognia, mając po temu różne powody. Jak wynika z artykułu pt. „ Młodzież naciera, prawnicy tanieją” w Bloomberg Businessweek Polska (nr 20(45)/2013, częściowo dostępny też tutaj), 86% Polaków w ogóle nie korzysta z usług prawników, z czego 99% twierdzi, że nie ma takiej potrzeby.

Innego zdania jest cytowany w tym artykule Grzegorz Wiaderek, prezes Instytutu Prawa i Społeczeństwa, który twierdzi, że problemem są zbyt wysokie ceny usług prawniczych.

Prawdę mówiąc, żaden z tych argumentów do mnie nie przemawia. Dlaczego?

Niezależnie od tego, czy jesteś zwykłym Kowalskim (lub Nowakiem, tak jak ja), wspólnikiem małej spółki, czy prezesem koncernu, na co dzień i od święta, w pracy i w domu potrzebujesz pomocy adwokata. Każdy z nas niemal codziennie ma do czynienia z prawem: idąc do pracy, kupując bilet na tramwaj, przekraczając dozwoloną prędkość samochodem, chorując, umierając… Każda z tych rzeczy (a także wiele innych) rodzi konsekwencje prawne, których niestety często nie jesteśmy świadomi. Do czasu, gdy w bolesny sposób zostaną nam uświadomione…

W mojej pracy zawodowej spotkałam wiele osób, dla których proste – wydawałoby się – sytuacje (kupno samochodu, najem mieszkania, zaciągnięcie pożyczki, stłuczka, ślub, itd.) przerodziły się w życiowe dramaty, bankructwa, wieloletnie spory i kłótnie. Większość tych osób popełniła niewielkie błędy czy drobne niedopatrzenia, czegoś nie doczytała, gdzieś pochopnie zawierzyła czy nie przemyślała swej decyzji zbyt dokładnie. Tych błędów można było łatwo uniknąć, gdyby przed podjęciem decyzji, czy podpisaniem umowy zainteresowani skonsultowali się z adwokatem. Niestety do prawników chodzimy dopiero „po szkodzie”, gdy negatywne konsekwencje już zaistniały, a ich odwrócenie jest albo niemożliwe albo co najmniej bardzo trudne (i co za tym idzie kosztowne).

Osoby, które mają problemy, bardzo często zdziwione, że popełniły błąd, żalą mi się: „Ale mi nikt nie powiedział, że to trzeba zrobić inaczej…” Moja reakcja jest zawsze taka sama – pytam: „A kogo Pan/Pani zapytał (a)?” Oczywiście nikogo nie pytali, wiec nikt im nie odpowiedział. Rzadko się zdarza, że gdy tylko poczujemy ból zęba, zza rogu wyskakuje stomatolog i za darmo udziela nam konsultacji, a nawet usuwa ubytek. Gdy boli nas ząb, musimy się pofatygować do dentysty – musimy się umówić, pocierpieć na fotelu, a na koniec zapłacić. Wszystko to wymaga aktywności z naszej strony, ale wiemy, ze się opłaca – zęba nie trzeba będzie wyrywać. Tak samo jest z usługą prawnika – musisz się do niego udać i zadać nasuwające się pytania, musisz wykazać się aktywnością, musisz sam zadbać o swoje, bo nikt inny tego nie zrobi. Jedyna różnica między prawnikiem a dentystą jest taka, że wizyta w kancelarii nie boli.

Tak więc osoby, które twierdzą, że nie ma potrzeby korzystać z usług adwokata lub radcy prawnego, miały po prostu szczęście. Ale świat jest coraz bardziej skomplikowany, a obrót prawny (w którym wszyscy – chcąc, nie chcąc – uczestniczymy) coraz bardziej złożony, a zatem szczęście też będziemy mieć do czasu…

A dlaczego uważam, że wysokie ceny usług prawniczych uważam za mit? W kancelariach, w których pracowałam,  cena porady prawnej zaczynała się już od 50 zł. netto (zwykle było to 150 zł. netto). To tyle co zrobienie pasemek czy tipsów, prawda? Konsekwencje nieposiadania tipsów nie są tak drastyczne, jak ewentualne konsekwencje niezasięgnięcia porady prawnej na przykład przy zakupie mieszkania.

Koszty usługi prawnej wzrastają wraz ze wzrostem skomplikowania sprawy, warto zatem udać się po poradę zanim pojawią się problemy, a nie wtedy, gdy problem już jest i to duży.

Ponadto – jak czytamy w powołanym powyżej artykule – rynek usług prawniczych zmienia się, adwokatów jest coraz więcej, ceny będą spadać.

Wraz ze wzrostem liczby prawników ceny usług będą spadały, nie ma wątpliwości Grzegorz Wiaderek, prezes INPRIS – Instytutu Prawa i Społeczeństwa. – Nie tylko tych oferowanych przedsiębiorstwom, ale i indywidualnym klientom. A to niewątpliwie przyczyni się do zwiększenia dostępności pomocy prawnej – mówi prezes Wiaderek.

Drogi Przedsiębiorczy, pamiętaj adwokat to nie trędowaty, którego trzeba unikać, to Twój sprzymierzeniec. Korzystaj z tego sojuszu, żeby nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku.

Pozdrawiam,

AKN

 

8 komentarzy

Opublikowany w adwokaci