Na co zwrócić uwagę zawierając umowę z zagranicznym kontrahentem? Sąd właściwy.

jaki sąd jest właściwy do rozpoznania sporu z zagranicznym kontrahentem?

Prawo właściwe, o którym już pisałam wcześniej, to bardzo istotna sprawa, jednak są też inne istotne kwestie, na które należy zwrócić uwagę zawierając umowę z zagranicznym kontrahentem.

Mianowicie, w umowach często zawiera się tzw. klauzulę prorogacyjną. Polega ona na tym, że strony umowy wskazują konkretny sąd, który w przyszłości, w razie jakiegokolwiek sporu będzie kompetentny do jego rozsądzenia. Klauzule takie zawiera się w umowach „krajowych” (np. że sądem właściwym będzie Sąd Rejonowy Szczecin-Prawobrzeże i Zachód w Szczecinie), a także – i wówczas ma to moim zdaniem szczególne znaczenie – w umowach z elementem zagranicznym (np. sądem właściwym jest sąd polski).

Dlaczego to ważne?

Otóż, czy ktoś z Państwa zna się na systemie sądowym w Norwegii? Czy ktoś z Państwa zna język norweski (to już pewnie więcej osób, ale raczej też nie tłumy)? Czy ktoś z Państwa zna norweską procedurę cywilną? Czy ktoś z Państwa chciałby wnosić opłatę sądową w norweskiej walucie i w dodatku w norweskiej wysokości? To wszystko są utrudnienia, które wynikają z właściwości zagranicznego sądu.

Nie twierdzę, że polski przedsiębiorca w ogóle nie powinien się zgadzać na właściwość sądu zagranicznego. Czasem taki jest warunek kontrahenta, a my – którym na zawarciu kontraktu szczególnie zależy – godzimy się na to. Godząc się jednak nie powinniśmy być ignorantami. Godzić się można, ale trzeba wiedzieć na co i liczyć się z konsekwencjami takiej zgody.

Wskazując w umowie sąd zagraniczny jako właściwy do rozpoznania naszej sprawy, musimy liczyć się z kosztem zagranicznego adwokata i tłumacza, z wysokością zagranicznych opłat sądowych, a także z trudnościami związanymi z ewentualnym dojazdem do sądu, uiszczaniem opłat (przelewy, różnice kursowe, itd.), barierami językowymi. Wszystko to po prostu trzeba wliczyć w ryzyko prowadzonej działalności. Żeby to ryzyko zmniejszyć, można przekonać klienta do wyboru sądu polskiego jako właściwego.

Tak czy inaczej, wskazując w umowie jakikolwiek sąd należy pamiętać, że:

  1. umowa dotycząca właściwości sądu musi być zawarta na piśmie lub chociaż zamieszczona w dokumencie podpisanym przez strony lub w wymienionych między nimi pismach lub oświadczeniach złożonych za pomocą środków porozumiewania się na odległość, które pozwalają utrwalić ich treść; warto zatem spisać stosowny dokument, ale o tym już Państwo wiedzą z moich wcześniejszych wpisów :)
  2. nie może dotyczyć spraw, co do których właściwy jest wyłącznie sąd polski lub wyłącznie sąd zagraniczny, np. spraw z udziałem konsumenta;
  3. w razie braku takiej klauzuli prorogacyjnej zastosowanie znajdą przepisy kodeksu postępowania cywilnego, w szczególności art. 1103 k.p.c., zgodnie z którym sprawy rozpoznawane w procesie należą do jurysdykcji krajowej (czyli są rozpoznawane przez polskie sądy), jeżeli pozwany (czyli ta strona, która „się broni”) ma miejsce zamieszkania lub miejsce zwykłego pobytu albo siedzibę w Rzeczypospolitej Polskiej.

Pamiętaj, że czytelnicy biuletynu informacyjnego bloga dostają wiele przydatnych informacji bezpośrednio do swojej skrzynki. Nie bądź gorszy i też się zapisz :)

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/daf_newport/528288996/

 

Gwarancja jakości – co mówi kodeks cywilny?

gwarancja jakości

Już wiedzą Państwo, co to jest gwarancja jakości i kto jej udziela, bo pisałam o tym ostatnio. Wiedzą też Państwo, że zasady korzystania z gwarancji ustala gwarant, czyli podmiot, który tej gwarancji udziela. Jeśli jednak dokument gwarancyjny nie zawiera odmiennych postanowień, zastosowanie znajdą przepisy kodeksu cywilnego. Warto zatem wiedzieć, jakie są te przepisy. W szczególności warto wiedzieć, do czego zobowiązany jest gwarant i ile ma na to czasu.

I tak, zgodnie z art. 577 § 1 k.c., jeśli kupujący otrzymał od sprzedawcy dokument gwarancyjny, uważa się, że wystawca dokumentu (gwarant) jest obowiązany do usunięcia wady fizycznej rzeczy lub do dostarczenia rzeczy wolnej od wad, jeżeli wady te ujawnią się w ciągu terminu określonego w gwarancji.

Jeżeli w gwarancji nie wskazano tego terminu, to wynosi on jeden rok licząc od dnia, kiedy rzecz została kupującemu wydana.

Jeżeli w gwarancji inaczej nie zastrzeżono, odpowiedzialność z tytułu gwarancji obejmuje tylko wady powstałe z przyczyn tkwiących w sprzedanej rzeczy. Tak jak już sugerowałam, utopienie telefonu komórkowego nie jest taką wadą.

Kto wykonuje uprawnienia wynikające z gwarancji (czyli kupujący, bo to on jest uprawniony), powinien dostarczyć rzecz na koszt gwaranta do miejsca wskazanego w gwarancji lub do miejsca, w którym rzecz została wydana przy udzieleniu gwarancji, chyba że z okoliczności wynika, iż wada powinna być usunięta w miejscu, w którym rzecz znajdowała się w chwili ujawnienia wady. Zwykle zatem kupujący dostarcza rzecz sprzedawcy, producentowi lub wskazanemu przez te osoby serwisowi.

Gwarant jest obowiązany wykonać obowiązki wynikające z gwarancji w odpowiednim terminie i dostarczyć uprawnionemu z gwarancji rzecz na swój koszt do miejsca wskazanego w paragrafie poprzedzającym. Kodeks nie wskazuje konkretnego terminu, w jakim naprawa ma być wykonana, bo różne naprawy – różnych rzeczy – różnie trwają. Inaczej naprawia się kombajn (pewnie i miesiąc byłby uzasadniony), inaczej fleki w bucie (tu w grę wchodzi co najwyżej kilka dni).

Co istotne dla udzielającego gwarancji, obciąża go niebezpieczeństwo przypadkowej utraty lub uszkodzenia rzeczy w czasie od wydania jej gwarantowi do jej odebrania przez uprawnionego. Na powierzone rzeczy gwarant powinien zatem chuchać i dmuchać.

Zgodnie z art. 581 k.c., jeżeli w wykonaniu swoich obowiązków gwarant wymienił rzecz wolną od wad albo dokonał istotnych napraw rzeczy objętej gwarancją, termin gwarancji biegnie na nowo od chwili dostarczenia rzeczy wolnej od wad lub zwrócenia rzeczy naprawionej. W innych wypadkach (czyli gdy naprawy były nieistotne, drobne) termin gwarancji ulega przedłużeniu o czas, w ciągu którego wskutek wady rzeczy objętej gwarancją uprawniony z gwarancji nie mógł z niej korzystać.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/boojee/29777131/

Gwarancja jakości. Kto, komu i po co?

gwarancja jakości - kto, komu i po co?

Pisałam o rękojmi, Oj, pisałam, aż furczało…

A gwarancja jakości? Co to właściwie jest? I czym się różni od rękojmi? I czy w ogóle się czymś różni?

Owszem, różnią się.

Rękojmia bowiem ma nam zapewnić, że towar nie ma wad w chwili jego nabycia, czyli że gdy go zabieramy ze sklepowej półki, jest sprawny, kompletny i ogólnie wszystko z nim w porządku. A gwarancja?

Gwarancja zaś ma nam natomiast zagwarantować (jak sama nazwa wskazuje), że towar będzie dobry nie tylko w chwili zakupu, ale również później – przez okres … to akurat różnie bywa. A zatem producent lub sprzedawca, udzielając nam gwarancji, zapewnia nas, nabywców, że produkt nie zepsuje się przez określony czas. Gwarancja ma również znaczenie w przypadku wad, których nie da się łatwo dostrzec, np. w samochodach lub innych maszynach.

Będąc zatem producentem lub sprzedawcą warto kwestii gwarancji poświecić kilka chwil i przeczytać odpowiedzi na kilka pytań.

Kto udziela gwarancji?

Gwarancji może udzielić zarówno sprzedawca jak i producent (odnoszę wrażenie, że ten drugi wariant jest częściej stosowany).

Czy muszę udzielać gwarancji?

Nie, nie musisz udzielać gwarancji na swoje produkty. Po co w takim razie to robić? Nie wiem, ale zapytaj swojego marketingowca, czy produkty objęte gwarancją jakości budzą większe zaufanie klientów, czy są przez nich częściej i chętniej kupowane, czy przypadkiem szeroka i długa gwarancja nie jest atutem produktu w czasach konkurencji.

Czy udzielenie gwarancji wyklucza korzystanie z roszczeń z tytułu rękojmi?

Nie, kupujący może wybrać, z którego roszczenia chce skorzystać i wybór ten jest dla niego wiążący w odniesieniu do tej wady do końca jej istnienia i powoduje zawieszenie roszczeń wynikających z drugiej podstawy odpowiedzialności. Roszczenia te stają się bezprzedmiotowe z chwilą zaspokojenia roszczenia wybranego. Jeśli natomiast nie zostało ono zaspokojone, kupujący może pozostać przy roszczeniach wybranej podstawy odpowiedzialności albo sięgnąć po roszczenia wynikające z drugiego systemu odpowiedzialności.

Kto określa zasady gwarancji?

Co do zasady – sprzedawca lub inny podmiot, który gwarancji udziela (gwarant). Może on szczegółowo sprecyzować, na jakich zasadach udzielana jest gwarancja (np. jakie wady obejmuje, a jakie nie – np. telefon utopiony w toalecie raczej nie może liczyć na naprawę gwarancyjną), lecz może również zdać się na ustawodawcę, który w art. 577-581 kodeksu cywilnego uregulował kwestię gwarancji. Przepisy te mają zastosowanie, jeśli sprzedawca/producent nie zajął się kwestią samodzielnie.

O ustawowej regulacji gwarancji napiszę wkrótce.

Tymczasem pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/dieselbug2007/414348333/lightbox/

Szczecin na długi weekend – polecam!

Szczecin na długi weekend!

Dziś krótko i urlopowo. W końcu każdy zasługuje na długi weekend… Nawet adwokat.

Szczecin na taką okazję nadaje się znakomicie – rowery, kajaki, spacery, kąpiele, ale także kino i zakupy…

Po emocjach związanych z Tall Ships Races 2013  i Pyromagic na ten weekend szczególnie polecam polecam coś spokojniejszego:

 

Obraz:  http://tallships.szczecin.eu/pl/content/juz-jest-koniec

Wadliwy towar? Przedsiębiorco nie złość się, tylko skorzystaj z rękojmi!

Przedsiebiorca kupił wadliwą rzecz i co teraz?

Przedsiębiorco, pisałam już, na co zwrócić uwagę, gdy Twój klient jest niezadowolony, a co jeśli TY jesteś niezadowolony z nabytego towaru? Co zrobić, gdy jest wadliwy, niekompletny lub odbiega od zamówienia? Oczywiście na początku się wkurzamy, ale potem trzeba zacząć myśleć bardziej konstruktywnie, bo niestety z samego wkurzania się – a nawet z wyładowania złości na sprzedawcy (choć to akurat może doraźnie pomóc :))– niewiele wynika.

Otóż w takiej sytuacji znajdą zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego, a dokładnie art. 556 i nast. k.c., które dotyczą rękojmi za wady rzeczy sprzedanej.

Sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę zmniejszającą jej wartość lub użyteczność ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub z przeznaczenia rzeczy, jeżeli rzecz nie ma właściwości, o których istnieniu zapewnił kupującego, albo jeżeli rzecz została kupującemu wydana w stanie niezupełnym (rękojmia za wady fizyczne).

Ponadto sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana stanowi własność osoby trzeciej albo jeżeli jest obciążona prawem osoby trzeciej; w razie sprzedaży praw sprzedawca jest odpowiedzialny także za istnienie praw (rękojmia za wady prawne).

No chyba że kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy lub w chwili wydania rzeczy…

Strony umowy mogą odpowiedzialność z tytułu rękojmi rozszerzyć, ograniczyć lub wyłączyć. Czyli znowu kłania się konieczność dokładnego przeczytania umowy.

Co musimy zrobić, gdy wady dostrzeżemy? Musimy zawiadomić sprzedawcę – samo wstrzymanie się z zapłatą i podniesienie zarzutu z rękojmi przed sądem, gdy sprzedawca pozwie nas o zapłatę to za mało! Zachowując informację o wadzie tylko dla siebie, tracimy uprawnienia z tytułu rękojmi.

A teraz Przedsiębiorco szczególnie się skup! Zgodnie bowiem z art. 563  § 2 k.c.,  przy sprzedaży między osobami prowadzącymi działalność gospodarczą utrata uprawnień z tytułu rękojmi następuje, jeżeli kupujący nie zbadał rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie zawiadomił niezwłocznie sprzedawcy o dostrzeżonej wadzie, a w wypadku gdy wada wyszła na jaw dopiero później – jeżeli nie zawiadomił sprzedawcy niezwłocznie po jej wykryciu.

Nie ma przy tym znaczenia, czy przedsiębiorca handlujący glazurą i terakotą nabył kilka palet kafelków łazienkowych w ładny zworek, aby je sprzedawać w swym salonie (a zatem towar, na którym się zna, co do zasady), czy też drukarkę laserową (o której obsłudze nie ma pojęcia i o której zainstalowanie będzie musiał poprosić nastoletniego syna) – w obu tych przypadkach towar należy obejrzeć niezwłocznie.

Na szczęście do zachowania terminów zawiadomienia o wadach rzeczy sprzedanej wystarczy wysłanie przed upływem tych terminów listu poleconego. Zalecałabym również zatrzymanie dowodu nadania tego listu.

Jeżeli rzecz sprzedana ma wady, kupujący może od umowy odstąpić albo żądać obniżenia ceny. Jednakże kupujący nie może od umowy odstąpić, jeżeli sprzedawca niezwłocznie wymieni rzecz wadliwą na rzecz wolną od wad albo niezwłocznie wady usunie. Ograniczenie to nie ma zastosowania, jeżeli rzecz była już wymieniona przez sprzedawcę lub naprawiana, chyba że wady są nieistotne.

Jeżeli przedmiotem sprzedaży są rzeczy oznaczone tylko co do gatunku (a zatem np. 10 kg jabłek papierówek z uprawy ekologicznej lub 12 kompletów sztućców obiadowych platerowanych srebrem o próbie…, a nie ten konkretny obraz Cloude’a Monet’a, którego nie da się niczym zastąpić), kupujący może żądać dostarczenia zamiast rzeczy wadliwych takiej samej ilości rzeczy wolnych od wad oraz naprawienia szkody wynikłej z opóźnienia. Nie wyklucza to oczywiście możliwości odstąpienia od umowy lub do żądania obniżenia ceny.

Natomiast jeżeli w umowie sprzedaży zastrzeżono, że dostarczenie rzeczy sprzedanych ma nastąpić częściami, a sprzedawca mimo żądania kupującego nie dostarczył zamiast rzeczy wadliwych takiej samej ilości rzeczy wolnych od wad, kupujący może od umowy odstąpić także co do części rzeczy, które mają być dostarczone później.

Istotny jest również fakt, że – zgodnie z art. 568 § 1 k.c. – uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne wygasają po upływie roku, a gdy chodzi o wady budynku – po upływie lat trzech, licząc od dnia, kiedy rzecz została kupującemu wydana. Upływ terminów nie wyłącza jednak wykonania uprawnień z tytułu rękojmi, jeżeli sprzedawca wadę podstępnie zataił.

No i jak? Przeszła złość? To czas się zabrać za wykonanie uprawnień z rękojmi!

Pozdrawiam,

AKN