Tag Archives: spór

Gdy windykacja prowadzi donikąd… Czy to przestępstwo?

niewypłacalnosć dłużnika - prawo dla przedsiębiorczych

Dziś kolejny artykuł z cyklu dotyczącego bezskutecznej egzekucji i niewypłacalnych dłużników.

Chciałabym poruszyć temat szczególnego typu dłużników, a mianowicie takich, którzy popełniają przestępstwa na szkodę wierzycieli. Należy bowiem pamiętać, że niektóre zachowania mogą wypełniać znamiona przestępstw określonych w kodeksie karnym, za które grozi kara grzywny, ograniczenia lub nawet pozbawienia wolności.

Może się na przykład okazać, że nasz dłużnik jest w istocie oszustem (art. 286 kodeksu karnego) lub popełnia czyn określony w art. 300 § 2 albo 302 § 1 kodeksu karnego.

W takim wypadku o możliwości popełnienia czynu zabronionego należy powiadomić prokuraturę i złożyć wniosek o ściganie jego sprawcy.

Jest to jednak narzędzie, które radziłabym stosować z umiarem – po zastanowieniu i nigdy pod wpływem emocji. Składając zawiadomienie nie należy kierować się rozgoryczeniem i chęcią odwetu, bo może się to odwrócić przeciwko nam – nękany przez organy ścigania dłużnik może się stać jeszcze bardziej niewypłacalny.

A zatem jak ten temat ugryźć?

Resztę artykułu wysyłam dziś o 15:00 do czytelników biuletynu „Prawo dla Przedsiębiorczych”.

Jeśli chcesz się dowiedzieć, o czym w nim piszę, a także dostawać inne przydatne informacje, zapisz się wpisując swój e-mail w okienko po prawej stronie ekranu.

Pozdrawiam,

AKN

Skomentuj

Opublikowany w wierzytelności

Wiosenne porządki: przedawnienie

przedawnienie

W ramach wiosennych porządków zajęliśmy się już takimi sprawami Twojej firmy jak:

podatki,

nieruchomości,

reklamacje,

abonamenty.

Czas najwyższy zająć się windykacją należności. Mam nadzieję, że – za moją namową – na bieżąco monitorujesz należne Ci, a niezapłacone kwoty.

Jeśli jednak nie, to czas uaktualnić swoją wiedzę na temat tego, ile kto jest Ci winien. I – co szczególnie ważne – kiedy te należności się przedawniają.

O samym przedawnieniu możesz przeczytać tutaj.

A zadanie na dziś:

Przejrzyj niezapłacone faktury oraz niezafakturowane należności, które nie zostały zapłacone.

Kiedy minął ich termin wymagalności (czyli kiedy miały być zapłacone)?

Jakiego rodzaju są to należności? Jaki jest ich termin przedawnienia?

Jakie dokumenty będą Ci potrzebne, żeby dochodzić tych należności?

Czy wysłano do dłużników wezwania do zapłaty?

Jak to wszystko ustalisz, podziel się tym wpisem z innymi Przedsiębiorczymi.

A potem wpisz do kalendarza, kiedy zajmiesz się tymi sprawami, albo od razu leć do prawnika!

Pozdrawiam i życzę owocnych porządków,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/23860925@N02/3032221798

Skomentuj

Opublikowany w Wiosenne porządki w firmie

Skąd wziąć adres zamieszkania przedsiębiorcy?

adres zamieszkania przedsiębiorcy

Nawet jeśli Ciebie osobiście to nie interesuje, to w razie sporu sąd może Cię o to zapytać.

Warto zatem zawczasu pomyśleć, skąd takiej informacji zasięgnąć.

Otóż, jak już kilka razy pisałam warto już na etapie zawierania umowy sprawdzić dokładnie dane jednoosobowego przedsiębiorcy i zawrzeć je w „główce” umowy. Potem można sobie po prostu rach-ciach sprawdzić.

No ale wiadomo, jak to jest… Czasem adresu zamieszkania (bo takiego będzie od nas wymagał sąd) nie zapiszemy w natłoku innych adresów i danych.

I co wtedy?

Otóż, wówczas zanim skierujemy sprawę do sądu, warto wysłać na znany nam adres przedsiębiorcy przedsądowe wezwanie do zapłaty. Adresat może nam wtedy odpowie podając swoje aktualne namiary.

Innym rozwiązaniem jest złożenie wniosku o udostępnienie danych z ewidencji ludności na podstawie art. 44h ust. 2 pkt 1 ustawy z 10.4.1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Ponieważ wydanie takiego zaświadczenia może trwać 7 dni (plus poczta), to lepiej tą akcję przeprowadzić, zanim złożymy pozew, i nie czekać na wezwanie sądu w tej kwestii. Nie zapomnij we wniosku wyjaśnić, że adres ten jest Ci potrzebny do prowadzenia postępowania sądowego (czyli że masz interes prawny w uzyskaniu tych informacji).

Ostatecznie, możemy też podać jeden z adresów ujawnionych w CEIDG i trzymać kciuki, że pozwany osobiście odbierze tam korespondencję i skutecznie wda się w spór.

Tak czy inaczej, zanim wystąpisz z powództwem do sądu skonsultuj się z adwokatem, jak powinieneś sformułować swoje żądania i jakie dowody powinieneś przedstawić. Obecnie przepisy procesowe są wobec powodów bardziej restrykcyjne i stawiają im wysokie wymagania. Jeśli im nie sprostasz, musisz liczyć się nawet z przegraną.

A teraz zapisz się do biuletynu informacyjnego bloga (po prawej stronie ekranu). Dzięki temu będziesz na bieżąco z ważnymi informacjami dotyczącymi prowadzenia małej i średniej firmy.

Pozdrawiam,

AKN

 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/22280677@N07/3233330696/

 

4 komentarze

Opublikowany w pisma sądowe

Jak przerwać bieg przedawnienia?

e-sąd przerywa bieg przedawnienia

Temat przedawnienia to ważna sprawa!

Termin przedawnienia waszych roszczeń powinniście wpisywać do kalendarza tak samo jak ważne spotkania – na czerwono. Zwłaszcza, gdy w grę wchodzą wysokie kwoty.

Właśnie dlatego na temat przedawnienia pisałam już kilkakrotnie (na przykład tutaj tutaj).

A dlaczego do tego wracam?

Otóż, tydzień temu Sąd Najwyższy wydając uchwałę w sprawie o sygn. akt: III CZP 66/13, otworzył wierzycielom, którzy nieco się zagapili, kolejną furtkę, dzięki której bieg przedawnienia ich roszczeń ulegnie przerwaniu (i w związku z tym będzie leciał od początku).

Zgodnie bowiem z tą uchwał, wytoczenie powództwa w elektronicznym postępowaniu upominawczym zakończonym następnie umorzeniem tego postępowania na podstawie art. 505[37] § 1 zd. 2 k.p.c. przerywa bieg terminu przedawnienia.

Dotyczy to sytuacji, gdy wierzyciel/powód nie uzupełni pozwu po tym, jak dłużnik/pozwany wniesie sprzeciw od wydanego w postępowaniu elektronicznym nakazu zapłaty.

Biorąc pod uwagę, że:

  • składając pozew do e-sądu uiszczamy niższą opłatę,
  • nie musimy przedstawiać wszystkich dowodów,
  • a e-sąd wykorzystywany jest głównie przez przedsiębiorców do dochodzenia ich należności wobec spóźnialskich klientów

– uchwała Sądu Najwyższego zdecydowanie zasługuje na odnotowanie na stronach tego bloga. :)

Dodam tylko, że inny sposób na tanie i szybkie przerwanie biegu przedawnienia podałam już wcześniej (w artykule „Zawezwanie do próby ugodowej a przedawnienie„).

Dlatego zadanie domowe na dziś to dokładna kontrola terminów waszych należności. Sprawdź koniecznie, czy coś się nie przedawnia, a jeśli termin jest już bliski, to łap wszystkie dokumenty i pędź do adwokata.

No dobra, może najpierw zadzwoń się umówić… :)

Pozdrawiam,

AKN

Skomentuj

Opublikowany w pisma sądowe

Solidarna odpowiedzialność inwestora i wykonawcy wobec podwykonawcy – komu to wychodzi na zdrowie?

odpowiedzialność inwestora wobec podwykonawcy

W piątek przed południem wydarzyło się w moim życiu coś, co zdarza się ostatnio bardzo rzadko.

Mianowicie zasiadłam przy biurku z filiżanką kawy i… gazetą.

Tak, tak, nie z komputerem, tabletem, smartfonem, czy innym cudem techniki, lecz z papierową gazetą „Dziennik Gazeta Prawna”.

Taką szeleszczącą i brudzącą ręce. Muszę przyznać, że było to bardzo miłe uczucie, takie… vintage.

Ale do rzeczy.

W piątkowym wydaniu znalazłam artykuł adwokata, prof. UAM dr hab. Macieja Gutowskiego, w którym stwierdził on, że gdyby mógł zmienić jeden przepis, to byłby to art. 647[1] par. 5 kodeksu cywilnego, który ustanawia solidarną odpowiedzialność inwestora i wykonawcy za zapłatę wynagrodzenia za roboty budowlane wykonane przez podwykonawcę.

Zdaniem autora, ustawodawca niesłusznie wzmocnił pozycję prawną jednej  strony, jaką jest wykonawca (podwykonawca), i osłabił tym samym pozycję inwestora. Inwestor stał się na mocy tego przepisu zobowiązany wobec podmiotu, z którym nie zawarł żadnej umowy, nad którym nie ma kontroli i na którego wybór nie miał wpływu.

Zgadzam się z mecenasem Gutowskim, że przepis ten jest niepotrzebnym odstępstwem od zasad rządzących zobowiązaniami, choć z nieco innego powodu, o czym pisałam już w jednym z moich poprzednich wpisów na temat umowy o roboty budowlane.

Otóż, w przeciwieństwie do autora artykułu, który twierdzi, że przepis ten służy zbytnio (pod)wykonawcom, ja uważam, że – wbrew intencji ustawodawcy – odpowiedzialność inwestora wobec podwykonawcy nie służy on nikomu.

Dlaczego?

Bo przepis ten w praktyce wprowadza wiele zamieszania odnośnie tego, kto, komu i ile ma zapłacić za wykonane roboty budowlane. Dochodzi nawet do tego, że inwestor – w przypadku jakichkolwiek sporów – boi się, że zapłaci całość generalnemu wykonawcy, a potem będzie musiał zapłacić jeszcze jego podwykonawcom i w ogóle wstrzymuje przelewy, przez co cierpią – paradoksalnie – właśnie podwykonawcy, którym generalny wykonawca nie ma z czego zapłacić.

W powołanym przeze mnie artykule prasowym trafnie zwrócono uwagę, że krytykowany przepis nie dotyczy tylko budowy autostrad, lecz również domków jednorodzinnych, a zatem potencjalnie nas wszystkich, a nie tylko wielkich koncernów i rządu. Solidarna odpowiedzialność inwestora i generalnego wykonawcy wobec podwykonawców może się zatem odbić czkawką każdemu – każdej stronie całego procesu budowy inwestycji, a nawet… inwestycyjki…

Artykuł art. 647[1] par. 5 k.c. jest dowodem na to, że doraźne awantury, protesty czy bieżące kryzysy nie są dobrą inspiracją do tworzenia prawa. Takie przepisy to czasem większy problem niż wydarzenia, które wpłynęły na ich wprowadzenie.

Pozdrawiam,

AKN

PS. Jeśli i Twoja firma wpadła w pułapkę solidarnej odpowiedzialności inwestora i generalnego wykonawcy wobec podwykonawcy (niezależnie od tego, którym z nich jest), koniecznie skontaktuj się z prawnikiem, żeby dowiedzieć się, jak się z tego zamieszania wydostać bez strat.

Skomentuj

Opublikowany w umowa o roboty budowlane