Różnica między zwłoką a opóźnieniem, czyli diabeł tkwi w szczegółach

Wielu ludzi denerwuje się na prawników za tzw. kruczki prawne, na łapanie za słówka i niezrozumiały język.

Cóż, każda branża ma swoją specyficzną terminologię i osoby spoza niej mogą czuć się nieco zagubione. Choć prawo i medycyna są wymieniane najczęściej jako operujące językiem niezrozumiałym dla nikogo innego… Ale są też inne dziedziny, np. co za różnica „etanol” i „metanol”, w końcu nazwy mają takie podobne… A jednak…

Dziś chciałabym wspomnieć o takim (m)etanolu w prawie, z którym każdy z nas może się spotkać na co dzień, szczególnie przedsiębiorcy, gdyż oni częściej niż inni zawierają różne umowy. Chodzi mi mianowicie o to, jaka jest różnica między zwłoką a opóźnieniem. Choć w potocznym użyciu mają praktycznie takie samo znaczenie, to zawarte w umowie mogą znacznie zmodyfikować obowiązki stron.

Różnica jest subtelna, ale może mieć znaczne konsekwencje. Otóż różnica między zwłoką a opóźnieniem polega na tym, że zwłoka to ZAWINIONE opóźnienie. Ktoś nie tylko nie wykonał zlecenia/zapłaty na czas, ale jeszcze doszło do tego z jego winy – to on nabroił. Tłumacząc to na język życia codziennego można to opisać poprzez porównanie ze spóźnieniem się pracownika na poranną odprawę z szefem firmy.

  • Jeśli pracownik nie dotarł na czas, bo na Moście Długim był karambol i wszystkie autobusy (A, B, C i co tam jeszcze jeździ…) miały godzinne opóźnienie i pomimo, że pracownik wstał, umył zęby i wyczyścił buty, i w ogóle przygotował się na czas, nie mógł zdążyć – to jest opóźnienie.
  • Jeśli jednak pracownik spędził prawie całą noc grając na komputerze w „Call of Duty”, położył się spać o 5:48 rano, zaspał, bo nie usłyszał budzika, który zadzwonił o 7:30, wstał o 10:15 i nie miał szans, żeby zdążyć na 9:00 do pracy – to taki pracownik jest w zwłoce.

A jakie ta różnica między zwłoką a opóźnieniem ma konsekwencje?

Jeśli ustawa lub umowa przewiduje jakieś konsekwencje (np. zapłatę odsetek lub kary umownej) opóźnienia, to przy ewentualnym sporze sądowym dużo łatwiej wykazać przed sądem, że druga strona po prostu się spóźniła (np. przelew przyszedł 15 czerwca, a nie 27 maja, towar dostarczono w lutym, a nie w styczniu, itp.).

Jeśli natomiast konsekwencje przewidziane zostały na wypadek zwłoki kontrahenta, będziemy musieli wykazać nie tylko sam upływ czasu między tym, kiedy świadczenie miało byś spełnione, a tym, kiedy rzeczywiście je spełniono, lecz również obciąży nas obowiązek udowodnienia, że druga strona ponosi za to winę (czyli w naszym przykładzie, że grała w „Call of Duty”). Krótko mówiąc, będzie mam trudniej.

Opisana przeze mnie różnica między zwłoką i opóźnieniem, ma szczególnie doniosłe znaczenie w kwestii odsetek. Mianowicie, zgodnie z art. 481 § 1 kodeksu cywilnego, jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia, chociażby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. A więc odsetek w takiej sytuacji można domagać się nie zależnie od tego, jaka była przyczyna opóźnienia i czy był to „poślizg” zawiniony, czy nie. Jeśli jednak zawierając umowę, zmodyfikujemy to postanowienie, zmieniając „opóźnienie” na „zwłokę” odsetki będą się należały wierzycielowi dopiero, jeśli na zaistniałą sytuację dłużnik miał wpływ.

To z pewnością ważna informacja, która przyda się nie tylko Przedsiębiorczym – podziel się nią.

Przeczytaj też, jaka jest różnica między zaliczką a zadatkiem, a także między szkodą a stratą.

Pozdrawiam,

AKN

Umowy zawierane przez Internet. Okiem przedsiębiorcy.

umowa zawarta przez Internet

Na kwestię zawierania umów na odległość patrzy się zwykle przez pryzmat praw konsumenta. Zajmuje się tym między innymi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) oraz Federacja Konsumentów.

Jednak regulację dotyczącą tej kwestii powinni znać również przedsiębiorcy oferujący swoje usługi czy produkty w ten sposób, są bowiem drugą stroną tych umów, równie ważną.

Internet, jako podstawowy środek komunikacji w społeczeństwie informacyjnym (a takim przecież jesteśmy!), stał się również sposobem zawierania umów, co jest dla nas obecnie absolutną oczywistością i umożliwia zawieranie transakcji z klientami nawet na innej półkuli.

Jeśli jako przedsiębiorcy w taki właśnie sposób zorganizowaliśmy naszą działalność, musimy stosować się do przepisów zawartych w ustawą z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, gdyż w przypadku tzw. transakcji B2C (business to consumer) konsument jest chroniony w sposób szczególny.

10 dni na odstąpienie od umowy

Najistotniejszą – moim zdaniem kwestią – jest to, że konsument, który zawarł umowę na odległość, może od niej odstąpić bez podania przyczyn, składając oświadczenie na piśmie w terminie dziesięciu dni licząc od daty wydania mu rzeczy (a gdy umowa dotyczy świadczenia usługi – od dnia jej zawarcia). Oświadczenie kupującego będzie ważne, jeżeli zostanie wysłane sprzedającemu przed upływem tego terminu. A zatem takie oświadczenie może dotrzeć do przedsiębiorcy później – liczy się data stempla pocztowego.

Należy pamiętać, że zgodnie z art. 9 ust. 1 ustawy, konsument powinien być poinformowany najpóźniej w chwili złożenia mu propozycji zawarcia umowy (czyli na przykład na stronie internetowej sklepu lub aukcji na Allegro) o szczegółach transakcji oraz danych przedsiębiorcy. Ma to o tyle istotne znaczenie z punktu widzenia przedsiębiorcy, że w razie braku potwierdzenia tych danych termin, w którym konsument może odstąpić od umowy, wynosi trzy miesiące. Jeżeli jednak konsument po rozpoczęciu biegu tego terminu otrzyma potwierdzenie, termin ulega skróceniu do dziesięciu dni od tej daty.

Wykonanie umowy

Warto pamiętać jeszcze o kilku ważnych kwestiach związanych z wykonaniem umowy przez przedsiębiorcę:

  1. Zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy,  jeżeli strony nie umówiły się inaczej, przedsiębiorca powinien wykonać umowę zawartą na odległość najpóźniej w terminie trzydziestu dni po złożeniu przez konsumenta oświadczenia woli o zawarciu umowy.
  2. Zgodnie z art. 12 ust. 2 ustawy, jeżeli przedsiębiorca nie może spełnić świadczenia z tego powodu, że przedmiot świadczenia nie jest dostępny, powinien niezwłocznie, najpóźniej jednak w terminie trzydziestu dni od zawarcia umowy, zawiadomić o tym konsumenta i zwrócić całą otrzymaną od niego sumę pieniężną. Warto jednak pamiętać, że – choć istnieje taka prawna możliwość – to skorzystanie z niej przez przedsiębiorcę może bardzo klienta zdenerwować (moje osobiste doświadczenie jako konsumenta mówi mi, że klient może wówczas bardzo awanturować) i spowodować utratę renomy, dlatego nie warto z niej korzystać zbyt często.
  3. W wypadku, gdy przedsiębiorca nie może wykonać spełnić świadczenia o właściwościach zamówionych przez konsumenta, może spełnić świadczenie zastępcze – odpowiadające tej samej jakości i przeznaczeniu oraz za tę samą cenę lub wynagrodzenie. Warunki są jednak dwa:
  • należy poinformować konsumenta na piśmie o jego prawie nieprzyjęcia tego świadczenia i odstąpienia od umowy (zwrot rzeczy na koszt przedsiębiorcy),
  • a ponadto taka możliwość musi być przewidziana już w umowie zawartej z konsumentem (np. w regulaminie świadczenia usług).

Konsument czy przedsiębiorca, mało kto może sobie wyobrazić biznes bez sklepów internetowych czy serwisów aukcyjnych jak np. Allegro, prawda?

Zapisz się do biuletynu informacyjnego „Prawa dla przedsiębiorczych”. Dzięki temu uzyskasz dostęp do wielu cennych informacji, które zachowam tylko dla czytelników biuletynu.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/kylesteeddesign/3797531007/

Co to jest depozyt sądowy? Poradnik dla dłużników (vol. 2)

co to jest depozyt sądowy poradnik dla dłużników

Tak jak już pisałam, to, że wierzyciel nie chce od dłużnika pieniędzy lub dłużnik nie może wierzycielowi zapłacić z innych przyczyn leżących po stronie tego ostatniego, wcale nie musi być dla dłużnika dobrą wiadomością. W żaden sposób nie powoduje to bowiem wygaśnięcia zobowiązania, wręcz przeciwnie – wciąż musimy spłacić dług, a ponadto może się okazać, że jesteśmy w zwłoce i musimy zapłacić odsetki.

Aby nie ponosić negatywnych konsekwencji opóźnienia, które przecież nie wynika z winy dłużnika, powinien się on zastanowić nad złożeniem swojego świadczenia do depozytu sądowego. Do tego muszą być jednak spełnione pewne warunki określone w kodeksie cywilnym. Jakie to warunki?

Zgodnie z art. 467 k.c., dłużnik może złożyć przedmiot świadczenia do depozytu sądowego:

1)      jeżeli wskutek okoliczności, za które nie ponosi odpowiedzialności, nie wie, kto jest wierzycielem, albo nie zna miejsca zamieszkania lub siedziby wierzyciela (na przykład wierzyciel zmarł, a jego spadkobiercy są nieznani, wierzyciel wyjechał za granicę czy zaginął);

2)      jeżeli wierzyciel nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych ani przedstawiciela uprawnionego do przyjęcia świadczenia (przykładowo, wierzyciel został ubezwłasnowolniony całkowicie, a nie wyznaczono mu jeszcze opiekuna);

3)      jeżeli powstał spór, kto jest wierzycielem (na przykład kilka osób upiera się, że zapłata należy się tylko jednej z nich);

4)      jeżeli z powodu innych okoliczności dotyczących osoby wierzyciela świadczenie nie może być spełnione (na przykład, wierzyciel odmawia przyjęcia zapłaty, „bo nie”, choć to akurat wydaje się mało prawdopodobne),

a także z innych przyczyn określonych w ustawie, na przykład, gdy wierzyciel odmawia wystawienia pokwitowania zapłaty (o pokwitowaniu pisałam tutaj i tutaj)

O złożeniu przedmiotu świadczenia do depozytu sądowego dłużnik powinien niezwłocznie zawiadomić wierzyciela na piśmie (najlepiej listem poleconym, a jeszcze lepiej „za potwierdzeniem odbioru”), chyba że zawiadomienie napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody, na przykład takie jak powyżej – nie wiadomo gdzie lub kim jest wierzyciel.

Aby móc wpłacić pieniądze do depozytu sądowego, należy złożyć wniosek do sądu rejonowego w miejscowości, w której miała nastąpić zapłata (art. 692 k.c).

Kodeks postępowania cywilnego (art. 693 k.p.c.) wymaga, żeby we wniosku tym zawrzeć następujące informacje:

1)      określić zobowiązanie, przy wykonaniu którego składa się przedmiot, czyli wyjaśnić, dlaczego w ogóle wierzycielowi musimy coś zapłacić;

2)      przytoczyć okoliczności uzasadniające złożenie, czyli opisać, dlaczego nie możemy wierzycielowi zapłacić;

3)      dokładnie oznaczyć przedmiot, który ma być złożony (w wypadku pieniędzy nie jest to zbyt problematyczne – wystarczy wpisać kwotę i walutę);

4)      wskazać osobę, której przedmiot ma być wydany (czyli wierzyciela), oraz ewentualnie warunki, pod którymi wydanie ma nastąpić.

Zasadniczo złożenie przedmiotu świadczenia do depozytu sądowego może być dokonane dopiero po uzyskaniu zezwolenia sądu.  Jeżeli jednak przedmiotem świadczenia są pieniądze polskie, dłużnik może złożyć (wpłacić w kasie lub przelewem) pieniądze równocześnie ze zgłoszeniem wniosku o zezwolenie na złożenie do depozytu.

Jeżeli dłużnik jest zobowiązany do świadczeń powtarzających się (czy na przykład musi co miesiąc opłacać czynsz najmu lokalu), sąd może zezwolić dłużnikowi na składanie w przyszłości do depozytu dalszych świadczeń, gdy już nadejdzie czas ich zapłaty (art. 6935 § 1 k.c.). Dzięki temu wniosku o zezwolenie nie będzie trzeba składać co miesiąc.

Co ważne, po przyjęciu depozytu sąd wyda dłużnikowi pokwitowanie, dzięki czemu nawet jeśli po jakimś czasie zgłosi się do niego odnaleziony wierzyciel, dłużnik nie będzie musiał ponownie uiszczać złożonej do depozytu należności.

Obecnie opłata sądowa za wniosek o złożenie do depozytu sądowego wynosi  100 zł. (art. 67 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych).

Dużo, cennych informacji, prawda? Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu, zapisz się do biuletynu informacyjnego (po prawej stronie ekranu).

Pozdrawiam,

AKN

 

Jak skutecznie zapłacić wierzycielowi? Poradnik dla dłużników.

Weź pokwitowanie!!!

Co może lub musi zrobić wierzyciel już wiemy (pisałam o tym tutaj). Teraz kolej na dłużnika? Co ma zrobić dłużnik, aby skutecznie dokonać zapłaty na rzecz swojego wierzyciela i nie mieć kłopotów związanych z niedopełnieniem wszelkich formalności?

Przejdę od razu do rzeczy – DŁUŻNIK MUSI WZIĄĆ POKWITOWANIE!!! Oczywiste? Otóż nie. Spotkałam strasznie dużo osób, które twierdziły, że spłaciły swoje zobowiązania wobec wierzycieli, ale zapytane o pokwitowania udzielały różnych, wymijających odpowiedzi. Jestem w stanie zrozumieć pokładanie w wierzycielu zaufania, że nie będzie się ponownie domagał zapłaty, ale wyjaśnienie – równie częste – w stylu „No przecież mu zapłaciłem, to po co mi pokwitowanie?” zawsze rozkłada mnie na łopatki. Odpowiedź na takie pytanie brzmi: „No właśnie dlatego!”

No więc dokonując zapłaty odbieramy od wierzyciela potwierdzenie na piśmie. Doradzałabym, aby wierzyciel podpisał się w naszej obecności, a nie gdzieś na zapleczu, gdzie dłużnik nie będzie miał kontroli nad tym, kto tak naprawdę składa podpis.  Jeśli dłużnik potrzebuje dodatkowego potwierdzenia, kto i kiedy pokwitował zapłatę, może żądać pokwitowania w szczególnej formie, na przykład w formie dokumentu z podpisem poświadczonym przed notariuszem (jednak wówczas musi ponieść koszty takiego pokwitowania, w tym wypadku taksy notarialnej).

Jeśli wierzyciel odmawia pokwitowania, nie dostaje pieniędzy! Dłużnik ma bowiem prawo wstrzymać się w takiej sytuacji ze spełnieniem swego świadczenia albo złożyć je do depozytu sądowego (o czym będzie jeszcze mowa). Warto jednak w takiej sytuacji dysponować dodatkowym dowodem takiej odmowy – świadkiem, nagraniem, listem od wierzyciela.

Powtórzę jeszcze raz, żeby wszystkim się utrwaliło: Dokonując zapłaty weź pokwitowanie i trzymaj je przez – w przypadku przedsiębiorców – co najmniej trzy lata, bo taki jest czas przedawnienia roszczeń związanych z działalnością gospodarczą (o tym już było).

Dobra, co jeszcze należy wiedzieć?

  • Co do zasady, dłużnik może zapłacić wcześniej i wierzyciel nie może odmówić przyjęcia zapłaty (art. 457 k.c.).
  • Co do zasady dłużnik może płacić „na raty” i wierzyciel nie może odmówić przyjęcia zapłaty (art. 45o k.c.).
  • Dłużnik mający względem tego samego wierzyciela kilka długów może przy spełnieniu świadczenia wskazać, który dług chce zaspokoić  (art. 451 § 1 k.c.).
  • Jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony, świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do zapłaty (art. 455 k.c.).
  • Jeśli dłużnik uważa, że jest winien wierzycielowi 1.000 zł., a wierzyciel upiera się, że miały być 2.000 zł. to dłużnik nie może czekać z zapłatą aż wierzyciel zmieni zdanie – w takiej sytuacji dłużnik musi zapłacić chociaż taką część świadczenia, którą sam uważa za należną i która jest w związku z tym bezsporna.
  • Jeżeli istnieje dokument stwierdzający zobowiązanie (Na przykład oświadczenie o treści: „Ja, X, oświadczam, że pożyczyłem od Y 1.000 zł.”), dłużnik spełniając świadczenie może żądać zwrotu dokumentu. Jednakże gdy wierzyciel ma interes w zachowaniu dokumentu (na przykład gdy świadczenie zostało spełnione tylko częściowo), dłużnik może żądać uczynienia odpowiedniej wzmianki na dokumencie (art. 465 § 1 k.c.). Dzięki temu wierzyciel nie będzie mógł ponownie użyć tego dokumentu, aby domagać się zapłaty już uiszczonych kwot.

 

Ponadto, dłużnik musi upewnić się, że płaci osobie uprawnionej do odbioru zapłaty. W związku z tym, jeśli jesteśmy winni  1.000 zł. Malinowskiemu, to oddajemy je Malinowskiemu, a nie Kowalskiemu (nawet jeśli to dobry znajomy – albo nawet serdeczny przyjaciel – Malinowskiego). Dłużnik jest bowiem w takiej sytuacji zwolniony w takim zakresie, w jakim wierzyciel ze świadczenia skorzystał (art. 452 k.c.). Na przykład jeśli Kowalski odda Malinowskiemu 300 zł. z otrzymanej od nas kwoty, to do zapłaty wobec Malinowskiego wciąż pozostaje nam dalsze 700 zł.

Wyjątkiem jest sytuacja określona w art.  464 k.c., zgodnie z którym  świadczenie do rąk osoby, która okazuje pokwitowanie wystawione przez wierzyciela, zwalnia dłużnika, chyba że było zastrzeżone, iż świadczenie ma nastąpić do rąk własnych wierzyciela, albo chyba że dłużnik działał w złej wierze. Tak czy inaczej zalecałabym ostrożność.

A na koniec coś, co może niektórych zdziwić: to, że wierzyciel odmawia przyjęcia od nas pieniędzy, to wcale nie musi być dobra wiadomość. Jeśli nie wynika to z chęci obdarowania nas (i to wyrażonej na piśmie), to znaczy, że musimy się zastanowić nad złożeniem świadczenia do depozytu sądowego, ale o tym następnym razem…

Prawda, że to ważne informacje. Podziel się nimi z Twoimi znajomymi Przedsiębiorczymi, żeby nie popełnili błędów.

Pozdrawiam,

AKN

 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/derek_b/7918628560/in/photostream/

 

 

Jak skutecznie odebrać zapłatę? Krótki poradnik dla wierzycieli.

Dzisiejszy wpis zawiera kilka cennych informacji dla wierzycieli, czyli osób, które są uprawnione do otrzymania od kogoś innego określonej kwoty pieniędzy. Wpis ten jednak nie dotyczy windykacji należności od dłużników będących w zwłoce od 100 lat, lecz banalnej wydawałoby się sytuacji odbioru pieniędzy od kogoś, kto ma je nam zapłacić (i wcale nie musi się opóźniać). Spełnienie świadczenia pieniężnego (czyli po prostu zapłata) to zwykle dla wierzyciela letnia przejażdżka kabrioletem, warto zatem upewnić się, że nie dogoni nas burza z piorunami.

O czym szczególnie należy pamiętać odbierając zapłatę od naszego dłużnika?

Zauważyłam, że ludzie – zarówno wierzyciele, jak i dłużnicy – bywają bardzo zasadniczy i z upodobaniem mawiają „nie, to nie”. Okazuje się jednak, że ani przy spełnianiu świadczenia, ani przy jego odbiorze nie jest to wskazane, a przynajmniej nie zawsze.

  • I tak, zgodnie z art. 450 kodeksu cywilnego (k.c.), wierzyciel nie może odmówić przyjęcia świadczenia częściowego, chociażby cała wierzytelność była już wymagalna. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy przyjęcie takiego świadczenia narusza uzasadniony interes wierzyciela, trudno sobie jednak wyobrazić taką sytuację dotyczącą zapłaty pieniędzy – kasa jest kasa. Nie ma tu miejsca na unoszenie się dumą i stwierdzenie, że jak dłużnik nie zapłaci wszystkiego, to „niech się wypcha”. Będąc wierzycielem bierzemy, ile nam dają.
  • Zgodnie z art. 457 k.c., termin spełnienia świadczenia oznaczony przez czynność prawną poczytuje się w razie wątpliwości za zastrzeżony na korzyść dłużnika. Co to właściwie znaczy? Otóż, jeśli w umowie zawarliśmy postanowienie, że świadczenie staje się wymagalne na przykład 20 maja 2014 roku, to znaczy, że dłużnik może nam zapłacić również wcześniej (na przykład 19 listopada 2013 r.), jednak nie później niż do 20 maja 2014 roku włącznie – 21 maja 2014 roku będzie już w zwłoce (od tego dnia liczymy odsetki i możemy wystąpić do sądu z pozwem o zapłatę). Wierzyciel nie może odmówić przyjęcia zapłaty przed terminem, a dłużnik nie musi przed terminem zapłacić. Krótko mówiąc, będąc wierzycielem bierzemy, kiedy nam dają.
  • Należy również pamiętać, że dłużnik może żądać od wierzyciela pokwitowania (art. 462 § 1 k.c.). Jeśli ma głowę na karku to na pewno  zażąda, a wierzyciel nie ma tu nic do gadania – musi pokwitować odbiór konkretnej kwoty pieniędzy.  Dłużnik może również żądać pokwitowania w szczególnej formie, na przykład w formie dokumentu z podpisem poświadczonym przed notariuszem (jednak wówczas musi ponieść koszty takiego pokwitowania, w tym wypadku taksy notarialnej). Pamiętajmy zatem, że będąc wierzycielem kwitujemy.

Są jednak sytuacje, gdy bycie zasadniczym wierzycielem może się opłacać lub jest wręcz konieczne.

W szczególności, jeśli uważamy, że świadczenie nie spełnia naszych oczekiwań (krótko mówiąc, pieniędzy jest za mało) powinniśmy to zaznaczyć w pokwitowaniu dodając na przykład taką uwagę: „Kwituję odbiór od X kwoty Y dnia Z. Powyższą kwotę traktuję jako częściową zapłatę.

Zgodnie z art. 466 k.c., z pokwitowania zapłaty dłużnej sumy wynika domniemanie zapłaty należności ubocznych, czyli odsetek i ewentualnych należności sądowych. Ponadto z pokwitowania świadczenia okresowego wynika domniemanie, że spełnione zostały również świadczenia okresowe wymagalne wcześniej. Należy mieć to na uwadze, bo oznacza to, że z pokwitowania zapłaty czynszu za kwiecień wynika, że styczeń, luty i marzec też są zapłacone, a dłużnik jest „na czysto”.

Ponadto, mało kto – odbierając zaległe świadczenie (w sytuacji, gdy dłużnik jest w zwłoce, a wierzyciel może naliczyć odsetki) – pamięta o brzmieniu art.  451 k.c. Mianowicie, zgodnie z § 1 tego artykułu, dłużnik mający względem tego samego wierzyciela kilka długów tego samego rodzaju może przy spełnieniu świadczenia wskazać, który dług chce zaspokoić. Jednakże to, co przypada na poczet danego długu, wierzyciel może przede wszystkim zaliczyć na związane z tym długiem zaległe należności uboczne oraz na zalegające świadczenia główne. Oznacza to, że wierzyciel jest uprawniony wyliczyć odsetki na dzień zapłaty i  z pobranej kwoty najpierw pokryć te odsetki, a dopiero to, co zostanie, przeznaczyć na należność główną. Gdzie tu dla wierzyciela zysk? Warto policzyć:

Załóżmy, że X miał dnia 20 kwietnia zapłacić Y kwotę 10.000 zł. Nie zrobił tego – zapłacił dopiero 20 maja. Z tego powodu Y od dnia 21 kwietnia do dnia zapłaty naliczył odsetki ustawowe w kwocie 106,56 zł. i na tą kwotę w pierwszej kolejności przeznaczył otrzymane pieniądze. Pozostałą kwotę 9.893,44 zł. przeznaczył na należność główną. Do zapłaty zatem pozostała kwota główna w wysokości 106,56 zł. i od tej sumy Y może dalej naliczać odsetki. To te dalsze odsetki stanowią dodatkowy zysk wierzyciela – tym większy, im większa jest kwota należności  i czas zwłoki. Gdyby zapłacona kwota nie została zaliczona w pierwszej kolejności na odsetki, to od pozostałej do zapłaty kwoty 106,54 zł. nie można byłoby naliczać odsetek, ponieważ to właśnie byłyby odsetki (od których – co do zasady – nie wolno naliczać już dalszych odsetek).

Wszystkim wierzycielom życzę bezchmurnego nieba w czasie letnich wypraw kabrioletem :)

Skuteczne sposoby na opornego dłużnika

Pozdrawiam,

AKN

 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/eugenephoen/6425579971/

Kłopoty firm budowlanych, czyli jak tam zdrowie na budowie?

codzienność firm budowlanych - kłopoty, kryzys na rynku budowlanym

O kryzysie w budownictwie słychać nie od dziś. Zeszły rok upłynął pod hasłem upadłości dużych firm budowlanych, zaś – jak trafnie podaje portal Stockwatch.pl w artykule „Rozsypka w budowlance, nieliczni ujdą z życiem” – kłopoty dużych firm budowlanych są jak wirus, który błyskawicznie rozprzestrzenia się na mniejszych graczy na rynku usług budowlanych.

Kryzysowa sytuacja w branży powoduje, że mali i średni przedsiębiorcy zmuszeni są podejmować działania bardziej ryzykowne lub mniej opłacalne, byle tylko pozyskać nowe zlecenia lub wywiązać się z już przyjętych.

Choć przepisy kodeksu cywilnego (zwłaszcza po nowelizacji z uchwalonej przez Sejm dnia 8 stycznia 2010 r.) mają w zamyśle ich twórców chronić wykonawców robót budowlanych, czyli miały być korzystne dla mniejszych firm budowlanych, to jednak w praktyce ich stosowanie i realna efektywność wygląda różnie.

Przykładowo, zgodnie z obowiązującym już od dawna art. 6471 § 5 k.c., zawierający umowę z podwykonawcą oraz inwestor i wykonawca ponoszą solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia za roboty budowlane wykonane przez podwykonawcę. Przepis ten oznacza, że podwykonawca może domagać się zapłaty zarówno od generalnego wykonawcy (zwykle jednej z większych firm budowlanych), jak i od inwestora lub od obydwu tych podmiotów jednocześnie aż do całkowitej zapłaty.

Wszystko pięknie, jednak z moich obserwacji wynika, że przepis ten wprowadza wiele zamieszania odnośnie tego, kto komu i ile ma zapłacić za wykonane roboty budowlane. Dochodzi nawet do tego, że inwestor – w przypadku jakichkolwiek sporów – boi się, że zapłaci całość generalnemu wykonawcy, a potem będzie musiał zapłacić jeszcze jego podwykonawcom i w ogóle wstrzymuje przelewy, przez co cierpią – paradoksalnie – właśnie podwykonawcy, którym generalny wykonawca nie ma z czego zapłacić.

Nadto przepis ten nie chroni dostawców materiałów budowlanych, którzy też często borykają się z opóźnieniami należnych im płatności, ale niestety nie są „podwykonawcami”.

Kłopoty firm budowlanych przekładają się również na inne branże. Proszę, daj znać jak to jest u Ciebie.

 

Pozdrawiam,

AKN

PS. Skorzystałeś? Podziel się tą wiedzą. 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/28077296@N02/5215271387/