Ser grecki typu feta

nieuczciwa konkurencja - oznakowanie pochodzenia towaru nie moze wprowadzać w błąd

Dziś dalej temat czynów nieuczciwej konkurencji.

Tym razem zajmiemy się kwestią nie tyle oznakowania przedsiębiorstwa, lecz oznakowania samego towaru, bo i na tym polu można dopuścić się czynu nieuczciwej konkurencji.

Jak pisałam już dwukrotnie (tutaj i tutaj), zwalczaniem nieuczciwej konkurencji zajmuje się ustawa o … zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, której pełny tekst można znaleźć tutaj.

Ustawa ta zawiera ogólną definicję czynu nieuczciwej konkurencji, a także szczegółowo charakteryzuje konkretne czyny, których przedsiębiorca nie powinien się dopuszczać, gdyż zagrażają lub naruszają interes innego przedsiębiorcy lub klienta.

Otóż należy pamiętać, że nie możemy dowolnie nazwać lub oznakować naszych produktów.Nazwa towaru nie może wprowadzać w błąd jego nabywców.

W szczególności, zgodnie z art. 8 powołanej ustawy, czynem nieuczciwej konkurencji będzie opatrywanie towarów lub usług fałszywym lub oszukańczym oznaczeniem geograficznym wskazującym bezpośrednio albo pośrednio na kraj, region lub miejscowość ich pochodzenia albo używanie takiego oznaczenia w działalności handlowej, reklamie, listach handlowych, rachunkach lub innych dokumentach.

Nie reklamuj zatem swojej odzieży hasłem „Szyk prosto z Paryża”, skoro szyjesz ją pod Łodzią, a maszyn hasłem „Niemiecka solidność w dobrej cenie”, skoro zaprojektowałeś je w Polsce, a złożyłeś na Ukrainie.

Ponadto z godnie z art. 9 ust. 1 ustawy, jeżeli towar lub usługa w miejscu pochodzenia korzysta z ochrony, a z pochodzeniem z określonego regionu lub miejscowości są związane ich szczególne cechy lub właściwości, czynem nieuczciwej konkurencji jest fałszywe lub oszukańcze używanie takich chronionych oznaczeń geograficznych i chronionych nazw pochodzenia.

Dodatkowo, zgodnie z art. 9 ust. 2 ustawy, czynem nieuczciwej konkurencji jest także używanie oznaczeń i nazw, nawet z dodatkiem „rodzaj”, „typ”, „metoda” albo równoznacznym.

Nie nazwiesz więc  swojego serka „serem greckim typu feta”, czekoladek – „śliwką nałęczowską”, a bielizny – „stringami z Koniakowa”.

Warto o tym pamiętać, żeby nie narazić się na zarzut popełnienia czynu nieuczciwej konkurencji, bo:

  • firmy, stowarzyszenia producentów i całe regiony, które zadały sobie trud, aby swoje produkty zarejestrować, zwłaszcza w czasach zaciętej rywalizacji, dopilnują, aby nikt nie nadużył ich cennej geograficznej nazwy i podejmą w tym celu stosowane kroki prawne;
  • klient, który zorientuje się, że go okłamałeś,  nie kupi więcej twojego produktu, nawet jeśli będzie obiektywnie niezły;
  • lepiej od razu pracować na własną markę – wkrótce to ciebie będą chcieli naśladować! (Żeby to osiągnąć, warto zapisać się do biuletynu bloga)

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: www.koniakow.com

Oznaczenie przedsiębiorstwa nie może wprowadzać w błąd!

oznaczenie przedsiębiorstwa nie moze wprowadzać w błąd

Ostatnio poruszyłam kwestię czynów nieuczciwej konkurencji, których ofiarami mogą paść zarówno przedsiębiorcy, jak i ich klienci.

Kwestię czynów nieuczciwej konkurencji ustawodawca uregulował w ustawie z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Jednak oprócz ogólnej definicji takiego czynu – o czym była mowa w ostatnim wpisie – w tej samej ustawie zawarto również definicje konkretnych zachowań, które są czynami nieuczciwej konkurencji.

Pierwszym z nich, o którym chciałabym dziś napisać jest – wprowadzające w błąd oznaczenie przedsiębiorstwa.

Zgodnie z art. 5 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, czynem nieuczciwej konkurencji będzie takie oznaczenie przedsiębiorstwa, które może wprowadzić klientów w błąd co do jego tożsamości, przez używanie firmy, nazwy, godła, skrótu literowego lub innego charakterystycznego symbolu wcześniej używanego, zgodnie z prawem, do oznaczenia innego przedsiębiorstwa. Przykładowo, czynem takim będzie nazwanie naszej firmy składającej komputery – „Apple”, czy cukierni – „Blikle”.

Przewidziana ustawą ochrona oznaczenia przedsiębiorstwa została ujęta szeroko. Podlega jej:

  • firma, czyli oznaczenie, pod którym występuje przedsiębiorca (nazwa spółki, imię i nazwisko osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą), jeśli przedsiębiorca swoją firmą oznacza także prowadzone przedsiębiorstwo, np. Zakład Szklarski Jan Nowak,
  • nazwa, np. nazwa sklepu, baru,
  • godło, np. idąc dalej komputerowym tropem – słynne jabłko Apple,
  • skrót literowy, np. AKN Kancelaria Adwokacka Agata Klima-Nowak :)

Powołany przepis wymienia elementy, które mogą być uznane za podlegające ochronie oznaczenie przedsiębiorstwa, ale tylko przykładowo. A zatem można sobie wyobrazić, że ochronie podlegać może również określona melodia lub „dżingiel”.

Trzeba też zwrócić uwagę, że aby oznaczenie podlegało ochronie, niekoniecznie musi być to oznaczenie wpisane do rejestru lub ewidencji, bądź zarejestrowany znak towarowy, wystarczy faktyczne używanie oznaczenia w sposób nienaruszający praw osób trzecich.

 

WAŻNE! Wystarczy przy tym, aby wystąpiła możliwość wprowadzenia w błąd, nie jest konieczne, aby skutek taki rzeczywiście nastąpił.

 

Zaczynając działalność proszę pamiętać, że wybrane przez Państwa oznaczenie przedsiębiorstwa nie może wprowadzać w błąd co do jego tożsamości. Oznacza to, że nazwa naszej cukierni nie może wywoływać u osób występujących na rynku mylnego wrażenia, że mają do czynienia z innym przedsiębiorstwem, np. z cukiernią „Blikle” albo słodyczami „Wedla” (w szczególności chodzi o klientów, ale nie tylko, może przecież chodzić też o innych przedsiębiorców, np. dostawców, którzy w oparciu o renomę innego przedsiębiorcy udzielą nam większych rabatów lub wydłużą termin płatności).

Podziel się tym artykułem z innymi Przedsiębiorczymi. Będą Ci wdzięczni :)

Pozdrawiam,

AKN
Obraz: http://trendz.pl/foto/zycie-na-slodko-blikle-relacja-trendz-tv-3

 

Co to jest czyn nieuczciwej konkurencji?

nieuczciwa konkurencja

Kiedyś było inaczej.

Kiedyś interes można było zrobić na wszystkim – za komuny, a potem w pierwszych latach kapitalizmu był popyt na wszystko i w każdej ilości – tak byliśmy spragnieni wszelkiego rodzaju dóbr. Wcale nie luksusowych – raczej proszków do prania i papieru toaletowego.

Dziś jest zdecydowanie inaczej. Założyć firmę jest łatwo, ale utrzyma ją i zarobi dobre pieniądze tylko ktoś wytrwały, pomysłowy i pracowity, i w dodatku – w czepku urodzony. Zwłaszcza w czasie kryzysu.

Obecne realia rynkowe powodują, że niektórzy przedsiębiorcy chwytają się różnych środków, czasami niezbyt fair, a czasami wręcz bezprawnych.

W związku z tym dziś parę słów o czynach nieuczciwej konkurencji, których ofiarami mogą paść przedsiębiorcy i konsumenci.

Kwestię czynów nieuczciwej konkurencji ustawodawca uregulował w ustawie z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

W art. 3 tej ustawy zawarto ogólną definicję takiego czynu, która stanowi:

 1. Czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta.

2. Czynami nieuczciwej konkurencji są w szczególności: wprowadzające w błąd oznaczenie przedsiębiorstwa, fałszywe lub oszukańcze oznaczenie pochodzenia geograficznego towarów albo usług, wprowadzające w błąd oznaczenie towarów lub usług, naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa, nakłanianie do rozwiązania lub niewykonania umowy, naśladownictwo produktów, pomawianie lub nieuczciwe zachwalanie, utrudnianie dostępu do rynku, przekupstwo osoby pełniącej funkcję publiczną, a także nieuczciwa lub zakazana reklama, organizowanie systemu sprzedaży lawinowej oraz prowadzenie lub organizowanie działalności w systemie konsorcyjnym.

Aby doszło do popełnienia czynu nieuczciwej konkurencji, niezbędne jest łączne spełnienie następujących warunków:

  1. działanie poddane ocenie musi zostać podjęte w związku z działalnością gospodarczą, a zatem czyn taki może być popełniony co do zasady tylko przez przedsiębiorcę;
  2. skutkiem czynu nieuczciwej konkurencji, podjętego w ramach działalności gospodarczej, musi być naruszenie lub zagrożenie interesu innego przedsiębiorcy lub klienta (przyjmuje się, że chodzi tu o interes o charakterze gospodarczym);
  3. działanie to musi zagrażać lub naruszać interes innego przedsiębiorcy lub klienta.

WAŻNE! Do kwalifikacji czynu nieuczciwej konkurencji nie jest także konieczne istnienie winy w sensie umyślnego działania czy niedbalstwa sprawcy. Nie mają tu zatem znaczenia intencje przedsiębiorcy.

Oprócz ogólnej definicji ustawa zawiera również przepisy art. 5-17d, gdzie są szczegółowo opisane konkretne czyny nieuczciwej konkurencji. Jednak na podstawie art. 3 ustawy możliwe jest ściganie czynów nieuczciwej konkurencji nieuregulowanych w tych przepisach. W tym kontekście należy zwrócić uwagę, iż ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji może także znaleźć zastosowanie do oceny działań podejmowanych w Internecie.

Czy miałeś do czynienia z przedsiębiorcą, który popełnił wobec Ciebie czyn nieuczciwej konkurencji?

Pozdrawiam,

AKN

PS. Zapisz się do biuletynu informacyjnego „Prawa dla przedsiębiorczych”. Ważne informacje wpadną wprost do Twojej skrzynki.

Obraz: http://www.flickr.com/photos/maldoit/4144536579

Nagrałem rozmowę i co mogę z tym nagraniem zrobić?

nagrywanie rozmów - czy można wykorzystać nagranie cudzej rozmowy

Dziś ciąg dalszy tematu nagrywania rozmów. Pisałam już o tym, co wolno nagrywać, a czego absolutnie nie. Poruszyłam też to, czy musimy naszego rozmówcę uprzedzić, że nagrywamy rozmowę.

Dziś czas zająć się kwestią kluczową – co możemy z takimi nagraniami zrobić? W końcu nikt nie kłopocze się nagrywaniem bez powodu.

A powody mogą być różne…

Od takich bardzo osobistych – „Ależ ona ma cudowny głos… !”

Przez bardziej użytkowe, jak możliwość późniejszego odtworzenia uzgodnień poczynionych w czasie rozmowy czy analizy jej przebiegu (np. pod kątem tego, czy zrobiliśmy postępy w zdobywaniu umiejętności negocjacyjnych).

Po całkiem oficjalne – publikacja nagrania lub wykorzystanie go w postępowaniu dowodowym przed sądem.

Co zatem wolno, a czego nie?

I znów zacznę od tego, czego nam absolutnie nie wolno. Otóż, niezależnie czy byliśmy uczestnikami rozmowy czy nie, nie wolno nam nagrań wykorzystać, aby kogoś szantażować. Takie działanie stanowi przestępstwo z art. 191 § 1 lub 2 kodeksu karnego. To się niestety może zdarzyć- w przypadku przedsiębiorców – zwykle w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności, jest to jednak czyn zabroniony i za takie działanie grozi kara nawet do 5 lat wiezienia.

Publikowanie nagranych rozmów i spotkań może również naruszać dobra osobiste nagranej osoby, choć nie jest to przestępstwo. Takie naruszenie uregulowane jest w kodeksie cywilnym. W związku z tym publikując wizerunek lub wypowiedzi innych osób bez ich zgody narażamy się na konsekwencje takie jak te określone w art. 24 oraz art. 448 kodeksu cywilnego.

 Art. 24. § 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

§ 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

§ 3. Przepisy powyższe nie uchybiają uprawnieniom przewidzianym w innych przepisach, w szczególności w prawie autorskim oraz w prawie wynalazczym.

Art. 448. W razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. Przepis art. 445 § 3 stosuje się.

Jeśli natomiast chodzi o wykorzystanie nagrania jako dowodu przed sądem, to sąd z reguły (o ile nie ma innych powodów, aby wniosek dowodowy oddalić) dopuści taki dowód, jeśli nie został pozyskany w sposób niezgodny z prawem (tu odsyłam ponownie do wpisu dotyczącego samej dopuszczalności nagrywania rozmów). Jeśli zatem zdobyliśmy nagranie rozmowy w sposób, który stanowi przestępstwo, to sąd nie dopuści takiego dowodu i pominie wszystkie fakty, których się z takiego nagrania dowiedział.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/18706689@N04/5918319473/sizes/m/in/photostream/

Nagrywanie rozmów. Vol. 2. Pytania z sali.

nagrywanie rozmów, utrwalania rozmów

Kontynuuję temat nagrywania rozmów, bo jest wielowątkowy i za każdy rogiem czają się dalsze wątpliwości.

Pisałam już ostatnio, że nagrywanie rozmów i spotkań, w których się nie uczestniczy, jest zabronione i basta.

Podobnie – o tym też pisałam w tym samym wpisie – prosta wydawać się może sprawa nagrywania własnych rozmów, gdyż jest to całkowicie dozwolone.

Ledwo to jednak napisałam, a dostałam kolejne pytania – za które zresztą bardzo dziękuję.

Otóż, czy mamy obowiązek powiadomić naszego rozmówcę o nagrywaniu rozmowy?

Moim zdaniem, co do zasady nie.

Jednak jeżeli mamy do czynienia z naszymi klientami, byłoby to wskazane, niezależnie od obowiązujących przepisów. Chodzi bardziej o wizerunek firmy jako otwartej i szczerej wobec klientów.

I następna sprawa: Jeśli rozmawiam przez telefon z obcokrajowcem, to jakie prawo należy stosować do kwestii nagrywania rozmów?

Moja rada: stosuj swoje, czyli polskie. Problem nie zasadza się bowiem na samym nagrywaniu, ale na tym, co z nagraniem zamierzają Państwo zrobić. Jeśli na przykład chcą Państwo wykorzystać je w postępowaniu sądowym prowadzonym przed sądem, powiedzmy, włoskim, to zastosowanie w tej sprawie znajdzie włoska procedura. Jeśli zatem włoskie prawo dopuszcza przedstawianie takich dowodów, droga wolna, lecz jeśli nie, to na nic nam takie nagranie.

Dziś już inne sprawy służbowe trzymają mnie z dala od bloga, ale obiecuję wkrótce dalej drążyć temat nagrywania rozmów, w szczególności wykorzystania takich nagrań, bo to chyba kluczowa sprawa. No chyba, że ktoś nagrywa tylko na pamiątkę…)

Pozdrawiam,

AKN

Obraz:  http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Braun-atelier-03.jpg

Czy wolno nam nagrywać rozmowy?

To zagadnienie pojawiło się niedawno i jego znaczenie wzrasta proporcjonalnie do tego, jak łatwo możemy nagrywać rozmowy, spotkania, negocjacje, ustalenia, itd. A w tej chwili jest to już dziecinnie łatwe – funkcję dyktafonu ma teraz chyba każdy telefon komórkowy.

Sprawa ta ma również znaczenie dla przedsiębiorców (uczestniczących w różnego rodzaju negocjacjach oraz dla tych, którzy próbują wykryć działania prowadzone na szkodę ich firm).

  •  Zacznę od sprawy najprostszej – czyli od nagrywania cudzych rozmów, takich, w których nie uczestniczymy.

Jest to NIEDOZWOLONE.

Takie działanie stanowi przestępstwo z art. 267 §1 i §2 kodeksu karnego, zgodnie z którym:

§ 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do całości lub części systemu informatycznego.

§ 3. Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem.

§ 4. Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1-3 ujawnia innej osobie.

Ponadto takie działanie narusza dobra osobiste podsłuchiwanych osób.

Chronione prawem dobra osobiste zostały wymienione w art. 23 kodeksu cywilnego i są to między innymi zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska. Jednak orzecznictwo sądów stale – zgodnie zresztą z intencją ustawodawcy – rozszerza tę listę.

I tak, zgodnie z orzeczeniem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 6 lipca 1999 roku (sygn. akt I ACa 380/99), za dobra osobiste należy uznać również swobodę wypowiedzi, wybór rozmówcy i tajemnicę rozmowy. Sąd stwierdził naruszenie tych dóbr osobistych, gdyż strona pozwana utrwalała prywatne rozmowy powódki, bez jej wiedzy i zgody, za pomocą urządzenia podsłuchowego umieszczonego pod blatem stołu, aby następnie wykorzystać te nagrania w swoim procesie rozwodowym.

  • Równie prostą sprawą jest nagrywanie rozmów, których sami jesteśmy uczestnikami.

To z kolei jest DOZWOLONE, niezależnie od tego, czy są to rozmowy prywatne, czy służbowe.

Nie ma tu żadnych przeciwwskazań. Nagrywanie rozmów, w których bierzemy udział, jest jak to tak jak robienie notatek.

PAMIĘTAJ JEDNAK, ŻE TO ŻE MOŻESZ COŚ NAGRAĆ,

NIE OZNACZA, ŻE MOŻESZ TO DOWOLNIE WYKORZYSTAĆ!!!

Aby przeczytać więcej na ten temat, kliknij w zdjęcie i pobierz e-book!

nagrywanie rozmów co wolno a czego nie

Do tematu nagrywania rozmów i późniejszego wykorzystania tych nagrań jeszcze wrócę.

Tymczasem pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/25295157@N06/3409295849/

Jak się sklonować – czyli jak wyznaczyć prokurenta?

 

jak powołać prokurenta?

Oglądali Państwo może film „Mężowie i żona” (‘Multiplicity’ 1996) z Michaelem Keatonem w roli głównej? Główny bohater jest zabieganym budowlańcem, któremu ciągle brakuje czasu dla rodziny i na jakiekolwiek przyjemności. Dlatego w tajnym laboratorium poddaje się zabiegowi klonowania. Klon zastępuje go w pracy, jednak po jakimś czasie przestaje wystarczać i powstają jeszcze dwie kopie głównego bohatera.

Jeśli i Wam – w chwilach szczególnego spiętrzenia obowiązków – chodzi po głowie pomysł z klonowaniem, przeczytajcie dzisiejszy wpis. Dziś będzie o prokurze.

Zgodnie z art. 1091 § 1 kodeksu cywilnego, prokura jest pełnomocnictwem udzielonym przez przedsiębiorcę podlegającego obowiązkowi wpisu do rejestru przedsiębiorców, które obejmuje umocowanie do czynności sądowych i pozasądowych, jakie są związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa.  Osobę, której przedsiębiorca udzielił prokury nazywamy prokurentem.

Prokura powinna być pod rygorem nieważności udzielona na piśmie i może być udzielona tylko osobie mającej pełną zdolność do czynności prawnych (po 18 roku życia i nie ubezwłasnowolniona). Jeżeli prokurent ma być ustanowiony dla spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, to zgodę muszą na to wyrazić wszyscy członkowie zarządu spółki.

Jak stanowi art. 1098 § 1 k.c., udzielenie i wygaśnięcie prokury przedsiębiorca powinien zgłosić do rejestru przedsiębiorców. W przypadku spółek prawa handlowego, będzie konieczne złożenie wniosku do Krajowego Rejestru Sądowego (w tym przypadku prokurent, tak jak i członkowie zarządu, załącza do wniosku wzór podpisu). Należy pamiętać, że zgłoszenie o udzieleniu prokury powinno określać jej rodzaj, a w przypadku prokury łącznej (czyli gdy mamy dwóch prokurentów lub więcej) także sposób jej wykonywania (np. wszyscy prokurenci muszą złożyć oświadczenie jednocześnie, aby było ono ważne, lub wystarczy podpis któregokolwiek z nich).

Prokura, jak każde pełnomocnictwo, może być w każdym czasie odwołana (wówczas wygasa z chwilą, gdy oświadczenie o odwołaniu dotarło do prokurenta w taki sposób, że mógł się z nim zapoznać). Jeśli prokura została ustanowiona dla spółki, to może ją odwołać każdy z członków zarządu (art. 208 § 7   kodeksu spółek handlowych).

Co ważne – zgodnie z art. 1097 §  2 k.c. – prokura wygasa wskutek wykreślenia przedsiębiorcy z rejestru, ogłoszenia jego upadłości, otwarcia likwidacji, przekształcenia przedsiębiorcy, a także wraz ze śmiercią prokurenta.

Natomiast – w przeciwieństwie do zwykłego pełnomocnictwa – ani śmierć przedsiębiorcy ani utrata przez niego zdolności do czynności prawnych nie powoduje wygaśnięcia prokury.

Jak stanowi art. 1096 k.c., prokura nie może być przeniesiona, jednak prokurent może ustanowić pełnomocnika do poszczególnej czynności lub pewnego rodzaju czynności. Zgodnie z całkiem świeżą uchwałą Sądy Najwyższego (z dnia 24 lipca 2013 r., sygn. akt: III CZP 45/13), prokurent może udzielić pełnomocnictwa procesowego – także dalszego – osobom wymienionym w art. 87 § 2 kodeksu postępowania cywilnego.

Co może prokurent w imieniu swojego mocodawcy? Może dokonywać wszelkich czynności prawnych związanych z prowadzeniem spraw przedsiębiorstwa. Ewentualnie, związanych z prowadzeniem spraw wpisanych do rejestru oddziału przedsiębiorstwa (prokura oddziałowa). Choć zakresu prokury nie można sobie dowolnie ograniczyć, to do zbycia przedsiębiorstwa, do dokonania czynności prawnej, na podstawie której następuje oddanie go do czasowego korzystania, oraz do zbywania i obciążania nieruchomości jest wymagane pełnomocnictwo do poszczególnej czynności.

 

Jak widać, prokurent może całkiem dużo – zupełnie jak klon przedsiębiorcy. Może w szczególności zawierać umowy z klientami i kontrahentami, może składać oświadczenia w imieniu przedsiębiorcy w stosunku do osób fizycznych, prawnych, organów administracyjnych i sądów. Może również odbierać od tych podmiotów oświadczenia skierowane do przedsiębiorcy.

 Wszystkie te czynności odnoszą bezpośredni skutek w stosunku mocodawcy, dlatego decyzję o powołaniu prokurenta należy podjąć po zastanowieniu, zupełnie jak decyzję o sklonowaniu, bo skutki są dokładnie takie same (z tą różnicą, że prokurentem mężczyzny może być kobieta i odwrotnie, a klon jest zawsze tej samej płci).

Pozdrawiam,

AKN

 

Obraz: http://www.filmweb.pl/film/M%C4%99%C5%BCowie+i+%C5%BCona-1996-7697/posters

Rower kosztem prowadzenia działalności

rower kosztem uzyskania przychodu

Idąc za ciosem postanowiłam dalej drążyć temat roweru w przedsiębiorstwie. W szczególności interesujące mogą być kwestie podatkowe związane z nabyciem i wykorzystywaniem roweru. Spotkałam się bowiem z przypadkiem księgowej, która ma myśl o zaliczeniu zakupu roweru w koszty uzyskania przychodu cała cierpła, choć pracownicy firmy regularnie przemieszczali  się na rowerach od klienta do klienta. Ta sytuacja tym bardziej przekonuje mnie, że temat trzeba drążyć.

Nie bójmy się zatem prawdy: Zarówno wydatek na zakup roweru wykorzystywanego w ramach pozarolniczej działalności gospodarczej, jak i wydatki poniesione na zakup środków do konserwacji roweru oraz na usługi serwisowe, można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów prowadzonej działalności.

 Wynika to w tej chwili z wielu interpretacji podatkowych i wyroków wojewódzkich sądów administracyjnych, z których kilka pozwolę sobie wymienić:

Ogólną zasadę sformułował Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi  w wyroku dotyczącym okularów (sygn. akt: I SA/Łd 1125/2005):

 Kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, z wyjątkiem kosztów wymienionych w art. 23 ustawy o PIT. Zasadniczo każdy wydatek celowo poniesiony z zamiarem uzyskania przychodu, poza wymienionymi w art. 23, powinien być uznany za koszt uzyskania przychodu.

Izba Skarbowa w Bydgoszczy w interpretacji z 6.03.2008 r. (sygn. ITPB1/415-802/08/MM) przyznała rację podatnikowi w kwestii zakupu roweru, choć na potrzeby działalności leasingował on już samochód.

Sam fakt użytkowania samochodu osobowego na podstawie umowy leasingu nie wyklucza możliwości zaliczenia do kosztów uzyskania przychodu wydatków na zakup roweru. Jednakże ponownie podkreślić należy, iż aby omawiany wydatek mógł być zaliczony do kosztów uzyskania przychodu musi zaistnieć związek przyczynowy określony w art. 22 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.

A ten przykład jest mi szczególnie bliski, gdyż wystarczy słowa „doradca podatkowy” zamienić na słowo „adwokat” i interpretacje zamienia się w opowieść o mnie. Mianowicie,  Izba Skarbowa w Warszawie (26.05.2010 r., sygn. IPPB1/415-252/10-2/ES) przyznała rację doradcy podatkowemu, który zainwestował w rower ponad 3500 zł i chce go amortyzować. Doradca miał zamiar dojeżdżać rowerem do kancelarii, sądów i urzędów. Fiskus uznał, że:

Wnioskodawca jako mały podatnik będzie miał prawo dokonać jednorazowego odpisu amortyzacyjnego od zakupionego roweru, do wysokości nie przekraczającej w roku podatkowym równowartości kwoty 50.000 euro łącznej wartości tych odpisów amortyzacyjnych.

Natomiast Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach w interpretacji z dnia 24 kwietnia 2012 r. (IBPBI/1/415-146/12/AP) dopuścił możliwość zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów prowadzonej pozarolniczej działalności gospodarczej wydatków poniesionych na zakup środków do konserwacji roweru, wykorzystywanego w ramach tej działalności, oraz usługi serwisowe dot. tego roweru.

Teraz już naprawdę nie ma powodów, żeby nie korzystać z roweru w firmie, prawda?

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: www.flickr.com/photos/36871124@N04/6994923175/sizes/m/in/photostream/

Przedsiębiorcy na rowery!

Przedsiębiorcy na rowery

Wiem, że miałam dalej pisać o zakładaniu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (wątek rozpoczęty tutaj i kontynuowany tutaj), lecz w moim życiu miało miejsce pewne – mało istotne, ale bardzo inspirujące – wydarzenie. Otóż, pojechałam do pracy samochodem!

I oczywiście od razu przypomniało mi się, dlaczego nigdy tego nie robię – nie było gdzie zaparkować. Nie wiem, jak jest w innych miastach (pewnie podobnie), ale wszyscy pracujący w granicach strefy płatnego parkowania w Szczecinie wiedzą, że – niezależnie od tego, jak astronomiczne są opłaty za parkowanie – miejsc postojowych i tak nie starcza.

Będąc w desperacji zaparkowałam w miejscu i w sposób, którego będę się jeszcze długo wstydzić. Dziwię się, że wracając nie zastałam mojego auta (a wraz z nim kilkunastu innych, którym się to należało) zakutego w żółte dyby…

No więc właśnie to wydarzenie skłoniło mnie do napisania niniejszego apelu:

PRZEDSIĘBIORCY NA ROWERY!!! 

Rower jest dobry na wszystko!

Można nim jechać do pracy i z pracy.

Można nim jechać z teczką. Można nim jechać w garsonce i na szpilkach. Można nim jechać w garniturze.

Można jechać w ciąży. Można z dzieckiem.

Można za młodu. Można na starość.

Można w upale. Można w mrozie (i nie trzeba skrobać szyb ze szronu).

Można do klienta.Można do urzędu.

Można na budowę. Można na bankiet.

Nie potrzeba paliwa. Nie potrzeba miejsca postojowego.

Nie potrzeba abonamentu Strefy Płatnego Parkowania.

A jak niestety pokazuje przykład Szczecina, ścieżek rowerowych też nie trzeba…

 

Proszę mi wierzyć, wszystko to sprawdziłam na własnej skórze. O nie, przepraszam, nie noszę garniturów…

 

Rower doskonale nadaje się dla przedsiębiorców, którzy w godzinach szczytu potrzebują przemieszczać się po centrum miasta (jak ja, na przykład). Służbowy rower jest też dobrym rozwiązaniem, jeśli mamy pracowników, gdyż jego eksploatacja i konserwacja niewiele kosztuje pracodawcę (a wiemy jak niektórzy  pracownicy traktują służbowe samochody).

Jest szybki, tani i nie trzeba się martwić, czy odliczymy VAT na paliwo (nie musi być rowerem „z kratką”, nie musi być „bankorowerem”).

 

I na koniec wisienka: wydatki na nabycie i eksploatację roweru wliczymy w koszty uzyskania przychodu.

 

A zatem: ROWERY DO FIRM!

 

Obraz: Studio Na Tandemie

Reklamacje od konsumentów – towar niezgodny z umową

wady rzeczy, reklamacja, konsument, sprzedawca

WAŻNE! Z dniem 25 grudnia 2014 r. weszły w życie nowe przepisy o prawach konsumenta – wpis może być więc nieaktualny. Nowych wpisów na temat zmienionych przepisów szukaj tutaj.

 

Pisałam już o pozycji przedsiębiorcy w razie zawarcia umowy przez Internet. Natomiast zarówno do umów zawartych na odległość, jak i tych zawartych w sklepie, magazynie, salonie lub w podobnych przybytkach stosuje się ustawę z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego, która dotyczy transakcji zawieranych przez przedsiębiorcę z konsumentem.

Zwykle mamy do czynienia z takim oto scenariuszem:

Przychodzi klient, długo ogląda Twoje towary, wypytuje o nie, o ich ceny, cechy i zastosowanie, wreszcie kupuje, a Ty zadowolony inkasujesz okrągłą sumkę. Wszystko świetnie, ale… klient wraca po jakimś czasie i ma pretensje – twierdzi, że towar ma wady, jest niekompletny, nie działa. Co w takiej sytuacji masz zrobić jako sprzedawca? Jakie masz obowiązki? Jakie masz prawa?

Co zrobić najpierw w razie reklamacji?

Przede wszystkim należy upewnić się, że klient przedmiotowy towar rzeczywiście kupił u nas. Powinien zatem przedstawić jakiś dowód zakupu, jednak mylna jest obiegowa opinia, że musi to być paragon lub faktura. Może to być jakikolwiek inny dowód wystarczająco potwierdzający zakup, np. pokwitowanie transakcji kartą płatniczą lub korespondencja mailowa.

Potem warto zastanowić się, czy konsument nie wiedział o wadzie już kupując daną rzecz. Jak stanowi bowiem art. 7 ustawy, sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową, gdy kupujący w chwili zawarcia umowy o tej niezgodności wiedział lub, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć. Obowiązek ewentualnego wykazania przed sądem, że konsument posiadał wiedzę o wadzie, obciąża sprzedawcę, co w praktyce może to być trudne. Jeśli jednak zachowała się np. korespondencja mailowa w tej sprawie, to jest szansa…

Warto też sprawdzić, czy kupujący prawidłowo korzystał z nabytej rzeczy. Na przykład szorowanie drewna środkiem z chlorem może nie posłużyć jakości towaru. Jeżdżenie rowerkiem dziecięcym przez rosłego tatusia też dyskwalifikuje ewentualne reklamacje.

Uwaga na terminy!

Następnie radziłabym sprawdzić, czy nie upłynął okres odpowiedzialności sprzedawcy. Zgodnie z art. 10 ust. 1 powołanej ustawy, sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru z umową jedynie w przypadku jej stwierdzenia przed upływem dwóch lat od wydania tego towaru kupującemu (termin ten biegnie na nowo w razie wymiany towaru).

Ponadto zgodnie z art. 9 ust. 1, kupujący traci swoje uprawnienia, jeżeli przed upływem dwóch miesięcy od stwierdzenia niezgodności towaru z umową nie zawiadomi o tym sprzedawcy. Jeśli zatem zakup zepsuł się w styczniu, ale kupujący zwlekał z powiadomieniem sprzedawcy do kwietnia, to jego uprawnienia wygasają i sprzedawca nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Należy jednak pamiętać, że do zachowania terminu wystarczy wysłanie zawiadomienia przed jego upływem (data stempla pocztowego).

Jeszcze jedna ważna sprawa dotycząca terminów – jeżeli sprzedawca nie ustosunkował się do żądania klienta w terminie 14 dni, uważa się, że uznał je za uzasadnione (art. 8 ust. 3). Należy zatem dokładnie zapisać, kiedy reklamacja do nas wpłynęła, i – jeśli uważamy ją za niezasadną – odpisać konsumentowi podając nasze stanowisko w sprawie.

Czego konsument może się domagać?

Zgodnie z ustawą, kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy. Wybór jednego z tych dwóch sposobów należy do klienta.

Dopiero, gdy:

  • naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów albo
  • jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takiemu żądaniu w odpowiednim czasie lub
  • gdy naprawa albo wymiana narażałaby kupującego na znaczne niedogodności,

kupujący ma prawo domagać się obniżenia ceny albo odstąpić od umowy. I tutaj ponownie wybór pomiędzy obniżeniem ceny a całkowitą rezygnacją z towaru należy do kupującego.

Trzeba zaznaczyć, że sprzedawca jest zobowiązany nie tylko do samej naprawy lub wymiany, lecz również do zwrotu kosztów poniesionych przez kupującego, w szczególności kosztów demontażu, dostarczenia, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia.

Ważna sprawa na koniec!

Zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy, w przypadku zaspokojenia roszczeń kupującego, sprzedawca może dochodzić odszkodowania od któregokolwiek z poprzednich sprzedawców. Do odpowiedzialności odszkodowawczej stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego o skutkach niewykonania zobowiązań, a zatem ciężar udowodnienia wszelkich okoliczności będzie spoczywał na sprzedawcy, ale może on domagać się zarówno zwrotu poniesionych wydatków, jak i zapłaty za utracone korzyści.

Roszczenie zwrotne przedawnia się z upływem sześciu miesięcy od chwili zaspokojenia kupującego, nie później jednak niż w dniu, w którym sprzedawca obowiązany był to uczynić. Mamy zatem dość krótki termin, aby wystąpić do sądu z pozwem (a wcześniej jeszcze trzeba wysłać wezwanie do zapłaty!).

Prawda, że to naprawdę przydatne informacje? Podziel się nimi ze znajomymi!

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/paintball-fanatic/2109431664/