Gdy windykacja prowadzi donikąd…

niewypłacalnosć dłużnika - prawo dla przedsiębiorczych

Przyznam się od razu, że musiałam sprawdzić, jak się pisze „donikąd” :)

Windykacja… To temat rzeka!

Masz dłużnika, występujesz do sądu z pozwem o zapłatę, gdy masz już wyrok ruszasz do komornika, aby wyegzekwował Twoje należności. A tu klops. Dłużnik jest niewypłacalny, a egzekucja bezskuteczna. Czy możesz coś z tym zrobić?

Naprawdę wielu klientów zwraca się do mnie na tym etapie w tej właśnie sprawie, i – choć wolałabym, żeby spytali mnie o poradę, zanim podpisali umowę, z której te nieściągalne należności powstały – nie mam przyjemności w wypominaniu im tego. Zawsze staram się pomóc! Są bowiem kroki, które można podjąć, aby chociaż część należności odzyskać.

Dlatego przygotowałam krótki i – co istotne – napisany „ludzkim językiem” e-book, w którym znajdziesz różne pomysły, jak ugryźć niewypłacalnego dłużnika. Wystarczy, że klikniesz w zdjęcie poniżej i podasz swój adres e-mail, żeby otrzymać ode mnie wiadomości, które mogą podsunąć Ci skuteczne rozwiązanie Twojego problemu z niewypłacalnym dłużnikiem.

Skuteczne sposoby na opornego dłużnika

Serdecznie zapraszam!

Tymczasem polecam Twej uwadze również wpisy dotyczące etapu zawierania umowy, które mogą Ci pomóc w uniknięciu w przyszłości bezskutecznej egzekucji i niewypłacalności dłużnika – zajrzyj koniecznie tutaj.

Pozdrawiam,

AKN

Umowa dla freelancera – ważne klauzule

W ostatnim wpisie pisałam, dlaczego freelancer powinien zawierać umowy z klientami, w szczególności dlaczego powinien mieć wzór takiej umowy dostosowany do potrzeb swojej działalności i trybu pracy.

Dziś – zgodnie z obietnicą – drążę temat. Nad czym powinien zastanowić się freelancer przygotowując taką umowę, jakie klauzule w niej zawrzeć?

Przedmiot umowy

Co freelancer ma właściwie przygotować? Czego oczekuje klient? W jakiej formie ma to być wydane klientowi?

Terminy

Do kiedy zlecenie ma być wykonane? Jakiś harmonogram prac?

Jeśli w toku wykonania zlecenia pojawią się wątpliwości co do sposobu jego wykonania, wymagające informacji od zleceniodawcy, w jakim terminie musi on na zadane pytania freelancerowi odpowiedzieć?

Rozliczenia

Wysokość wynagrodzenia (ryczałt) lub sposób jego obliczenia (stawka godzinowa, kosztorys)?

Czy zaliczka? Płatność w ratach za każdy etap, czy na końcu? Jakie zabezpieczenie płatności?

 Prawa autorskie

Czy prawa autorskie do dzieła przechodzą na zleceniodawcę? Kiedy? Jak? Jakie?

Czy freelancer ma prawo wykorzystać swoje dzieło wykonane na zlecenie klienta do promocji swojej działalności? To ciekawa sprawa zwłaszcza w przypadku usług fotograficznych – czy zdjęcie z mojego ślubu może zdobić stronę internetową mojego fotografa?

Jeśli coś pójdzie źle…

Co jeśli dzieło się nie spodoba zlecającemu? Do ilu razy sztuka? Czy w takiej sytuacji należy się wynagrodzenie? Co jeśli wykonanie dzieła nie jest możliwe – to problem dotyczący artystów, grafików, autorów tekstów, gdy chodzi o wrodzone, indywidualne umiejętności, a biedak się na przykład rozchoruje?

Czy za niewykonanie zlecenia lub za spóźnienie w wykonaniu należy się klientowi jakaś rekompensata? Może kara umowna?

Oczywiście przygotowanie projektu umowy lub wzorca umowy najlepiej zlecić adwokatowi, ale już udając się do jego kancelarii trzeba przemyśleć powyższe kwestie.

Czekam na doświadczenia czytelników – masz wzór umowy? Co w nim jest?

Pozdrawiam,

AKN

Umowa dla freelancera – a właściwie po co?

Po co freelancerowi umowa?

Jesteś  grafikiem, coachem, tłumaczem, projektantem lub innym wolnym strzelcem? Często kontaktujesz się z klientami przez internet, na odległość? Wasza relacja opiera się na zrozumieniu i zaufaniu? Jesteś twórczy i a Twoja praca ma często niematerialny charakter?

Ja to wszystko rozumiem, ale i tak musisz zawrzeć umowę, i już!

Oczywiście jeśli na postawione na wstępie pytania odpowiedź brzmi „tak”, to na samą myśl o umowie przychodzi Ci na myśl gruby plik kartek, zapisanych niezrozumiałym tekstem, który w zamyśle autora ma ograniczać Twoją kreatywność, a w dodatku jego wysłanie wymaga wystania się w kolejce na poczcie i nadania listu poleconego.

O tym, dlaczego trzeba zawierać umowy, pisałam już w Umowy dla przedsiębiorców, do którego Cię odsyłam, ale tu zwrócę uwagę jeszcze na kilka kwestii typowych dla freelancerów.

Po pierwsze umowa co do zasady nie musi byś sporządzona na piśmie. Umowa może byś zawarta nawet ustnie, ale tę formę odradzam – chyba, że zawierasz umowę sprzedaży pięciu bułek wrocławskich w pobliskim sklepie…

Umowa może być zawarta przez e-mail, sms, facebooka, skype’a czy google hangouts, ale upewnij się, że zastosowałeś metodę, która w jakiś sposób pozwoli uwiecznić uzgodnienia stron po to, abyś w przyszłości mógł się odnieść do jej postanowień.

Choć w Polsce nie jest to tak rozpowszechnione, to za granicą można już zawierać umowy za pomocą specjalnych aplikacji (np. https://rightsignature.com/). Niemniej również u nas można takie rozwiązania stosować, o ile obie strony umowy dobrze rozumieją ich działanie.

Pewnego rodzaju trudność powstaje, jeśli przedmiotem umowy ma być stworzenie dzieła i przeniesienie praw autorskich do niego. Wówczas prawo wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności. A forma pisemna to papier i podpis, i jeszcze najlepiej list polecony.

Ważną sprawą jest też, żeby sprawdzić, kto podpisuje umowę w imieniu naszego klienta. Korespondowanie z kimś, kto posługuje się e-mailem andrzej.duda@prezydent.pl, wcale nie oznacza, że zawrzesz umowę z głową Państwa.

Jeśli zawierasz umowę z jakimś podmiotem korporacyjnym, upewnij się, że podpisuje ją upoważniona osoba, która ma ważne pełnomocnictwo. W mocno  odformalizowanych kontaktach kwestia ta bywa pomijana.

Jeśli już na stałe zamierzasz „wolnostrzelcować” (czy tak można przetłumaczyć angielskie freelance?), to powinieneś pomyśleć o pewnego rodzaju wzorcu umowy, który będzie zawierał z góry przemyślane postanowienia i który będziesz przekazywać klientom, aby zaoszczędzić czas i siły na merytoryczna pracę. Dzięki takiemu wzorcowi nie będziesz za każdym razem tworzyć nowych postanowień, lecz co najwyżej nanosić drobne poprawki w razie konieczności dostosowania się do oczekiwań kontrahenta.

Jednak posiadanie wzorca ma jeszcze jedną, często pomijaną zaletę – wyznacza granice, określa ramy, prezentuje klientowi od razu, jak będzie przebiegała Wasza współpraca, jakie są oczekiwania stron, czego może się po pracy z Tobą spodziewać. Przedstawienie wzorca może zatem zapobiec temu, aby to klient narzucił Ci rytm pracy czy swoje zasady, z którymi Ty możesz się czuć niekomfortowo. Bezcenne.

Przygotowanie takiego wzorca najlepiej powierzyć profesjonaliście, ale zanim się do niego udasz powinieneś przemyśleć kilka kwestii, które opisze następnym razem.

Pozdrawiam,

AKN

Jak czytać umowę (technicznie)?

Nie chcę się dziś rozwodzić nad tym, jak rozumieć poszczególne sformułowania kontraktu, lecz skupię się nad tym, co technicznie zrobić, żeby umowę zrozumieć i podjąć świadomą decyzję o jej podpisaniu lub nie.

1.

Zacznę może od czegoś bardzo oczywistego, jednak często pomijanego. O zgrozo! A mianowicie umowę, a dokładnie jej projekt należy przeczytać przed jego podpisaniem – zanim stanie się wiążącą umową. Nie daj się zwieść myślom w stylu „Przecież i tak nie mam wpływu na treść tej umowy”. Owszem, bardzo często tak właśnie jest – bierzesz całą umowę albo nie bierzesz jej wcale, ale to nie zwalnia Cię z obowiązków – po pierwsze zadecydowania, czy w ogóle chcesz ją podpisać, po drugie wywiązania się z tej umowy, a żeby to zrobić musisz wiedzieć, co jest w niej zapisane. Pisałam na ten temat w cyklu dlaczego umowy trzeba czytać przed podpisaniem? i tak tylko przypominam, BO TO BARDZO WAŻNE.

2.

Na przeczytanie umowy zarezerwuj sobie czas. Jeśli nie jesteś w tym zbyt biegły to zarezerwuj nawet więcej czasu. Skoro jakaś umowa ma trwać dwa lata, to chyba poświęcisz z dwie godzinki na jej lekturę i analizę. Pamiętaj, co nagle to po diable.

Nie daj się presji otoczenia. Jeśli ktoś zbyt nachalnie Cię popędza, traktuj to jako sygnał ostrzegawczy. W Twoich drzwiach stoi kurier z długopisem w ręce i znacząco puka palcami w futrynę, bo chce lecieć dalej? To jego problem. Orange zapłaciło już karę za takie traktowanie klientów, a to dobitny sygnał, że jest to dla klientów niekorzystne.

3.

Co dwie głowy to nie jedna.

To hasło rozumiem dwojako. Po pierwsze, w razie jakichkolwiek wątpliwości co do znaczenia poszczególnych sformułowań po prostu kogoś zapytaj, jak on/ona to rozumie. Oczywiście nie sugeruj Twojego toku myślenia. Pamiętaj, ze w projekcie umowy mogą znaleźć się postanowienia, które zgodnie z zasadami językowymi można rozumieć dwojako.

Pamiętam, jak dawno temu mieliśmy z kolegami zabawę z zapisem: „Strona może wypowiedzieć umowę ze skutkiem natychmiastowym w przypadku braku zapłaty chociaż części wymagalnej raty…” Każdemu z nas zdanie to wydawało się oczywiste, ale dopiero, gdy zaczęliśmy gadać na tema tej umowy pojawiły się kontrowersje – umowę można wypowiedzieć, gdy strona zalega chociaż ze złotówką z konkretnej raty, czy też nie można jej wypowiedzieć, jeśli strona zapłaciła chociaż złotówkę z raty? He…

Takie niejasności trzeba wykryć i usunąć z umowy przed jej podpisaniem.

Po drugie, szczególnie skomplikowane umowy warto czytać jednocześnie w dwie osoby (dwa egzemplarze, czworo oczu). Jest w nich zazwyczaj dużo odesłań do innych punktów lub paragrafów tej samej umowy i dobrze jest, gdy druga osoba może je szybko odnaleźć i przeczytać tak, żebyśmy nie stracili wątku.

4.

Na papierze lub na komputerze – jak Ci wygodniej.

Osobiście jestem bardzo nieekologiczna, bo muszę sobie wszystko wydrukować. Analizując umowę lub jej projekt lubię sobie po nich pisać, zaznaczać fragmenty, pytania lub wątpliwości. Nie wiem też, jak to się dzieje, ale na komputerze nie widzę np. literówek.

Ale jeśli ty jesteś dzieckiem doby laptopów i tabletów, nie krępuj się – korzystaj z formy, która daje Ci największy komfort.

5.

Już o tym wspominałam, ale powtórzę – traktuj podejrzliwie wszystkich, którzy bagatelizują fakt złożenia przez Ciebie podpisu. Teksty w stylu: „To się potem zmieni”, „To akurat Pana nie dotyczy”, „W rzeczywistości robimy to inaczej”, powinny spowodować zapalenie się czerwonej lampki w Twojej głowie. Jeśli coś nie dotyczy Ciebie lub jest robione inaczej, to po co zostało wpisane do Twojej umowy?

6.

Skonsultuj się z adwokatem. To brzmi jak autoreklama, ale tak naprawdę – zwłaszcza w przypadku umów o dużym znaczeniu dla Ciebie lub Twojej firmy – najlepiej oddać projekt adwokatowi do gruntownego przeanalizowania. Inwestycja na pewno się opłaci.

Czy ktoś ma jakieś ciekawe doświadczenia lub sugestie? Czekam.

Pozdrawiam,

AKN

PS. W międzyczasie polecam Twojej uwadze cykl ” Umówmy się!” cykl artykułów o zawieraniu umów, w którym poruszałam sporo istotnych kwestii dotyczących umów.

Zamówienia publiczne – zabezpieczenie należytego wykonania umowy

Jak się zabezpieczyć podpisując umowę?
Opisując równe metody zabezpieczenia należytego wykonania umowy, starałam się pokazać ich skutki zarówno od strony wierzyciela jak i dłużnika.
Dziś natomiast skupię się na sposobach zabezpieczenia wykonania zamówienia publicznego, siłą rzeczy więc patrzeć będę z perspektywy wykonawcy (dłużnika).
No to do dzieła…
Ustawa – prawo zamówień publicznych pozwala zamawiającemu żądać od wykonawcy zabezpieczenia należytego wykonania umowy, co ma służyć pokryciu ewentualnych roszczeń z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy.
Ustawa też stanowi, że zabezpieczenie to może być wnoszone – w zależności od woli wykonawcy – w jednej lub w kilku formach:
  • w pieniądzu, przy czym zamawiający jest zobowiązany przechowywać te środki na oprocentowanym rachunku bankowym i zwrócić je z odsetkami wynikającymi z umowy rachunku bankowego, na którym były przechowywane, pomniejszone o koszt prowadzenia tego rachunku oraz prowizji bankowej za przelew pieniędzy na rachunek bankowy wykonawcy;
  • poręczeniach bankowych lub poręczeniach spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej, z tym że zobowiązanie kasy jest zawsze zobowiązaniem pieniężnym;
  • gwarancjach bankowych;
  • gwarancjach ubezpieczeniowych;
  • poręczeniach udzielanych przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości.
Za zgodą zamawiającego zabezpieczenie może być wnoszone również:
  • w wekslach z poręczeniem wekslowym banku lub spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej;
  • przez ustanowienie zastawu na papierach wartościowych emitowanych przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego;
  • przez ustanowienie zastawu rejestrowego.
W trakcie realizacji umowy wykonawca może dokonać zmiany formy zabezpieczenia na jedną lub kilka form, jednak w niektórych przypadkach musi na to uzyskać zgodę zamawiającego. Zmiana formy zabezpieczenia jest dokonywana z zachowaniem ciągłości zabezpieczenia i bez zmniejszenia jego wysokości.
Wysokość zabezpieczenia ustala się w stosunku procentowym od (2% do 10%) do ceny całkowitej podanej w ofercie albo maksymalnej wartości nominalnej zobowiązania zamawiającego wynikającego z umowy, jeżeli w ofercie podano cenę jednostkową lub ceny jednostkowe.
Jeżeli okres realizacji zamówienia jest dłuższy niż rok, zabezpieczenie, za zgodą zamawiającego, może być tworzone przez potrącenia z należności za częściowo wykonane dostawy, usługi lub roboty budowlane (czyli zamawiający płaci odpowiednio mnie za każdą kolejną fakturę).
Dzisiejszy post oczywiście tylko sygnalizuje, z czym musi się liczyć Przedsiębiorczy chcący ubiegać się o zamówienie publiczne . Przeczytanie tego artykułu nie zastąpi lektury SIWS – specyfikacji istotnych warunków zamówienia :)
Pozdrawiam,
AKN
PS. Podziel się tym artykułem ze znajomymi – może też ubiegają się o zamówienia publiczne.

Gwarancja bankowa i ubezpieczeniowa

Jak się zabezpieczyć podpisując umowę?

Ten blog ma za zadanie głównie sygnalizować pewne zagadnienia i problemy, którym jako Przedsiębiorczy musisz przyjrzeć się dokładniej, jeśli okaże się, że mogą Cię dotyczyć. Nie jest moim celem dostarczanie gotowych rozwiązań, bo nie ma rozwiązań odpowiednich dla wszystkich. Anglicy mówią, że „mięso dla jednego, jest trucizną dla drugiego”, i tak jest również tutaj – to, co jest korzystne w jednej sytuacji, w innej może mieć negatywne konsekwencje. Dlatego zawsze, gdy – po lekturze „Prawa dla Przedsiębiorczych” – uważasz, że informacje tu zawarte mogą dotyczyć Twojej firmy, skonsultuj się z profesjonalistą, który oceni ten szczególny stan faktyczny.

Szczególnie dzisiejszy post – w ramach cyklu „Jak się zabezpieczyć?” – ma spełnić taką czysto sygnalizacyjną funkcję. Chciałabym bowiem dziś napisać o gwarancji bankowej i ubezpieczeniowej, które to instrumenty są dość skomplikowane, stosowane raczej przy większych przedsięwzięciach i wymagające dużego skupienia na szczegółach.

Piszę o nich dziś, żebyś wiedział/a, że są, ale w razie chęci ich zastosowania nie postępuj pochopnie i skontaktuj się z prawnikiem.

Gwarancja ubezpieczeniowa jest jedną z czynności ubezpieczeniowych. Stanowi pisemne zobowiązanie zakładu ubezpieczeń (gwaranta) do wypłaty na rzecz beneficjenta (podmiotu, na rzecz którego została wystawiona gwarancja) określonej sumy pieniężnej, na jego żądanie i oświadczenie, w sytuacji, w której dłużnik (wnioskodawca gwarancji) nie realizuje swoich zobowiązań (określonych w gwarancji) wobec beneficjenta.

Przy gwarancji ubezpieczeniowej zakład ubezpieczeń nie wyrównuje szkody, lecz jedynie spełnia zobowiązanie polegające na wypłacie konkretnej sumy gwarancyjnej.

Gwarancja bankowa jest uregulowana w ustawie z dnia z dnia 29 sierpnia 1997 r. – prawo bankowe. Zgodnie tą ustawą, gwarancją bankową jest jednostronne zobowiązanie banku-gwaranta, że po spełnieniu przez podmiot uprawniony (beneficjenta) określonych warunków zapłaty, bank ten wykona świadczenie pieniężne na rzecz beneficjenta gwarancji – bezpośrednio albo za pośrednictwem innego banku.

Gwarancja bankowa to forma zabezpieczenia, w której rolę gwaranta przyjmuje bank. Dla wierzyciela (beneficjenta) najbardziej wiarygodnym zabezpieczeniem będzie gwarancja nieodwołalna i bezwarunkowa, a w dodatku wystawiona przez solidny bank.

W związku z ryzykiem związanym z wystawieniem gwarancji, banki przed jej udzieleniem badają kondycję finansową podmiotu zobowiązanego (dłużnika). No i oczywiście pobierają opłatę, której wysokość zależy właśnie od wiarygodności dłużnika oraz – przede wszystkim – od kwoty zabezpieczenia.

Dla zobrazowania tych instrumentów „zmalowałam” dla Ciebie schemat ich działania:

Bez tytułu

Pozdrawiam,

AKN

Hipoteka

Jak się zabezpieczyć podpisując umowę?

Nie wiem, czy pisanie o hipotece w momencie walutowego kryzysu jest bardzo szczęśliwe, bo hipoteka kojarzy się jednoznacznie – bank, kredyt, rata, kurs franka…

A może właśnie dlatego o hipotece warto przypomnieć, czym ona jest i „z czym to się je”.

Jest to bowiem kolejny sposób zabezpieczenia spłaty zobowiązań ustanawiany – zazwyczaj na rzecz banku, choć nie wynika to z przepisów, lecz z praktyki.

Hipotekę ustanawia się co do zasady na nieruchomości, dla której prowadzona jest księga wieczysta. Są to sprawy na tyle związane ze sobą, że zostały uregulowane w jednej ustawie – ustawie z  dnia 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece.

Potocznie mówi się często, że obciążona hipoteką nieruchomość jest własnością banku (ot, taki skrót myślowy). To oczywiście nieprawda – pozostaje ona własnością dłużnika, który wciąż nią włada i nawet może ją sprzedać. Jednak musi pamiętać, że zanim przeniesie własność nieruchomości na kogoś innego musi spłacić dług (można to zrobić jednocześnie) lub uzyskać zgodę wierzyciela (banku) na zmianę właściciela, co będzie trochę trudniejsze, ale wcale nie musi być niemożliwe.

Kupujący nieruchomość powinien zawsze dobrze się zapoznać z księgą wieczystą, żeby przez przypadek nie nabyć nieruchomości obciążonej hipoteką, bo wierzyciel hipoteczny może żądać zaspokojenia jego roszczeń nawet, gdy nieruchomość nie jest już własnością dłużnika.

No własnie, a co z hipoteki ma wierzyciel?

Otóż wierzytelności zabezpieczone hipoteką mają pierwszeństwo zaspokojenia przed innymi wierzytelnościami.

Przydatność hipoteki objawia się zatem w pełni na etapie egzekucji komorniczej, gdyż po pierwsze dłużnik nie „ucieknie z nieruchomością” tak łatwo (zmiana właściciela nie będzie wobec wierzyciela skuteczna), a po drugie w razie zbycia nieruchomości przez komornika wierzyciel hipoteczny stoi w kolejce po swoje pieniądze przed innymi wierzycielami, którym „coś skapnie” tylko, jeśli jakaś kwota w ogóle zostanie do podziału.

Hipotekę właściciel nieruchomości ustanawia w formie aktu notarialnego, przy czym musi ponieść koszty taksy notarialnej (wraz z podatkiem) oraz opłaty sądowe.

Ważna uwaga na koniec! Jeśli zamierzasz zbyć nieruchomość obciążoną hipoteką, zanim podejmiesz inne kroki, upewnij się, że Twoje aktualne (!) zadłużenie wobec banku jest mniejsze niż wartość (cena) nieruchomości. Inaczej nie tylko nic Ci z tej ceny nie zostanie, lecz nawet będziesz musiał bankowi dopłacić.

Pozdrawiam,

AKN

PS. Zapraszam do zapisania się do biuletynu „Prawa dla Przedsiębiorczych”- warto być dobrze poinformowanym!

Przewłaszczenie na zabezpieczenie

Przewłaszczenie na zabezpieczenie to naprawdę gruba sprawa.

Polega to na tym, że dłużnik przenosi na wierzyciela własność swojej rzeczy (przy większych zobowiązaniach bywa, że jest to nieruchomość; mogą to być też prawa, a nie rzeczy, np. udziały w spółce). Natomiast wierzyciel zobowiązuje się własność tej rzeczy ponownie przenieść na dłużnika, gdy ten wywiąże się ze swojego zobowiązania.

Ten sposób zabezpieczenia nie jest uregulowany w przepisach, dlatego strony zawierając umową muszą dokładnie przemyśleć warunki tego zabezpieczenia, a potem je dokładnie opisać.

Jakie to mogą być warunki?

Załóżmy, że X pożycza od Y 200.000 zł. 

X nie ma najlepszej historii kredytowej, przez co transakcja jest dla Y dość ryzykowna. Dlatego żąda on, aby na zabezpieczenie spłaty długu X przeniósł na niego prawo do swojego mieszkania. 

Sprawy, które X z Y muszą obgadać i spisać to: 

  • Czy X może w tym czasie mieszkać w tym mieszkaniu i z kim?
  • Czy za mieszkanie tam będzie ponosił jakiś czynsz, czy też będzie tylko płacił opłaty za media itp.?
  • Czy Y może korzystać z tego lokalu i w jakim zakresie?
  • Co i kiedy może zrobić Y, jeśli X nie spłaci zaciągniętej pożyczki?
  • Co, jeśli spłaci tylko część?
  • A co, jeśli spłaci później?
  • Kto poniesie koszty kolejnych „przeniesień” – z X na Y i z Y na X (np. opłaty notarialne, opłaty sądowe)? 
  • Inne postanowienia, odpowiadające konkretnej sytuacji.

Jeśli przewłaszczenie dotyczy nieruchomości, te wszystkie postanowienia warto zawrzeć w akcie notarialnym przenoszącym własność.

Przewłaszczenia na zabezpieczenia dokonuje się w tej samej formie, jaka jest wymagana dla zbycia danej rzeczy – akt notarialny, forma pisemna z poświadczonym podpisem, zwykła forma pisemna…

Nawet jeśli jednak nie jest w danym przypadku wymagana żadna konkretna forma, i tak taką umowę warto zawrzeć co najmniej w zwykłej formie pisemnej (nawet gdyby to miała być umowa spisana na serwetce). Jeśli chcesz wiedzieć dlaczego, przeczytaj wpis o zawieraniu umów na piśmie.

Powtórzę to jeszcze raz! Ten sposób zabezpieczenia należy dobrze przemyśleć, zwłaszcza gdy się jest dłużnikiem. Może się bowiem okazać, że po jakimś czasie komornik eksmituje Cię z już-nie-Twojego mieszkania albo okaże się, że coś, co uważałeś za swoje, nie jest już ani Twoje ani nawet Twojego wierzyciela, lecz jakiejś zupełnie Ci nieznanej osoby.

Tymczasem podziel się tym artykułem, jeśli uważasz, że zawiera ważne informacje.

Pozdrawiam,

AKN

PS. Dodam jeszcze tylko, że przewłaszczenie na zabezpieczenie bywa wykorzystywane przez oszustów, którzy nie tłumaczą swoim „ofiarom”, na czym ono polega, i oszukańczo pozbawiają ich mieszkań (np. w zamian za udzielenie pożyczki w kwocie 10.000 zł.). Nie bądź taką właśnie ofiarą i nie podpisuj niczego, czego nie rozumiesz.

Poddanie się egzekucji w akcie notarialnym

Witam w Nowym Roku i od razu przechodzę do rzeczy!

Innym od opisanych przeze mnie w cyklu „Jak się zabezpieczyć?” sposobem zabezpieczenia swoich należności jest poddanie się egzekucji w formie aktu notarialnego, które zostało uregulowane w kodeksie postępowania cywilnego (czyli w ustawie „procesowej”).

Jaką to zabezpieczenie spełnia rolę?

Żeby to wyjaśnić muszę w skrócie opisać, jak z formalnego punktu widzenia wygląda dochodzenie należności przed sądem. Otóż z grubsza można je podzielić na trzy – następujące po sobie – etapy:

ETAP 1: Postępowanie mające na celu wykazanie zasadności naszych roszczeń – kończące się co do zasady wyrokiem. Jest to najbardziej skomplikowany etap (zwykle też najdłuższy). Sąd bada przedstawiane przez strony dowody i ocenia ich wiarygodność. Efektem finalnym jest prawomocny wyrok, który może zapaść w pierwszej lub w drugiej instancji (jeśli któreś ze stron wniosła apelację).

ETAP 2: Postępowanie „klauzulowe”, polegające na stwierdzeniu, że „owszem ten wyrok jest prawomocny i może być egzekwowany przez komornika”. Zazwyczaj jest to formalność (zwłaszcza w przypadku spraw o zapłatę), choć niestety trochę trwa.

ETAP 3: egzekucja komornicza – rozpoczyna się wraz ze złożeniem wniosku przez wierzyciela i zmierza do zaspokojenia jego roszczeń poprzez np. zajęcie wynagrodzenia dłużnika lub – w skrajnych wypadkach – sprzedaży jego nieruchomości.

Jak wspomniałam, ten pierwszy etap jest najtrudniejszy i trwa najdłużej (jest też najdroższy), wymaga też ciągłego aktywnego uczestnictwa stron.

Rolą aktu notarialnego, w którym dłużnik dobrowolnie poddaje się egzekucji, jest właśnie przeskoczenie tego etapu wprost do etapu drugiego – do nadania aktowi klauzuli wykonalności.

Dzięki temu szybciej można przystąpić do egzekucji. Niemniej samo podpisanie przez dłużnika takiego aktu notarialnego nie powoduje, że wierzyciel zyskuje konkretne składniki majątkowe, z których może się zaspokoić.

Taka forma zabezpieczenie jest dość popularna w przypadku opróżnienia lokalu, jeśli jest on wynajmowany w ramach tzw. najmu okazjonalnego. Na podstawie takiego aktu notarialnego najemca zgadza się, aby – w razie zaistnienia pewnych przesłanek – wyeksmitować do z góry wskazanego lokalu. Niestety narzędzie to jest dostępne tylko dla wynajmujących, którzy nie prowadzą w tym zakresie działalności gospodarczej.

O tym jak załatwiać sprawy u notariusza pisałam w artykule dotyczącym zawierania umów w formie aktu notarialnego. Warto do niego zajrzeć ponownie :)

Pozdrawiam,

AKN

PS. Zachęcam do zapisania się do biuletynu informacyjnego „Prawa dla Przedsiębiorczych”. Przydatne informacje dotrą bezpośrednio do skrzynki e-mailowej.

Zastaw rejestrowy

Jak się zabezpieczyć podpisując umowę?

Ostatnio pisałam o zastawie, który może się przydać głównie wynajmującym lokale mieszkalne lub użytkowe.

Dziś chciałabym napisać parę słów o zastawie rejestrowym, bo to dość popularne zabezpieczenie kredytów samochodowych. Może się też przydać w umowach między przedsiębiorcami, np. na zakup maszyn, gdy cena nie jest płacona od razu.

Zastaw ten pozwala dłużnikowi korzystać z zastawionej rzeczy, choć jest ona obciążona poprzez wpis do rejestru zastawów i to właśnie dokonanie tego wpisu – obok zawarcia umowy na piśmie pod rygorem nieważności – jest kluczowe dla powstania zastawu rejestrowego. Jeśli przedmiotem zastawu jest samochód, dokonuje się również wzmianki w dowodzie rejestracyjnym.

Rejestr zastawów prowadzą sądy rejonowe, a sądem właściwym pod względem miejsca  jest sąd, w którego okręgu znajduje się miejsce zamieszkania (siedziba) zastawcy (tj. dłużnika).

O formalnościach związanych z  wpisem do rejestru zastawów można poczytać tutaj lub po prostu zwrócić się o załatwienie tej sprawy do profesjonalisty.

Dłużnik, choć może korzystać z rzeczy, musi też pamiętać, że ma pewne obowiązki: powinien dbać o zachowanie przedmiotu zastawu rejestrowego w stanie nie gorszym, a ponadto obowiązany jest umożliwić wierzycielowi zbadanie stanu rzeczy w wyznaczonym przez niego terminie.

Jak widać zastaw rejestrowy jest wygodniejszy niż zwykły zastaw, jednak jego ustanowienie wiążę się z pewnymi kosztami, które trzeba wziąć pod uwagę.

Pozdrawiam,

AKN