Jak skutecznie odebrać zapłatę? Krótki poradnik dla wierzycieli.

Dzisiejszy wpis zawiera kilka cennych informacji dla wierzycieli, czyli osób, które są uprawnione do otrzymania od kogoś innego określonej kwoty pieniędzy. Wpis ten jednak nie dotyczy windykacji należności od dłużników będących w zwłoce od 100 lat, lecz banalnej wydawałoby się sytuacji odbioru pieniędzy od kogoś, kto ma je nam zapłacić (i wcale nie musi się opóźniać). Spełnienie świadczenia pieniężnego (czyli po prostu zapłata) to zwykle dla wierzyciela letnia przejażdżka kabrioletem, warto zatem upewnić się, że nie dogoni nas burza z piorunami.

O czym szczególnie należy pamiętać odbierając zapłatę od naszego dłużnika?

Zauważyłam, że ludzie – zarówno wierzyciele, jak i dłużnicy – bywają bardzo zasadniczy i z upodobaniem mawiają „nie, to nie”. Okazuje się jednak, że ani przy spełnianiu świadczenia, ani przy jego odbiorze nie jest to wskazane, a przynajmniej nie zawsze.

  • I tak, zgodnie z art. 450 kodeksu cywilnego (k.c.), wierzyciel nie może odmówić przyjęcia świadczenia częściowego, chociażby cała wierzytelność była już wymagalna. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy przyjęcie takiego świadczenia narusza uzasadniony interes wierzyciela, trudno sobie jednak wyobrazić taką sytuację dotyczącą zapłaty pieniędzy – kasa jest kasa. Nie ma tu miejsca na unoszenie się dumą i stwierdzenie, że jak dłużnik nie zapłaci wszystkiego, to „niech się wypcha”. Będąc wierzycielem bierzemy, ile nam dają.
  • Zgodnie z art. 457 k.c., termin spełnienia świadczenia oznaczony przez czynność prawną poczytuje się w razie wątpliwości za zastrzeżony na korzyść dłużnika. Co to właściwie znaczy? Otóż, jeśli w umowie zawarliśmy postanowienie, że świadczenie staje się wymagalne na przykład 20 maja 2014 roku, to znaczy, że dłużnik może nam zapłacić również wcześniej (na przykład 19 listopada 2013 r.), jednak nie później niż do 20 maja 2014 roku włącznie – 21 maja 2014 roku będzie już w zwłoce (od tego dnia liczymy odsetki i możemy wystąpić do sądu z pozwem o zapłatę). Wierzyciel nie może odmówić przyjęcia zapłaty przed terminem, a dłużnik nie musi przed terminem zapłacić. Krótko mówiąc, będąc wierzycielem bierzemy, kiedy nam dają.
  • Należy również pamiętać, że dłużnik może żądać od wierzyciela pokwitowania (art. 462 § 1 k.c.). Jeśli ma głowę na karku to na pewno  zażąda, a wierzyciel nie ma tu nic do gadania – musi pokwitować odbiór konkretnej kwoty pieniędzy.  Dłużnik może również żądać pokwitowania w szczególnej formie, na przykład w formie dokumentu z podpisem poświadczonym przed notariuszem (jednak wówczas musi ponieść koszty takiego pokwitowania, w tym wypadku taksy notarialnej). Pamiętajmy zatem, że będąc wierzycielem kwitujemy.

Są jednak sytuacje, gdy bycie zasadniczym wierzycielem może się opłacać lub jest wręcz konieczne.

W szczególności, jeśli uważamy, że świadczenie nie spełnia naszych oczekiwań (krótko mówiąc, pieniędzy jest za mało) powinniśmy to zaznaczyć w pokwitowaniu dodając na przykład taką uwagę: „Kwituję odbiór od X kwoty Y dnia Z. Powyższą kwotę traktuję jako częściową zapłatę.

Zgodnie z art. 466 k.c., z pokwitowania zapłaty dłużnej sumy wynika domniemanie zapłaty należności ubocznych, czyli odsetek i ewentualnych należności sądowych. Ponadto z pokwitowania świadczenia okresowego wynika domniemanie, że spełnione zostały również świadczenia okresowe wymagalne wcześniej. Należy mieć to na uwadze, bo oznacza to, że z pokwitowania zapłaty czynszu za kwiecień wynika, że styczeń, luty i marzec też są zapłacone, a dłużnik jest „na czysto”.

Ponadto, mało kto – odbierając zaległe świadczenie (w sytuacji, gdy dłużnik jest w zwłoce, a wierzyciel może naliczyć odsetki) – pamięta o brzmieniu art.  451 k.c. Mianowicie, zgodnie z § 1 tego artykułu, dłużnik mający względem tego samego wierzyciela kilka długów tego samego rodzaju może przy spełnieniu świadczenia wskazać, który dług chce zaspokoić. Jednakże to, co przypada na poczet danego długu, wierzyciel może przede wszystkim zaliczyć na związane z tym długiem zaległe należności uboczne oraz na zalegające świadczenia główne. Oznacza to, że wierzyciel jest uprawniony wyliczyć odsetki na dzień zapłaty i  z pobranej kwoty najpierw pokryć te odsetki, a dopiero to, co zostanie, przeznaczyć na należność główną. Gdzie tu dla wierzyciela zysk? Warto policzyć:

Załóżmy, że X miał dnia 20 kwietnia zapłacić Y kwotę 10.000 zł. Nie zrobił tego – zapłacił dopiero 20 maja. Z tego powodu Y od dnia 21 kwietnia do dnia zapłaty naliczył odsetki ustawowe w kwocie 106,56 zł. i na tą kwotę w pierwszej kolejności przeznaczył otrzymane pieniądze. Pozostałą kwotę 9.893,44 zł. przeznaczył na należność główną. Do zapłaty zatem pozostała kwota główna w wysokości 106,56 zł. i od tej sumy Y może dalej naliczać odsetki. To te dalsze odsetki stanowią dodatkowy zysk wierzyciela – tym większy, im większa jest kwota należności  i czas zwłoki. Gdyby zapłacona kwota nie została zaliczona w pierwszej kolejności na odsetki, to od pozostałej do zapłaty kwoty 106,54 zł. nie można byłoby naliczać odsetek, ponieważ to właśnie byłyby odsetki (od których – co do zasady – nie wolno naliczać już dalszych odsetek).

Wszystkim wierzycielom życzę bezchmurnego nieba w czasie letnich wypraw kabrioletem :)

Skuteczne sposoby na opornego dłużnika

Pozdrawiam,

AKN

 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/eugenephoen/6425579971/

Wesołych Świąt Wielkanocnych!!!

Wszystkim Państwu życzę, aby te Święta Wielkanocne

– spędzone w atmosferze miłości i zrozumienia –

były początkiem jeszcze lepszego życia.

I aby w końcu nadeszła wiosna…

 

 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/ndecam/5803816395/

 

Przedawnienie roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej

przedawnienie roszczeń zwiażanych z działalnością gospodarczą

Zawsze, gdy myślę o przedawnieniu, przypomina mi się stary żart.

W hotelowym pokoju dzwoni telefon. Zaspany mężczyzna podnosi słuchawkę.

– Dzień dobry. Czy zamawiał Pan budzenie na 7:30?

– Tak.

– To szybciutko, szybciutko, bo już po 9.

 Ustaliliśmy już, że należnych nam pieniędzy i innych świadczeń nie można dochodzić po wielu latach. Szczególnie przedsiębiorcy powinni o tym pamiętać, gdyż dla nich czas ten jest nawet krótszy. Zgodnie z ogólną zasadą zawartą w art. 118 kodeksu cywilnego, na dochodzenie roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej przedsiębiorca ma co najwyżej trzy lata, o ile w danej sprawie ustawodawca nie wprowadził akurat wyjątku – jeszcze krótszego okresu przedawnienia. Warto się zatem zastanowić, co to dokładnie jest to „roszczenie związane z działalnością gospodarczą”, od tego bowiem zależy, jak bardzo musimy się spieszyć. (Bo i tak musimy się spieszyć. Trzy lata mogą się wydawać kawałem czasu, ale mijają, zanim się człowiek obejrzy.)

Trzyletniemu terminowi z art. 118 KC podlegają roszczenia przysługujące osobom prowadzącym działalność gospodarczą i mające związek z prowadzoną przez uprawnionego działalnościągospodarczą.

Chodzi przede wszystkim o roszczenia powstałe w wyniku czynności prawnych dokonanych w ramach działalności gospodarczej (głównie umowy). Ponadto jednak, za związane z prowadzeniem działalności gospodarczej można niekiedy uznać roszczenia powstałe w wyniku innych niż czynności prawne zdarzeń prawnych. Jak stwierdził Sądu Najwyższego w wyroku z dnia 22 września 2005 r. (sygn. akt: IV CK 105/05), dla zastosowania trzyletniego przedawnienia nie ma znaczenia, jak powstało roszczenie, może ono wynikać z czynności prawnej, czynu niedozwolonego, lub jakimkolwiek innego zdarzenia, nie wyłączając bezpodstawnego wzbogacenia czy korzystania z cudzej rzeczy bez podstawy prawnej, liczy się bowiem jego związek z działalnością gospodarczą.

Natomiast za czynności związane z prowadzeniem działalności gospodarczej uznaje się czynności podejmowane w celu realizacji zadań mieszczących się w przedmiocie tej działalności w sposób bezpośredni lub pośredni, pod warunkiem jednak, że pomiędzy przedmiotem działalności a czynnościami prowadzącymi do powstania roszczenia zachodzi normalny i funkcjonalny związek.

Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 2 kwietnia 2008 r. (sygn. akt: III CSK 302/07), nie jest wymagane, aby obie strony stosunku prawnego (na przykład umowy) prowadziły działalność gospodarczą. Wystarczy, że działalność gospodarczą prowadzi tylko strona dochodząca roszczenia, które wiąże się z tą działalnością. Trzyletniemu przedawnieniu podlegają zatem nasze roszczenia nie tylko w stosunku do partnerów biznesowych, lecz również w stosunku do klientów będących konsumentami.

W wątpliwych przypadkach należy, zdaniem znawców prawa, przyjmować szerokie znaczenie pojęcia „roszczenia związanego z prowadzeniem działalności gospodarczej”, czyli obejmujące roszczenia z umów mających uboczne, pomocnicze znaczenie dla działalności gospodarczej uprawnionego (np. najmu czy sprzedaży nieruchomości przedsiębiorstwa, którego działalność gospodarcza polega na czym innym), przy czym dane zdarzenie nie musi być przewidziane w statucie lub innym akcie założycielskim uprawnionego i wykazany we właściwym rejestrze. Pogląd ten potwierdza orzecznictwo Sądu Najwyższego.

Warto na przykład zwrócić uwagę na dość nowy wyrok Sądu Najwyższego (z dnia 24 maja 2012 r., sygn. akt: II CSK 544/11), gdzie stwierdzono, że nie jest decydujące to, że udzielanie pożyczek nie mieściło się w przedmiotowym zakresie działalności ani to, że pożyczkodawca udzielił pożyczki tylko raz. Decydujące natomiast znaczenie ma fakt, że pożyczkodawca w chwili udzielenia pożyczki był przedsiębiorcą oraz że została ona udzielona na zakup towaru, który to towar miał być następnie kupowany przez pożyczkodawcę na preferencyjnych warunkach, a spłata pożyczki i odsetek miała nastąpić właśnie w formie przekazywania towaru.

Możemy zatem być producentem oprogramowania komputerowego, ale jeśli sprzedamy nasze meble biurowe, to i tak będzie to miało związek z prowadzeniem działalności gospodarczej i ewentualne dochodzenie zapłaty za nie będzie ograniczone krótszym terminem przedawnienia.

O tym wszystkim warto pamiętać, żeby nie obudzić się po 9, jak w tym dowcipie.

Pozdrawiam,

AKN

PS. Podziel się tym artykułem, żeby Twoi znajomi też nie przespali przedawnienia. Będą Ci wdzięczni.

 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/photography_and_design/6051649518/

 

 

 

Jak długo można dochodzić roszczeń przed sądem? Przedawnienie.

czas to pieniądz

Pisałam już, że w przypadku zniesławienia należy wystąpić z prywatnym aktem oskarżenia przeciwko sprawcy w ciągu roku od popełnienia tego przestępstwa. Takie terminy graniczne występują jednak również w prawie cywilnym i nazywamy je terminami przedawnienia. A na czym dokładnie to polega?

Otóż, po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie (na przykład osoba, która jest nam winna pieniądze), może uchylić się od jego zaspokojenia (czyli na przykład od zapłaty nam naszych pieniędzy). Sprowadza się to do tego, że jeśli wystąpimy z pozwem o zapłatę przeciwko X, a X przed sądem podniesie zarzut przedawnienia, sąd oddali nasze powództwo, a my nie otrzymamy należnego nam świadczenia. To znaczy, może otrzymamy je, ale tylko jeśli X będzie miał taką chęć, gdyż innego sposobu na zmuszenie go do tego nie będzie.

To jest właśnie istota przedawnienia, którą w skrócie można ująć: „Czas to pieniądz”.

Jednak warto wiedzieć na ten temat jeszcze parę rzeczy.

Terminy te zostały uregulowane art.117-125 kodeksu cywilnego, gdzie zawarto ogólne zasady dotyczące przedawnienia, oraz w wielu innych przepisach tej ustawy.

Przedawnieniu ulegają co do zasady roszczenia majątkowe (czyli dotyczące pieniędzy, rzeczy, usług, itp.), chyba że mamy akurat do czynienia z wyjątkiem. Takim wyjątkiem jest roszczenie windykacyjne dotyczące nieruchomości (art. 223 § 1 k.c.), którego istota sprowadza się do żądania: „Niech X odda mój dom”.

Dłużnik może zrzec się korzystania z zarzutu przedawnienia, co jednak musi nastąpić po upływie terminu przedawnienia (zrzeczenie się tego zarzutu przed upływem terminu jest nieważne).

Bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne, czyli od chwili, gdy dłużnik miał obowiązek spełnić swoje świadczenie, a wierzyciel je przyjąć.

Bieg przedawnienia może zostać przerwany i po każdym przerwaniu biegnie ono na nowo.

1) przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia (najbardziej typową czynnością jest po prostu złożenie pozwu w sądzie);

2) przez uznanie roszczenia przez osobę, przeciwko której roszczenie przysługuje,

3) przez wszczęcie mediacji.

Należy również pamiętać, ze zgodnie z art. 125 § 1 k.c., roszczenie stwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu lub innego organu powołanego do rozpoznawania spraw danego rodzaju albo orzeczeniem sądu polubownego, jak również roszczenie stwierdzone ugodą zawartą przed sądem albo przed sądem polubownym albo ugodą zawartą przed mediatorem i zatwierdzoną przez sąd, przedawnia się z upływem lat dziesięciu. W tym czasie należy przystąpić do egzekwowania roszczenia przez komornika.

A na koniec najistotniejsza kwestia – terminy. Zgodnie z art. 118 k.c., co do zasady termin przedawnienia wynosi lat dziesięć, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – trzy lata (do sprawy, co to dokładnie znaczy „roszczenia związane z prowadzeniem działalności gospodarczej”, jeszcze wrócę).  Należy jednak pamiętać, że ustawodawca przewidział sporo wyjątków, o których szczególnie przedsiębiorcy powinni pamiętać. I tak na przykład, z upływem lat dwóch przedawniają się roszczenia o wynagrodzenie za wykonane zlecenie przysługujące osobom, które stale lub w zakresie działalności przedsiębiorstwa trudnią się czynnościami danego rodzaju (art. 751 k.c.).

A czy Ty, drogi Przedsiębiorczy, pilnujesz terminów przedawnienia? Warto być z tymi sprawami na bieżąco!

Tak samo jak z wpisami na blogu „Prawo dla przedsiębiorczych, więc zapisz się do biuletynu informacyjnego.

Skuteczne sposoby na opornego dłużnika

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/lindenbaum/345980717/

Niech się święci Dzień Kobiet!

Dzień Kobiet

Z okazji Dnia Kobiet wszystkim przedsiębiorczym kobietom życzę dużo zdrowia. I właściwie niczego więcej, bo wiem, że jesteście świetne i ze wszystkim innym doskonale poradzicie sobie same.

Pamiętajcie, dziś Wasze święto, więc dzieci do szkoły, mężowie do pracy, a Wy… Wy możecie dziś wszystko!

Obraz: http://www.flickr.com/photos/25813335@N00/3523630730/

Na czym polega zawieszenie działalności gospodarczej?

Słyszałam opinie, że własną działalność gospodarczą warto założyć, żeby mieć wreszcie więcej czasu dla rodziny, a nie siedzieć w pracy po kilka lub kilkanaście godzin dziennie. Jestem przekonana, że opinia ta jest rozpowszechniana przez osoby, które nie prowadzą własnej firmy. Przedsiębiorcy wiedzą bowiem, że prowadzenie działalności gospodarczej – oprócz swych wielu zalet – wiąże się z pracą nawet 24/7, brakiem płatnego urlopu, stałym rozmyślaniem o losie firmy, odpowiedzialnością za wszystkie podejmowane decyzje, oglądaniem każdej złotówki po kilka razy przed jej wydaniem, a także ze stawianiem czoła rozdrażnionemu małżonkowi, kiedy znowu nie zdążymy (albo, co gorsza, zapomnimy) odebrać dzieci ze szkoły… (O tym, co często wiąże się z prowadzeniem własnego przedsiębiorstwa, już trochę pisałam.)

Po dłuższym czasie takiej walki, człowiek musi naładować akumulatory i najlepiej byłoby wybrać się na zasłużone wakacje. Mimo to wielu tego nie robi, bo nie może zostawić firmy bez opieki na czas swej nieobecności. W takiej sytuacji warto rozważyć możliwość zawieszenia działalności gospodarczej.

Możliwość taką ustawodawca przewidział w ustawie z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej, a dokładnie w art.  14a, zgodnie z którym  przedsiębiorca może zawiesić wykonywanie działalności gospodarczej na okres od 30 dni do 24 miesięcy (chyba że to luty, wtedy wystarczy 28 dni). Okres zawieszenia rozpoczyna się od dnia wskazanego we wniosku, nie wcześniej niż w dniu złożenia wniosku, i trwa do dnia złożenia wniosku o wpis informacji o wznowieniu wykonywania działalności gospodarczej lub do dnia wskazanego w tym wniosku, który nie może być wcześniejszy niż dzień złożenia wniosku (można złożyć wniosek dotyczący zawieszenia lub wznowienia działalności z wyprzedzeniem, ale wstecz – nie).

Trzeba przy tym wspomnieć o kilku warunkach:

  • przedsiębiorca nie może zatrudniać pracowników (jest to więc raczej rozwiązanie dla tzw. wolnych strzelców niż osób prowadzących większe przedsiębiorstwa),
  • w przypadku wykonywania działalności gospodarczej w formie spółki cywilnej zawieszenie wykonywania działalności gospodarczej jest skuteczne pod warunkiem jej zawieszenia przez wszystkich wspólników, ale przedsiębiorca wykonujący działalność gospodarczą jako wspólnik w więcej niż jednej spółce cywilnej może zawiesić wykonywanie działalności gospodarczej w jednej lub kilku takich spółkach (wraz z innymi ich wspólnikami),
  • przedsiębiorca wykonujący działalność gospodarczą w różnych formach prawnych może zawiesić wykonywanie działalności gospodarczej w jednej z tych form.

W okresie zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej nie można wykonywać działalności gospodarczej i osiągać z niej bieżących przychodów, ale może wykonywać wymienione w ustawie czynności, takie jak:

  • czynności niezbędne do zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodów (w szczególności można w tym czasie dochodzić swoich należności w postępowaniu sądowym czy egzekucyjnym – to istotne, gdyż zawieszenie działalności nie wstrzymuje biegu terminów przedawnienia roszczeń);
  • przyjmowanie i spełnianie świadczeń, powstałych przed datą zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej (możemy zatem zrealizować przyjęte przed zawieszeniem zlecenia i przyjąć za nie wynagrodzenie);
  • osiąganie przychody finansowe, także z działalności prowadzonej przed zawieszeniem wykonywania działalności gospodarczej
  • zbywanie własnych środków trwałych i wyposażenia;
  • uczestnictwo w postępowaniach sądowych, postępowaniach podatkowych i administracyjnych związanych z działalnością gospodarczą wykonywaną przed zawieszeniem wykonywania działalności gospodarczej; nie ma zatem wymówki, aby nie odbierać kierowanej do niego korespondencji urzędowej,
  • wszelkie obowiązki nakazane przepisami prawa.

Taki przedsiębiorca może też niestety w okresie zawieszenia zostać poddany kontroli na zasadach przewidzianych dla przedsiębiorców wykonujących działalność gospodarczą.

Przedsiębiorca, który zawiesił swoją działalność, nie ma obowiązków informacyjnych względem urzędu skarbowego i jest zwolniony z obowiązku płacenia zaliczek na podatek dochodowy. Nie może jednak zrobić sobie przerwy w prowadzeniu podatkowej księgi w okresie zawieszenia działalności. Choć podatnik nie prowadzi w tym czasie działalności to jednak musi dokonywać wpisów do księgi, które są wynikiem innej niż bieżącej działalności (o dozwolonych czynnościach była mowa powyżej). Zawieszenie działalności nie zwalnia nas również ze złożenia rocznego zeznania podatkowego i zapłaty podatku. Trzeba też pamiętać, że w okresie zawieszenia działalności przepisy nie zwalniają przedsiębiorcy z obowiązku sporządzenia spisu z natury na koniec roku, zamknięcia księgi podatkowej i ustalenia dochodu lub straty.

Dodam tylko, że zawieszanie działalności i – co ważne – zgłoszenie tego faktu do ewidencji jest jedynym sposobem, aby w okresie zawieszenia nie podlegać obowiązkowemu ubezpieczeniu społecznemu i, co za tym idzie, nie płacić składek na to ubezpieczenie. Faktyczne (ale nie zgłoszone do CEIDG) przerwy w działalności nie dają takiej możliwości.

Na wstępie napisałam, że zawieszenie działalności to pomysł dla osób chcących się wreszcie wyrwać na zasłużony urlop. To racja, ale warto możliwość zawieszenia działalności rozważyć również w innych sytuacjach, takich jak ciąża i macierzyństwo, dłuższy wyjazd za granicę, czy – czego nikomu nie życzę – kryzys w branży, który trzeba przeczekać.

A czy Ty rozważałeś/aś zawieszenie działalności?

Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, warto zapisać się do biuletynu informacyjnego „Prawa dla przedsiębiorczych”.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/mrsapplegate/3058787904/

Czy muszę odebrać list polecony z sądu lub urzędu?

Pisałam już, co najlepiej zrobić, gdy otrzymamy pismo sądowe lub urzędowe. Pisałam też na przykład, że należy je przeczytać. Zapomniałam wspomnieć, że najpierw należy to pismo odebrać. To oczywiste? Czyżby?

Spotkałam wielu przedsiębiorców, którzy uznali, że najlepszym sposobem uniknięcia „kłopotów z sądem” (w szczególności uniknięcia zasądzenia od nich różnego rodzaju świadczeń) jest nieodbieranie listów poleconych kierowanych do nich przez sądy właśnie.

Należy jednak podkreślić, że nie jest to dobre rozwiązanie, a nawet jest to rozwiązanie bardzo złe – powodujące całą serię negatywnych konsekwencji i zbędnych kosztów. Przypomina to bowiem sytuację, gdy mały berbeć zakrywa oczy w przekonaniu, że dzięki temu go nie widać. To z pewnością urocze, gdy dotyczy dwulatka, ale dorosły człowiek powinien wiedzieć, że nawet jeśli nie zna treści pisma sądowego, nie znaczy to, że ta treść nie istnieje.

Należy pamiętać, że zgodnie z art. 133 § 2a k.p.c. (kodeksu postępowania cywilnego), pisma procesowe dla przedsiębiorców i wspólników spółek handlowych, wpisanych do rejestru sądowego, doręcza się na adres podany w rejestrze, chyba że strona wskazała inny adres dla doręczeń. Jeżeli ostatni wpisany adres został wykreślony jako niezgodny z rzeczywistym stanem rzeczy i nie zgłoszono wniosku o wpis nowego adresu, adres wykreślony jest uważany za adres podany w rejestrze. Ponadto strony postępowania i ich przedstawiciele mają obowiązek zawiadamiać sąd o każdej zmianie swego zamieszkania, zaś w razie zaniedbania tego obowiązku pismo sądowe pozostawia się w aktach sprawy ze skutkiem doręczenia (art. 136 § 1 k.p.c.)

Złą wymówką jest zatem nieodbieranie listów poleconych z powodu zmiany adresu zamieszkania lub prowadzenia działalności. Takie niedoręczone adresatowi pismo sąd pozostawia bowiem w aktach sprawy i przyjmuje, że zostało doręczone, a potem kontynuuje postępowanie jak gdyby nigdy nic.

Podobnie jest w postępowaniu przed organami administracji, które działają na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego (k.p.a.). Zgodnie z art. 44 § 4 k.p.a., doręczenie uważa się za dokonane z upływem ostatniego dnia z dwutygodniowego okresu (tyle list czeka na poczcie), a pismo pozostawia się w aktach sprawy.

Również choroba nie jest powodem, aby nie otworzyć drzwi listonoszowi. W sprawie tej wypowiedział się nawet Sąd Najwyższy. W postanowieniu z 6 czerwca 2012 r. (sygn. akt: IV CZ 6/12) Sąd ten stwierdził, że choroba nie usprawiedliwia nieodebrania przesyłki z sądu, jeśli na zwolnieniu lekarskim figurowała adnotacja „chory może chodzić”.

Nie pomoże również odmowa przyjęcia przesyłki i poszczucie listonosza psem. Zgodnie bowiem z art. 47 § 1 k.p.a., jeżeli adresat odmawia przyjęcia pisma przesłanego mu przez pocztę lub inny organ, pismo zwraca się nadawcy z adnotacją o odmowie jego przyjęcia i datą odmowy. Pismo wraz z adnotacją włącza się do akt sprawy i uznaje się, że pismo zostało doręczone w dniu odmowy jego przyjęcia przez adresata.

Powyżej opisałam, dlaczego unikanie odbioru korespondencji urzędowej może okazać się nieskuteczne, ale koniecznie trzeba podkreślić, że jest to również niekorzystne dla samego adresata. Walczyć (oczywiście na argumenty i dowody) można tylko posiadając wiedzę o tym, co się właściwie dzieje w sprawie, a wiedzę tę czerpie się właśnie z korespondencji sądowej (a także z akt sprawy i porady prawnej). Lepiej wiedzieć na bieżąco o wszystkim, co nas dotyczy, niż dowiedzieć się o tym dużo później od komornika lub poborcy podatkowego. Może się bowiem okazać, że zostanie od nas zasądzone nienależne świadczenie, a my zwykle już niewiele będziemy mogli z tym zrobić, a jeżeli nawet coś da się zrobić to będzie to trudniejsze i droższe…

A teraz zapisz się do biuletynu informacyjnego „Prawa dla przedsiębiorczych”, żeby więcej nie popełniać takich błędów.

Pozdrawiam,

AKN

Co to jest spółka cywilna?

Spółka cywilna to takie małżeństwo dla pieniędzy. I  musi to być małżeństwo z rozsądku. Zawierając umowę spółki cywilnej należy się dobrze zastanowić. Należy szczegółowo określić zasady współpracy – nie wolno pozostawiać żadnych niedomówień. Wspólników trzeba wybierać bardzo rozważnie, kierując się raczej rozsądkiem niż ciepłymi uczuciami. Trzeba mieć też do nich zaufanie, co nie wyłącza jednak sprawowania co najmniej dyskretnej kontroli nad ich działaniami (na zasadzie: ufam, więc sprawdzam). Nietrafny wybór wspólnika może nie tylko pozbawić dochodów, ale nawet doprowadzić do ruiny.

To właśnie trzeba wiedzieć o spółce cywilnej przede wszystkim.

A co jeszcze warto wiedzieć?

Spółka cywilna nie jest odrębnym od jej wspólników tworem, lecz jest umową pomiędzy jednoosobowymi przedsiębiorcami, zawartą w celu realizacji wspólnego przedsięwzięcia. Przedsiębiorcy związani umową spółki występują pod wspólną nazwą, mają też jeden NIP i Regon.

Porównanie do małżeństwa jest jak najbardziej uzasadnione z kilku powodów.

Wspólność majątku. Wskutek wniesienia wkładów (którymi mogą być rzeczy, pieniądze, prawa) oraz nabywania praw i rzeczy w toku działalności spółki powstaje wspólny majątek wspólników. Nie jest to jednak zwykła współwłasność, w której współwłaściciel może w każdej chwili zbyć swój udział (np. pół czy 1/8 nieruchomości). Zgodnie bowiem z art. 863 § 1 k.c. wspólnik nie może rozporządzać (sprzedać, darować, obciążyć) udziałem we wspólnym majątku wspólników ani udziałem w poszczególnych składnikach tego majątku. Ponadto w czasie trwania spółki wspólnik nie może domagać się podziału wspólnego majątku wspólników.

Prowadzenie spraw spółki. Zgodnie z art. 865 § 1 k.c. każdy wspólnik jest uprawniony i zobowiązany do prowadzenia spraw spółki, a zgodnie z art. 866 k.c. każdy wspólnik jest umocowany do reprezentowania spółki w takich granicach, w jakich jest uprawniony do prowadzenia jej spraw, o ile umowa spółki lub uchwała wspólników nie stanowi inaczej. Oznacza to, że każdy wspólnik ma prawo zaciągnąć zobowiązanie (kupić rzecz, wziąć pożyczkę lub jej udzielić), które obciąży wszystkich wspólników proporcjonalnie do ich udziału. Decyzje jednego wspólnika mogą zatem zaważyć na losach wszystkich pozostałych.

Odpowiedzialność za długi spółki. Jak stanowi art. 864 k.c., za zobowiązania spółki wspólnicy odpowiedzialni są solidarnie. Oznacza to, że wierzyciel może domagać się spełnienia świadczenia – najczęściej zapłaty określonej kwoty pieniężnej – od dowolnie wybranego wspólnika, od kilku lub od wszystkich wspólników, aż do czasu, gdy dług zostanie całkowicie spłacony. Może się zatem okazać, że w toku egzekucji komorniczej zostanie wyegzekwowana cała kwota od jednego wspólnika, nawet gdy miał on niewielki udział w spółce. Taki „poszkodowany” może następnie dochodzić od pozostałych wspólników zwrotu zapłaconych przez niego kwot, proporcjonalnie do określonych w umowie udziałów (tzw. regres).

Odpowiedzialność za długi wspólnika. Istotną sprawą jest również to, że na funkcjonowanie spółki mogą mieć też wpływ zobowiązania wspólnika zaciągnięte poza jej działalnością. Mianowicie, spółka ulega rozwiązaniu w przypadku ogłoszenia upadłości wspólnika. Ponadto jeżeli egzekucja z ruchomości zadłużonego wspólnika okaże się bezskuteczna (nie da się nić wyegzekwować) przez sześć miesięcy, jego wierzyciel osobisty może uzyskać zajęcie praw przysługujących wspólnikowi na wypadek wystąpienia ze spółki lub jej rozwiązania i w konsekwencji może wypowiedzieć jego udział w spółce, co doprowadzi do – co szczególnie istotne dla pozostałych wspólników – konieczności zwrotu wkładu oraz wypłaty w pieniądzu takiej część wartości wspólnego majątku pozostałego po odliczeniu wartości wkładów wszystkich wspólników, jaka odpowiada stosunkowi, w którym wspólnik uczestniczył w zyskach spółki.

Rozwód. Wystąpienie ze spółki jest trochę łatwiejsze niż z małżeństwa, jednak trzeba pamiętać, że jeżeli spółka została zawarta na czas nie oznaczony (czyli nie np. na rok czy dwa), każdy wspólnik może z niej wystąpić wypowiadając swój udział (czyli informując o tym pozostałych wspólników) w ściśle określonym terminie – na trzy miesiące naprzód na koniec roku obrachunkowego (rok obrachunkowy to zwykle rok kalendarzowy). Umowę spółki należy zatem wypowiedzieć najpóźniej na koniec września. Bez zachowania tego terminu wspólnik może wypowiedzieć swój udział tylko z ważnych powodów. W ostateczności – ale również tylko z ważnych powodów – wspólnik może żądać rozwiązania spółki przez sąd.

Prawda, że jak w małżeństwie?…

Pozdrawiam,

AKN

PS. Podziel się tym artykułem, bo – jak sami widzisz – zawiera ważne informacje. To będzie dobry uczynek :)

Obraz: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Contrat_de_mariage.jpg

Jak skutecznie przekazać firmę w spadku?

jak przekazać firmę w spadku

Pamiętam pewnego szewca, rzemieślnika w starym, dobrym stylu, który prowadził zakład szewski o wieloletniej tradycji. Przez lata ciężkiej pracy – a pracował jeszcze po osiemdziesiątce – wyrobił sobie w mieście opinię naprawdę solidnego fachowca, co pomogło mu nie tylko utrzymać się w czasach, gdy raczej kupujemy nowe buty niż naprawiamy stare, ale także zgromadzić znaczny majątek. Spotkało go jednak to, co wszystkich nas czeka – zmarł. Trudno go za to winić, bo miał już swoje lata, jednak zmarł nie uregulowawszy za życia kwestii dziedziczenia swojego renomowanego zakładu i za to już należy mu się nagana. Nie wiem, dlaczego nie zrobił tego, co ja osobiście uważam za obowiązek każdego człowieka. Czy nie dopuszczał do siebie przykrej myśli o śmierci? Nie chciał zasmucać tą myślą swoich bliskich? Może zagoniony za chlebem powszednim zapomniał spojrzeć w przyszłość? A może nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji takiego zaniedbania? A o tych konsekwencjach przekonał się syn szewca (jedno z jego czworga dzieci, z dwóch małżeństw), który zamierzał kontynuować dzieło ojca i dalej prowadzić zakład szewski w tym samym miejscu.

Okazało się to jednak na początku bardzo utrudnione, a z czasem niemożliwe, gdyż każde z dzieci – wskutek dziedziczenia ustawowego – stało się właścicielem dorobku ojca w ¼ i każde miało odmienną wizję, co z nabytym majątkiem zrobić. Zakład obecnie stoi na granicy zapaści, a dzieci szewca wciąż walczą w sądzie o podział majątku po ojcu, choć od jego śmierci minęło już prawie dziesięć lat.

Co zrobić, aby nie powielić opisanego tu scenariusza? Co zrobić, aby nie skłócić spadkobierców (zwykle naszych bliskich), a stworzonemu przez nas biznesowi zapewnić kontynuację przez kompetentnego i zaangażowanego następcę? Przede wszystkim nie można zwlekać i do załatwienia tych spraw należy przystąpić jak najszybciej, nawet jeśli jesteśmy ledwo po trzydziestce (a może i przed). Zadysponować naszym majątkiem można na różne sposoby w kilku wskazanych przez ustawodawcę formach. Jednak przedsiębiorcom (w szczególności prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą oraz wspólnikom spółek cywilnych i osobowych) radziłabym zastanowić się nad zapisem windykacyjnym.

Zapis windykacyjny to relatywnie nowa instytucja (wprowadzona ustawą z dnia 18 marca 2011 r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw, Dz. U z 2011 r. Nr 85 poz. 458, ustawa weszła w życie 6 miesięcy po jej ogłoszeniu, tj. 23 października 2011 r.), warto jednak wiedzieć o nim więcej podejmując decyzje co do przekazania majątku. Zgodnie z art. 9811 § 1 k.c., w testamencie sporządzonym w formie aktu notarialnego spadkodawca może postanowić, że oznaczona osoba nabywa przedmiot zapisu z chwilą otwarcia spadku („otwarcie spadku” to takie ładne określenie na śmierć spadkodawcy). Nabywca zapisu otrzymuje zatem konkretną rzecz lub prawo (czyli inaczej niż przy normalnym dziedziczeniu, przy którym wstępujemy w ogół praw spadkodawcy) i następuje to z chwilą śmierci spadkodawcy na mocy samego zapisu windykacyjnego (czyli inaczej niż w przypadku zwykłego zapisu, gdy przeniesienia prawa do przedmiotu zapisu możemy się dopiero domagać od spadkobierców).

Odnośnie zapisu windykacyjnego warto również pamiętać, że:

  1. musi być sporządzony w formie aktu notarialnego,
  2. jest bezskuteczny, jeżeli w chwili śmierci spadkodawcy przedmiot zapisu nie należy do niego albo spadkodawca był zobowiązany do jego zbycia (np. zawarł przedwstępną umowę zbycia lokalu),
  3. mogą nim być objęte również przedmioty majątkowe należące do majątku wspólnego małżonków pozostających w ustroju wspólności ustawowej, czyli gdy nie zawarto intercyzy (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 18 lipca 2012 r., sygn. akt: III CZP 46/12).

A czy Ty, Przedsiębiorco, zadbałeś już o losy firmy na wypadek Twojej śmierci?

Pozdrawiam,

AKN

Ps. Zapisz się do biuletynu informacyjnego „Prawa dla przedsiębiorczych”. Tylko na tym skorzystasz :)

Obraz: http://www.flickr.com/photos/57761648@N02/7162324369/

Kłopoty firm budowlanych, czyli jak tam zdrowie na budowie?

codzienność firm budowlanych - kłopoty, kryzys na rynku budowlanym

O kryzysie w budownictwie słychać nie od dziś. Zeszły rok upłynął pod hasłem upadłości dużych firm budowlanych, zaś – jak trafnie podaje portal Stockwatch.pl w artykule „Rozsypka w budowlance, nieliczni ujdą z życiem” – kłopoty dużych firm budowlanych są jak wirus, który błyskawicznie rozprzestrzenia się na mniejszych graczy na rynku usług budowlanych.

Kryzysowa sytuacja w branży powoduje, że mali i średni przedsiębiorcy zmuszeni są podejmować działania bardziej ryzykowne lub mniej opłacalne, byle tylko pozyskać nowe zlecenia lub wywiązać się z już przyjętych.

Choć przepisy kodeksu cywilnego (zwłaszcza po nowelizacji z uchwalonej przez Sejm dnia 8 stycznia 2010 r.) mają w zamyśle ich twórców chronić wykonawców robót budowlanych, czyli miały być korzystne dla mniejszych firm budowlanych, to jednak w praktyce ich stosowanie i realna efektywność wygląda różnie.

Przykładowo, zgodnie z obowiązującym już od dawna art. 6471 § 5 k.c., zawierający umowę z podwykonawcą oraz inwestor i wykonawca ponoszą solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia za roboty budowlane wykonane przez podwykonawcę. Przepis ten oznacza, że podwykonawca może domagać się zapłaty zarówno od generalnego wykonawcy (zwykle jednej z większych firm budowlanych), jak i od inwestora lub od obydwu tych podmiotów jednocześnie aż do całkowitej zapłaty.

Wszystko pięknie, jednak z moich obserwacji wynika, że przepis ten wprowadza wiele zamieszania odnośnie tego, kto komu i ile ma zapłacić za wykonane roboty budowlane. Dochodzi nawet do tego, że inwestor – w przypadku jakichkolwiek sporów – boi się, że zapłaci całość generalnemu wykonawcy, a potem będzie musiał zapłacić jeszcze jego podwykonawcom i w ogóle wstrzymuje przelewy, przez co cierpią – paradoksalnie – właśnie podwykonawcy, którym generalny wykonawca nie ma z czego zapłacić.

Nadto przepis ten nie chroni dostawców materiałów budowlanych, którzy też często borykają się z opóźnieniami należnych im płatności, ale niestety nie są „podwykonawcami”.

Kłopoty firm budowlanych przekładają się również na inne branże. Proszę, daj znać jak to jest u Ciebie.

 

Pozdrawiam,

AKN

PS. Skorzystałeś? Podziel się tą wiedzą. 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/28077296@N02/5215271387/