Jak skutecznie zapłacić wierzycielowi? Poradnik dla dłużników.

Weź pokwitowanie!!!

Co może lub musi zrobić wierzyciel już wiemy (pisałam o tym tutaj). Teraz kolej na dłużnika? Co ma zrobić dłużnik, aby skutecznie dokonać zapłaty na rzecz swojego wierzyciela i nie mieć kłopotów związanych z niedopełnieniem wszelkich formalności?

Przejdę od razu do rzeczy – DŁUŻNIK MUSI WZIĄĆ POKWITOWANIE!!! Oczywiste? Otóż nie. Spotkałam strasznie dużo osób, które twierdziły, że spłaciły swoje zobowiązania wobec wierzycieli, ale zapytane o pokwitowania udzielały różnych, wymijających odpowiedzi. Jestem w stanie zrozumieć pokładanie w wierzycielu zaufania, że nie będzie się ponownie domagał zapłaty, ale wyjaśnienie – równie częste – w stylu „No przecież mu zapłaciłem, to po co mi pokwitowanie?” zawsze rozkłada mnie na łopatki. Odpowiedź na takie pytanie brzmi: „No właśnie dlatego!”

No więc dokonując zapłaty odbieramy od wierzyciela potwierdzenie na piśmie. Doradzałabym, aby wierzyciel podpisał się w naszej obecności, a nie gdzieś na zapleczu, gdzie dłużnik nie będzie miał kontroli nad tym, kto tak naprawdę składa podpis.  Jeśli dłużnik potrzebuje dodatkowego potwierdzenia, kto i kiedy pokwitował zapłatę, może żądać pokwitowania w szczególnej formie, na przykład w formie dokumentu z podpisem poświadczonym przed notariuszem (jednak wówczas musi ponieść koszty takiego pokwitowania, w tym wypadku taksy notarialnej).

Jeśli wierzyciel odmawia pokwitowania, nie dostaje pieniędzy! Dłużnik ma bowiem prawo wstrzymać się w takiej sytuacji ze spełnieniem swego świadczenia albo złożyć je do depozytu sądowego (o czym będzie jeszcze mowa). Warto jednak w takiej sytuacji dysponować dodatkowym dowodem takiej odmowy – świadkiem, nagraniem, listem od wierzyciela.

Powtórzę jeszcze raz, żeby wszystkim się utrwaliło: Dokonując zapłaty weź pokwitowanie i trzymaj je przez – w przypadku przedsiębiorców – co najmniej trzy lata, bo taki jest czas przedawnienia roszczeń związanych z działalnością gospodarczą (o tym już było).

Dobra, co jeszcze należy wiedzieć?

  • Co do zasady, dłużnik może zapłacić wcześniej i wierzyciel nie może odmówić przyjęcia zapłaty (art. 457 k.c.).
  • Co do zasady dłużnik może płacić „na raty” i wierzyciel nie może odmówić przyjęcia zapłaty (art. 45o k.c.).
  • Dłużnik mający względem tego samego wierzyciela kilka długów może przy spełnieniu świadczenia wskazać, który dług chce zaspokoić  (art. 451 § 1 k.c.).
  • Jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony, świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do zapłaty (art. 455 k.c.).
  • Jeśli dłużnik uważa, że jest winien wierzycielowi 1.000 zł., a wierzyciel upiera się, że miały być 2.000 zł. to dłużnik nie może czekać z zapłatą aż wierzyciel zmieni zdanie – w takiej sytuacji dłużnik musi zapłacić chociaż taką część świadczenia, którą sam uważa za należną i która jest w związku z tym bezsporna.
  • Jeżeli istnieje dokument stwierdzający zobowiązanie (Na przykład oświadczenie o treści: „Ja, X, oświadczam, że pożyczyłem od Y 1.000 zł.”), dłużnik spełniając świadczenie może żądać zwrotu dokumentu. Jednakże gdy wierzyciel ma interes w zachowaniu dokumentu (na przykład gdy świadczenie zostało spełnione tylko częściowo), dłużnik może żądać uczynienia odpowiedniej wzmianki na dokumencie (art. 465 § 1 k.c.). Dzięki temu wierzyciel nie będzie mógł ponownie użyć tego dokumentu, aby domagać się zapłaty już uiszczonych kwot.

 

Ponadto, dłużnik musi upewnić się, że płaci osobie uprawnionej do odbioru zapłaty. W związku z tym, jeśli jesteśmy winni  1.000 zł. Malinowskiemu, to oddajemy je Malinowskiemu, a nie Kowalskiemu (nawet jeśli to dobry znajomy – albo nawet serdeczny przyjaciel – Malinowskiego). Dłużnik jest bowiem w takiej sytuacji zwolniony w takim zakresie, w jakim wierzyciel ze świadczenia skorzystał (art. 452 k.c.). Na przykład jeśli Kowalski odda Malinowskiemu 300 zł. z otrzymanej od nas kwoty, to do zapłaty wobec Malinowskiego wciąż pozostaje nam dalsze 700 zł.

Wyjątkiem jest sytuacja określona w art.  464 k.c., zgodnie z którym  świadczenie do rąk osoby, która okazuje pokwitowanie wystawione przez wierzyciela, zwalnia dłużnika, chyba że było zastrzeżone, iż świadczenie ma nastąpić do rąk własnych wierzyciela, albo chyba że dłużnik działał w złej wierze. Tak czy inaczej zalecałabym ostrożność.

A na koniec coś, co może niektórych zdziwić: to, że wierzyciel odmawia przyjęcia od nas pieniędzy, to wcale nie musi być dobra wiadomość. Jeśli nie wynika to z chęci obdarowania nas (i to wyrażonej na piśmie), to znaczy, że musimy się zastanowić nad złożeniem świadczenia do depozytu sądowego, ale o tym następnym razem…

Prawda, że to ważne informacje. Podziel się nimi z Twoimi znajomymi Przedsiębiorczymi, żeby nie popełnili błędów.

Pozdrawiam,

AKN

 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/derek_b/7918628560/in/photostream/

 

 

Jak skutecznie odebrać zapłatę? Krótki poradnik dla wierzycieli.

Dzisiejszy wpis zawiera kilka cennych informacji dla wierzycieli, czyli osób, które są uprawnione do otrzymania od kogoś innego określonej kwoty pieniędzy. Wpis ten jednak nie dotyczy windykacji należności od dłużników będących w zwłoce od 100 lat, lecz banalnej wydawałoby się sytuacji odbioru pieniędzy od kogoś, kto ma je nam zapłacić (i wcale nie musi się opóźniać). Spełnienie świadczenia pieniężnego (czyli po prostu zapłata) to zwykle dla wierzyciela letnia przejażdżka kabrioletem, warto zatem upewnić się, że nie dogoni nas burza z piorunami.

O czym szczególnie należy pamiętać odbierając zapłatę od naszego dłużnika?

Zauważyłam, że ludzie – zarówno wierzyciele, jak i dłużnicy – bywają bardzo zasadniczy i z upodobaniem mawiają „nie, to nie”. Okazuje się jednak, że ani przy spełnianiu świadczenia, ani przy jego odbiorze nie jest to wskazane, a przynajmniej nie zawsze.

  • I tak, zgodnie z art. 450 kodeksu cywilnego (k.c.), wierzyciel nie może odmówić przyjęcia świadczenia częściowego, chociażby cała wierzytelność była już wymagalna. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy przyjęcie takiego świadczenia narusza uzasadniony interes wierzyciela, trudno sobie jednak wyobrazić taką sytuację dotyczącą zapłaty pieniędzy – kasa jest kasa. Nie ma tu miejsca na unoszenie się dumą i stwierdzenie, że jak dłużnik nie zapłaci wszystkiego, to „niech się wypcha”. Będąc wierzycielem bierzemy, ile nam dają.
  • Zgodnie z art. 457 k.c., termin spełnienia świadczenia oznaczony przez czynność prawną poczytuje się w razie wątpliwości za zastrzeżony na korzyść dłużnika. Co to właściwie znaczy? Otóż, jeśli w umowie zawarliśmy postanowienie, że świadczenie staje się wymagalne na przykład 20 maja 2014 roku, to znaczy, że dłużnik może nam zapłacić również wcześniej (na przykład 19 listopada 2013 r.), jednak nie później niż do 20 maja 2014 roku włącznie – 21 maja 2014 roku będzie już w zwłoce (od tego dnia liczymy odsetki i możemy wystąpić do sądu z pozwem o zapłatę). Wierzyciel nie może odmówić przyjęcia zapłaty przed terminem, a dłużnik nie musi przed terminem zapłacić. Krótko mówiąc, będąc wierzycielem bierzemy, kiedy nam dają.
  • Należy również pamiętać, że dłużnik może żądać od wierzyciela pokwitowania (art. 462 § 1 k.c.). Jeśli ma głowę na karku to na pewno  zażąda, a wierzyciel nie ma tu nic do gadania – musi pokwitować odbiór konkretnej kwoty pieniędzy.  Dłużnik może również żądać pokwitowania w szczególnej formie, na przykład w formie dokumentu z podpisem poświadczonym przed notariuszem (jednak wówczas musi ponieść koszty takiego pokwitowania, w tym wypadku taksy notarialnej). Pamiętajmy zatem, że będąc wierzycielem kwitujemy.

Są jednak sytuacje, gdy bycie zasadniczym wierzycielem może się opłacać lub jest wręcz konieczne.

W szczególności, jeśli uważamy, że świadczenie nie spełnia naszych oczekiwań (krótko mówiąc, pieniędzy jest za mało) powinniśmy to zaznaczyć w pokwitowaniu dodając na przykład taką uwagę: „Kwituję odbiór od X kwoty Y dnia Z. Powyższą kwotę traktuję jako częściową zapłatę.

Zgodnie z art. 466 k.c., z pokwitowania zapłaty dłużnej sumy wynika domniemanie zapłaty należności ubocznych, czyli odsetek i ewentualnych należności sądowych. Ponadto z pokwitowania świadczenia okresowego wynika domniemanie, że spełnione zostały również świadczenia okresowe wymagalne wcześniej. Należy mieć to na uwadze, bo oznacza to, że z pokwitowania zapłaty czynszu za kwiecień wynika, że styczeń, luty i marzec też są zapłacone, a dłużnik jest „na czysto”.

Ponadto, mało kto – odbierając zaległe świadczenie (w sytuacji, gdy dłużnik jest w zwłoce, a wierzyciel może naliczyć odsetki) – pamięta o brzmieniu art.  451 k.c. Mianowicie, zgodnie z § 1 tego artykułu, dłużnik mający względem tego samego wierzyciela kilka długów tego samego rodzaju może przy spełnieniu świadczenia wskazać, który dług chce zaspokoić. Jednakże to, co przypada na poczet danego długu, wierzyciel może przede wszystkim zaliczyć na związane z tym długiem zaległe należności uboczne oraz na zalegające świadczenia główne. Oznacza to, że wierzyciel jest uprawniony wyliczyć odsetki na dzień zapłaty i  z pobranej kwoty najpierw pokryć te odsetki, a dopiero to, co zostanie, przeznaczyć na należność główną. Gdzie tu dla wierzyciela zysk? Warto policzyć:

Załóżmy, że X miał dnia 20 kwietnia zapłacić Y kwotę 10.000 zł. Nie zrobił tego – zapłacił dopiero 20 maja. Z tego powodu Y od dnia 21 kwietnia do dnia zapłaty naliczył odsetki ustawowe w kwocie 106,56 zł. i na tą kwotę w pierwszej kolejności przeznaczył otrzymane pieniądze. Pozostałą kwotę 9.893,44 zł. przeznaczył na należność główną. Do zapłaty zatem pozostała kwota główna w wysokości 106,56 zł. i od tej sumy Y może dalej naliczać odsetki. To te dalsze odsetki stanowią dodatkowy zysk wierzyciela – tym większy, im większa jest kwota należności  i czas zwłoki. Gdyby zapłacona kwota nie została zaliczona w pierwszej kolejności na odsetki, to od pozostałej do zapłaty kwoty 106,54 zł. nie można byłoby naliczać odsetek, ponieważ to właśnie byłyby odsetki (od których – co do zasady – nie wolno naliczać już dalszych odsetek).

Wszystkim wierzycielom życzę bezchmurnego nieba w czasie letnich wypraw kabrioletem :)

Skuteczne sposoby na opornego dłużnika

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/eugenephoen/6425579971/

Przedawnienie roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej

przedawnienie roszczeń zwiażanych z działalnością gospodarczą

Zawsze, gdy myślę o przedawnieniu, przypomina mi się stary żart.

W hotelowym pokoju dzwoni telefon. Zaspany mężczyzna podnosi słuchawkę.

– Dzień dobry. Czy zamawiał Pan budzenie na 7:30?

– Tak.

– To szybciutko, szybciutko, bo już po 9.

 Ustaliliśmy już, że należnych nam pieniędzy i innych świadczeń nie można dochodzić po wielu latach. Szczególnie przedsiębiorcy powinni o tym pamiętać, gdyż dla nich czas ten jest nawet krótszy. Zgodnie z ogólną zasadą zawartą w art. 118 kodeksu cywilnego, na dochodzenie roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej przedsiębiorca ma co najwyżej trzy lata, o ile w danej sprawie ustawodawca nie wprowadził akurat wyjątku – jeszcze krótszego okresu przedawnienia. Warto się zatem zastanowić, co to dokładnie jest to „roszczenie związane z działalnością gospodarczą”, od tego bowiem zależy, jak bardzo musimy się spieszyć. (Bo i tak musimy się spieszyć. Trzy lata mogą się wydawać kawałem czasu, ale mijają, zanim się człowiek obejrzy.)

Trzyletniemu terminowi z art. 118 KC podlegają roszczenia przysługujące osobom prowadzącym działalność gospodarczą i mające związek z prowadzoną przez uprawnionego działalnościągospodarczą.

Chodzi przede wszystkim o roszczenia powstałe w wyniku czynności prawnych dokonanych w ramach działalności gospodarczej (głównie umowy). Ponadto jednak, za związane z prowadzeniem działalności gospodarczej można niekiedy uznać roszczenia powstałe w wyniku innych niż czynności prawne zdarzeń prawnych. Jak stwierdził Sądu Najwyższego w wyroku z dnia 22 września 2005 r. (sygn. akt: IV CK 105/05), dla zastosowania trzyletniego przedawnienia nie ma znaczenia, jak powstało roszczenie, może ono wynikać z czynności prawnej, czynu niedozwolonego, lub jakimkolwiek innego zdarzenia, nie wyłączając bezpodstawnego wzbogacenia czy korzystania z cudzej rzeczy bez podstawy prawnej, liczy się bowiem jego związek z działalnością gospodarczą.

Natomiast za czynności związane z prowadzeniem działalności gospodarczej uznaje się czynności podejmowane w celu realizacji zadań mieszczących się w przedmiocie tej działalności w sposób bezpośredni lub pośredni, pod warunkiem jednak, że pomiędzy przedmiotem działalności a czynnościami prowadzącymi do powstania roszczenia zachodzi normalny i funkcjonalny związek.

Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 2 kwietnia 2008 r. (sygn. akt: III CSK 302/07), nie jest wymagane, aby obie strony stosunku prawnego (na przykład umowy) prowadziły działalność gospodarczą. Wystarczy, że działalność gospodarczą prowadzi tylko strona dochodząca roszczenia, które wiąże się z tą działalnością. Trzyletniemu przedawnieniu podlegają zatem nasze roszczenia nie tylko w stosunku do partnerów biznesowych, lecz również w stosunku do klientów będących konsumentami.

W wątpliwych przypadkach należy, zdaniem znawców prawa, przyjmować szerokie znaczenie pojęcia „roszczenia związanego z prowadzeniem działalności gospodarczej”, czyli obejmujące roszczenia z umów mających uboczne, pomocnicze znaczenie dla działalności gospodarczej uprawnionego (np. najmu czy sprzedaży nieruchomości przedsiębiorstwa, którego działalność gospodarcza polega na czym innym), przy czym dane zdarzenie nie musi być przewidziane w statucie lub innym akcie założycielskim uprawnionego i wykazany we właściwym rejestrze. Pogląd ten potwierdza orzecznictwo Sądu Najwyższego.

Warto na przykład zwrócić uwagę na dość nowy wyrok Sądu Najwyższego (z dnia 24 maja 2012 r., sygn. akt: II CSK 544/11), gdzie stwierdzono, że nie jest decydujące to, że udzielanie pożyczek nie mieściło się w przedmiotowym zakresie działalności ani to, że pożyczkodawca udzielił pożyczki tylko raz. Decydujące natomiast znaczenie ma fakt, że pożyczkodawca w chwili udzielenia pożyczki był przedsiębiorcą oraz że została ona udzielona na zakup towaru, który to towar miał być następnie kupowany przez pożyczkodawcę na preferencyjnych warunkach, a spłata pożyczki i odsetek miała nastąpić właśnie w formie przekazywania towaru.

Możemy zatem być producentem oprogramowania komputerowego, ale jeśli sprzedamy nasze meble biurowe, to i tak będzie to miało związek z prowadzeniem działalności gospodarczej i ewentualne dochodzenie zapłaty za nie będzie ograniczone krótszym terminem przedawnienia.

O tym wszystkim warto pamiętać, żeby nie obudzić się po 9, jak w tym dowcipie.

Pozdrawiam,

AKN

PS. Podziel się tym artykułem, żeby Twoi znajomi też nie przespali przedawnienia. Będą Ci wdzięczni.

 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/photography_and_design/6051649518/

 

 

 

Co to jest spółka cywilna?

Spółka cywilna to takie małżeństwo dla pieniędzy. I  musi to być małżeństwo z rozsądku. Zawierając umowę spółki cywilnej należy się dobrze zastanowić. Należy szczegółowo określić zasady współpracy – nie wolno pozostawiać żadnych niedomówień. Wspólników trzeba wybierać bardzo rozważnie, kierując się raczej rozsądkiem niż ciepłymi uczuciami. Trzeba mieć też do nich zaufanie, co nie wyłącza jednak sprawowania co najmniej dyskretnej kontroli nad ich działaniami (na zasadzie: ufam, więc sprawdzam). Nietrafny wybór wspólnika może nie tylko pozbawić dochodów, ale nawet doprowadzić do ruiny.

To właśnie trzeba wiedzieć o spółce cywilnej przede wszystkim.

A co jeszcze warto wiedzieć?

Spółka cywilna nie jest odrębnym od jej wspólników tworem, lecz jest umową pomiędzy jednoosobowymi przedsiębiorcami, zawartą w celu realizacji wspólnego przedsięwzięcia. Przedsiębiorcy związani umową spółki występują pod wspólną nazwą, mają też jeden NIP i Regon.

Porównanie do małżeństwa jest jak najbardziej uzasadnione z kilku powodów.

Wspólność majątku. Wskutek wniesienia wkładów (którymi mogą być rzeczy, pieniądze, prawa) oraz nabywania praw i rzeczy w toku działalności spółki powstaje wspólny majątek wspólników. Nie jest to jednak zwykła współwłasność, w której współwłaściciel może w każdej chwili zbyć swój udział (np. pół czy 1/8 nieruchomości). Zgodnie bowiem z art. 863 § 1 k.c. wspólnik nie może rozporządzać (sprzedać, darować, obciążyć) udziałem we wspólnym majątku wspólników ani udziałem w poszczególnych składnikach tego majątku. Ponadto w czasie trwania spółki wspólnik nie może domagać się podziału wspólnego majątku wspólników.

Prowadzenie spraw spółki. Zgodnie z art. 865 § 1 k.c. każdy wspólnik jest uprawniony i zobowiązany do prowadzenia spraw spółki, a zgodnie z art. 866 k.c. każdy wspólnik jest umocowany do reprezentowania spółki w takich granicach, w jakich jest uprawniony do prowadzenia jej spraw, o ile umowa spółki lub uchwała wspólników nie stanowi inaczej. Oznacza to, że każdy wspólnik ma prawo zaciągnąć zobowiązanie (kupić rzecz, wziąć pożyczkę lub jej udzielić), które obciąży wszystkich wspólników proporcjonalnie do ich udziału. Decyzje jednego wspólnika mogą zatem zaważyć na losach wszystkich pozostałych.

Odpowiedzialność za długi spółki. Jak stanowi art. 864 k.c., za zobowiązania spółki wspólnicy odpowiedzialni są solidarnie. Oznacza to, że wierzyciel może domagać się spełnienia świadczenia – najczęściej zapłaty określonej kwoty pieniężnej – od dowolnie wybranego wspólnika, od kilku lub od wszystkich wspólników, aż do czasu, gdy dług zostanie całkowicie spłacony. Może się zatem okazać, że w toku egzekucji komorniczej zostanie wyegzekwowana cała kwota od jednego wspólnika, nawet gdy miał on niewielki udział w spółce. Taki „poszkodowany” może następnie dochodzić od pozostałych wspólników zwrotu zapłaconych przez niego kwot, proporcjonalnie do określonych w umowie udziałów (tzw. regres).

Odpowiedzialność za długi wspólnika. Istotną sprawą jest również to, że na funkcjonowanie spółki mogą mieć też wpływ zobowiązania wspólnika zaciągnięte poza jej działalnością. Mianowicie, spółka ulega rozwiązaniu w przypadku ogłoszenia upadłości wspólnika. Ponadto jeżeli egzekucja z ruchomości zadłużonego wspólnika okaże się bezskuteczna (nie da się nić wyegzekwować) przez sześć miesięcy, jego wierzyciel osobisty może uzyskać zajęcie praw przysługujących wspólnikowi na wypadek wystąpienia ze spółki lub jej rozwiązania i w konsekwencji może wypowiedzieć jego udział w spółce, co doprowadzi do – co szczególnie istotne dla pozostałych wspólników – konieczności zwrotu wkładu oraz wypłaty w pieniądzu takiej część wartości wspólnego majątku pozostałego po odliczeniu wartości wkładów wszystkich wspólników, jaka odpowiada stosunkowi, w którym wspólnik uczestniczył w zyskach spółki.

Rozwód. Wystąpienie ze spółki jest trochę łatwiejsze niż z małżeństwa, jednak trzeba pamiętać, że jeżeli spółka została zawarta na czas nie oznaczony (czyli nie np. na rok czy dwa), każdy wspólnik może z niej wystąpić wypowiadając swój udział (czyli informując o tym pozostałych wspólników) w ściśle określonym terminie – na trzy miesiące naprzód na koniec roku obrachunkowego (rok obrachunkowy to zwykle rok kalendarzowy). Umowę spółki należy zatem wypowiedzieć najpóźniej na koniec września. Bez zachowania tego terminu wspólnik może wypowiedzieć swój udział tylko z ważnych powodów. W ostateczności – ale również tylko z ważnych powodów – wspólnik może żądać rozwiązania spółki przez sąd.

Prawda, że jak w małżeństwie?…

Pozdrawiam,

AKN

PS. Podziel się tym artykułem, bo – jak sami widzisz – zawiera ważne informacje. To będzie dobry uczynek :)

Obraz: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Contrat_de_mariage.jpg