Wiosenne porządki: umowy i abonamenty

Wiosenne porządki w umowach i abonamentach

Kontynuujemy temat wiosennych porządków (prawno-formalno-podatkowo-organizacyjnych) w Twojej firmie.

Dotychczas poruszyłam temat podatków i Internetu.

Dziś czas zająć się tym, co masz, a może nie chcesz mieć, a może chcesz jeszcze więcej…

Chodzi mi o umowy na stałe usługi, takie jak Internet, telefon, prąd, papier do drukarki, woda w 20-litrowych baniakach, licencje programów komputerowych, itd.

Pora zadać sobie na ten temat parę istotnych pytań:

Czy są to umowy na czas oznaczony? Jeśli tak to pewnego dnia się skończą. Sprawdź kiedy i zapisz w kalendarzu, żeby je przedłożyć lub – jeśli nie chcesz korzystać z tych usług – upewnij się, że się same nie przedłużą (w dodatku na nieciekawych zasadach (np. za wyższą kwotę lub z dłuuuugim terminem wypowiedzenia, lub na następny rok, lub z paskudną karą umowną w przypadku rezygnacji). Nie wiem, czy zwróciłeś uwagę na prawidłowość, że dostawcy telefonii, Internetu i innych podobnych usług zdecydowanie lepiej traktują nowych klientów niż starych i wiernych. Może warto zakończyć jedną umowę i zamiast  ją przedłużać, zawrzeć zupełnie nową (nawet z tą samą firmą).

Czy te same usługi mogę dostać teraz taniej? Warto powęszyć. W takich sprawach przyczajenie to nic dobrego. Sztandarowym przykładem są ceny abonamentów telefonicznych.

Czy te usługi mogę teraz dostać lepszej jakości? Świat idzie do przodu – to, co jeszcze niedawno było innowacyjne, dziś może być przestarzałe, niewydolne lub nieekonomiczne. Sprawdź.

Czy umowy można renegocjować, aby uzyskać lepsze warunki? No przyznasz, ze zawsze warto spróbować, zwłaszcza jeśli jesteś stałym lub dużym klientem.

Teraz podziel się tym postem z innymi Przedsiębiorczymi i do roboty! :)

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/19614198@N00/200464951/”

Co musisz wiedzieć o pośredniku w obrocie nieruchomościami?

pośrednik w obrocie nieruchomościami szczecin

O zawieraniu umów z pośrednikami w obrocie nieruchomościami pisałam już jakiś czas temu i wpis ten cieszy się dużą popularnością.

We wpisie tym opisałam podstawowe grzechy klientów biur pośrednictwa. Tak, tak, nie pomyliłam się wcale: chodzi mi o błędy KLIENTÓW, a nie pośredników. To właśnie klient musi bowiem zadbać o swoje interesy zawierając umowę z pośrednikiem. 

Dla mnie osobiście szczególnie bulwersująca jest sytuacja, gdy pośrednik reprezentując sprzedającego lub wynajmującego lokal, nie prezentuje go osobom, które nie chcą z nim podpisać umowy pośrednictwa. Nie muszę chyba pisać, że w ten sposób ograniczają szansę na to, że reprezentowany przez nich właściciel lokalu zawrze umowę, na której mu zależy. Jest to moim zdaniem działanie na szkodę klienta, które jest niezgodne z etyką zawodową pośredników.

Osobiście, nigdy nie zawieram umowy z tak postępującym agentem – skoro nie dba o interesy innego klienta, to nie zadba też o moje.

Natrafiłam też na artykuł, który potwierdza moje stanowisko, i – choć został opublikowany dość dawno temu – zawiera wiele cennych uwag na temat standardów zawodowych pośredników w obrocie nieruchomościami. Myślę, że warto go w wolnej chwili przeczytać, żeby nie popełnić błędów zawierając umowę z agencją nieruchomości (artykuł znajdziesz tutaj).

Lekturę zalecałabym oczywiście również samym pośrednikom :)

Pozdrawiam,

AKN

PS. Podziel się tym artykułem z innymi osobami, które twoim zdaniem powinny go przeczytać. Założę się, że wcale nie jest ich tak mało :)

 

Obraz: http://www.flickr.com/photos/pswansen/297419560/

Umowa przedwstępna

umowa przedwstępna w formie aktu notarialnego

Pisząc ostatnio o umowach pośrednictwa przy zakupie lub sprzedaży nieruchomości (zachęcam do przeczytania całego wpisu na ten temat, gdyż zawiera on cenne rady, jak nie popełnić błędów w takiej sytuacji), wspomniałam o umowie przedwstępnej i wydaje mi się, że jestem tu winna czytelnikom więcej informacji na temat takich umów.

Co to jest? Kiedy i po co się je podpisuje? Jakie wiążą się z nimi konsekwencje?

Są to ważne pytania, zwłaszcza, gdy w grę wchodzi zakup lub sprzedaż nieruchomości. Wiąże się to bowiem ze znacznymi kwotami (zarówno nieruchomości mieszkalnych, jak i komercyjnych).

Oczywiście umowę przedwstępną można podpisać nie tylko, gdy sprawa dotyczy nieruchomości, ale w praktyce to chyba najczęstszy przypadek.

Ale do rzeczy!

Umowa przedwstępna została uregulowana w art. 389-390 kodeksu cywilnego.

Umowa przedwstępna to umowa, w której strony zobowiązują się, że w jakimś terminie zawrą inną umowę o konkretnej treści. W związku z tym umowa przedwstępna, powinna określać istotne postanowienia umowy przyrzeczonej, czyli na przykład co i za ile zostanie sprzedane.

Umowę przedwstępną zawieramy, gdy – z różnych przyczyn (konieczność zaciągnięcia kredytu, załatwienia dodatkowych formalności, wybudowania budynku, itd.) – umowy docelowej nie możemy zawrzeć od razu.

W umowie przedwstępnej należy zawrzeć termin, w którym umowa przyrzeczona ma zostać zawarta. Jeżeli termin  nie został oznaczony, powinna ona być zawarta w odpowiednim terminie wyznaczonym przez stronę uprawnioną do żądania zawarcia umowy przyrzeczonej. Jeżeli obie strony są do tego uprawnione, strony wiąże termin wyznaczony przez stronę, która pierwsza złożyła takie oświadczenie (pierwsza wyznaczyła termin, nawet jeśli sam ten termin jest późniejszy). Kto pierwszy ten lepszy. Oświadczenie to można złożyć w ciągu roku od dnia zawarcia umowy przedwstępnej.

Co mi taka umowa daje?

Zgodnie z  art. 390 § 1 k.c., jeżeli strona zobowiązana do zawarcia umowy przyrzeczonej uchyla się od jej zawarcia, druga strona może żądać naprawienia szkody, którą poniosła przez to, że liczyła na zawarcie umowy przyrzeczonej. Strony mogą w umowie przedwstępnej odmiennie określić zakres odszkodowania, mogą określić wysokość kary umownej. Te uprawnienia to jednak żaden szał, bo zaistnienie szkody i jej wysokość trzeba jeszcze udowodnić w sądzie, co w praktyce bywa trudne.

Istotniejsze znaczenie ma § 2 tego artykułu, który stanowi, że gdy umowa przedwstępna czyni zadość wymaganiom, od których zależy ważność umowy przyrzeczonej, w szczególności wymaganiom co do formy (np. została zawarta w formie aktu notarialnego, gdyż taka forma jest przewidziana dla umowy sprzedaży nieruchomości lub w formie pisemnej z podpisem poświadczonym, gdyż taka forma jest zastrzeżona dla umów dotyczących udziałów w spółce z o.o.), strona uprawniona może dochodzić zawarcia umowy przyrzeczonej. Oznacza to w praktyce, że w takiej sytuacji mogę złożyć w sądzie pozew, w którym zażądam, aby to sąd „zawarł” ze mną umowę przyrzeczoną w imieniu i na rzecz mojego nierzetelnego kontrahenta.

Dlatego właśnie warto zainwestować w zawarcie umowy przedwstępnej w formie aktu notarialnego, jeśli zawieramy umowę dotyczącą nieruchomości (pomijam inne korzyści wynikające z takiej formy).

Pozdrawiam,

AKN

Wprowadzające w błąd oznaczenie towarów

oznakowanie produktów

Dalej wałkujemy zagadnienie nieuczciwej konkurencji, a dokładnie czynów nieuczciwej konkurencji. Dla ułatwienia dodam, że wałkuję go nie od dziś i musi być już nieźle rozwałkowany :)

Informacje te są jednak moim zdaniem szczególnie istotne dla przedsiębiorców, zwłaszcza dla wprowadzających na rynek nowe produkty. Zapraszam zatem również tutaj, tutaj i tutaj.

Proszę koniecznie przeczytać, żeby nie zacząć od gafy! Kosztownej gafy!

Art. 10 ust. 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji stanowi, że czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd co do:

  • pochodzenia,
  • ilości,
  • jakości,
  • składników,
  • sposobu wykonania,
  • przydatności,
  • możliwości zastosowania,
  • naprawy i konserwacji
  • lub innych istotnych cech towarów albo usług,
  • a  także zatajenie ryzyka, jakie wiąże się z korzystaniem z nich.

W art. 10 ustawy chodzi  nie tylko o oznaczenia towarów i usług, lecz także o informacje, jakie towarzyszą wprowadzaniu produktu na rynek, jeżeli są to informacje istotne.

Wszystkie cechy wyliczone w art. 10 odnoszą się do fizycznych właściwości towaru, są zatem weryfikowalne.

Należy także przypomnieć, że jest to jednak lista otwarta, zawierająca TYLKO PRZYKŁADY, przy czym przez „inne istotne cechy” rozumieć należy te właściwości, bez których nabywca nie kupiłby towaru lub nie skorzystałby z usługi.

A tutaj kilka cennych informacji:

  1. Za oznaczenie nieuczciwe może zostać uznany obcojęzyczny opis towaru lub usługi (jak również obcojęzyczne oferty i reklamy) bez jednoczesnej polskiej wersji językowej (art. 7a ustawy o języku polskim).
  2. Jeśli chodzi o błąd co do ilości, to istotne jest także wrażenie, jakie wywołuje towar wraz z opakowaniem. Do wprowadzenia w błąd nagminnie dochodzi przypadku produktów kosmetycznych – myślę o tym za każdym razem, gdy z pudełka średniej wielkości wyjmuję taką tycią tubkę kremu pod oczy. Grrrr!
  3. Do grupy cech jakościowych należy zaliczyć wszelkie określenia typu „bio”, „eko”, przyciągające klientów, używane szczególnie w odniesieniu do artykułów spożywczych. Zaliczyć tu można także wszelkie określenia typu: prawdziwy, naturalny (gdy wyrób z powodu swego charakteru inny być nie może), bez cholesterolu (gdy z istoty swej produkt jest tej cechy pozbawiony). Istotne jest także zobowiązanie do oznaczania żywności zmodyfikowanej genetycznie.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/28581290@N08/4212692772/

 

Ser grecki typu feta

nieuczciwa konkurencja - oznakowanie pochodzenia towaru nie moze wprowadzać w błąd

Dziś dalej temat czynów nieuczciwej konkurencji.

Tym razem zajmiemy się kwestią nie tyle oznakowania przedsiębiorstwa, lecz oznakowania samego towaru, bo i na tym polu można dopuścić się czynu nieuczciwej konkurencji.

Jak pisałam już dwukrotnie (tutaj i tutaj), zwalczaniem nieuczciwej konkurencji zajmuje się ustawa o … zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, której pełny tekst można znaleźć tutaj.

Ustawa ta zawiera ogólną definicję czynu nieuczciwej konkurencji, a także szczegółowo charakteryzuje konkretne czyny, których przedsiębiorca nie powinien się dopuszczać, gdyż zagrażają lub naruszają interes innego przedsiębiorcy lub klienta.

Otóż należy pamiętać, że nie możemy dowolnie nazwać lub oznakować naszych produktów.Nazwa towaru nie może wprowadzać w błąd jego nabywców.

W szczególności, zgodnie z art. 8 powołanej ustawy, czynem nieuczciwej konkurencji będzie opatrywanie towarów lub usług fałszywym lub oszukańczym oznaczeniem geograficznym wskazującym bezpośrednio albo pośrednio na kraj, region lub miejscowość ich pochodzenia albo używanie takiego oznaczenia w działalności handlowej, reklamie, listach handlowych, rachunkach lub innych dokumentach.

Nie reklamuj zatem swojej odzieży hasłem „Szyk prosto z Paryża”, skoro szyjesz ją pod Łodzią, a maszyn hasłem „Niemiecka solidność w dobrej cenie”, skoro zaprojektowałeś je w Polsce, a złożyłeś na Ukrainie.

Ponadto z godnie z art. 9 ust. 1 ustawy, jeżeli towar lub usługa w miejscu pochodzenia korzysta z ochrony, a z pochodzeniem z określonego regionu lub miejscowości są związane ich szczególne cechy lub właściwości, czynem nieuczciwej konkurencji jest fałszywe lub oszukańcze używanie takich chronionych oznaczeń geograficznych i chronionych nazw pochodzenia.

Dodatkowo, zgodnie z art. 9 ust. 2 ustawy, czynem nieuczciwej konkurencji jest także używanie oznaczeń i nazw, nawet z dodatkiem „rodzaj”, „typ”, „metoda” albo równoznacznym.

Nie nazwiesz więc  swojego serka „serem greckim typu feta”, czekoladek – „śliwką nałęczowską”, a bielizny – „stringami z Koniakowa”.

Warto o tym pamiętać, żeby nie narazić się na zarzut popełnienia czynu nieuczciwej konkurencji, bo:

  • firmy, stowarzyszenia producentów i całe regiony, które zadały sobie trud, aby swoje produkty zarejestrować, zwłaszcza w czasach zaciętej rywalizacji, dopilnują, aby nikt nie nadużył ich cennej geograficznej nazwy i podejmą w tym celu stosowane kroki prawne;
  • klient, który zorientuje się, że go okłamałeś,  nie kupi więcej twojego produktu, nawet jeśli będzie obiektywnie niezły;
  • lepiej od razu pracować na własną markę – wkrótce to ciebie będą chcieli naśladować! (Żeby to osiągnąć, warto zapisać się do biuletynu bloga)

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: www.koniakow.com

Gwarancja jakości – co mówi kodeks cywilny?

gwarancja jakości

Już wiedzą Państwo, co to jest gwarancja jakości i kto jej udziela, bo pisałam o tym ostatnio. Wiedzą też Państwo, że zasady korzystania z gwarancji ustala gwarant, czyli podmiot, który tej gwarancji udziela. Jeśli jednak dokument gwarancyjny nie zawiera odmiennych postanowień, zastosowanie znajdą przepisy kodeksu cywilnego. Warto zatem wiedzieć, jakie są te przepisy. W szczególności warto wiedzieć, do czego zobowiązany jest gwarant i ile ma na to czasu.

I tak, zgodnie z art. 577 § 1 k.c., jeśli kupujący otrzymał od sprzedawcy dokument gwarancyjny, uważa się, że wystawca dokumentu (gwarant) jest obowiązany do usunięcia wady fizycznej rzeczy lub do dostarczenia rzeczy wolnej od wad, jeżeli wady te ujawnią się w ciągu terminu określonego w gwarancji.

Jeżeli w gwarancji nie wskazano tego terminu, to wynosi on jeden rok licząc od dnia, kiedy rzecz została kupującemu wydana.

Jeżeli w gwarancji inaczej nie zastrzeżono, odpowiedzialność z tytułu gwarancji obejmuje tylko wady powstałe z przyczyn tkwiących w sprzedanej rzeczy. Tak jak już sugerowałam, utopienie telefonu komórkowego nie jest taką wadą.

Kto wykonuje uprawnienia wynikające z gwarancji (czyli kupujący, bo to on jest uprawniony), powinien dostarczyć rzecz na koszt gwaranta do miejsca wskazanego w gwarancji lub do miejsca, w którym rzecz została wydana przy udzieleniu gwarancji, chyba że z okoliczności wynika, iż wada powinna być usunięta w miejscu, w którym rzecz znajdowała się w chwili ujawnienia wady. Zwykle zatem kupujący dostarcza rzecz sprzedawcy, producentowi lub wskazanemu przez te osoby serwisowi.

Gwarant jest obowiązany wykonać obowiązki wynikające z gwarancji w odpowiednim terminie i dostarczyć uprawnionemu z gwarancji rzecz na swój koszt do miejsca wskazanego w paragrafie poprzedzającym. Kodeks nie wskazuje konkretnego terminu, w jakim naprawa ma być wykonana, bo różne naprawy – różnych rzeczy – różnie trwają. Inaczej naprawia się kombajn (pewnie i miesiąc byłby uzasadniony), inaczej fleki w bucie (tu w grę wchodzi co najwyżej kilka dni).

Co istotne dla udzielającego gwarancji, obciąża go niebezpieczeństwo przypadkowej utraty lub uszkodzenia rzeczy w czasie od wydania jej gwarantowi do jej odebrania przez uprawnionego. Na powierzone rzeczy gwarant powinien zatem chuchać i dmuchać.

Zgodnie z art. 581 k.c., jeżeli w wykonaniu swoich obowiązków gwarant wymienił rzecz wolną od wad albo dokonał istotnych napraw rzeczy objętej gwarancją, termin gwarancji biegnie na nowo od chwili dostarczenia rzeczy wolnej od wad lub zwrócenia rzeczy naprawionej. W innych wypadkach (czyli gdy naprawy były nieistotne, drobne) termin gwarancji ulega przedłużeniu o czas, w ciągu którego wskutek wady rzeczy objętej gwarancją uprawniony z gwarancji nie mógł z niej korzystać.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/boojee/29777131/

Gwarancja jakości. Kto, komu i po co?

gwarancja jakości - kto, komu i po co?

Pisałam o rękojmi, Oj, pisałam, aż furczało…

A gwarancja jakości? Co to właściwie jest? I czym się różni od rękojmi? I czy w ogóle się czymś różni?

Owszem, różnią się.

Rękojmia bowiem ma nam zapewnić, że towar nie ma wad w chwili jego nabycia, czyli że gdy go zabieramy ze sklepowej półki, jest sprawny, kompletny i ogólnie wszystko z nim w porządku. A gwarancja?

Gwarancja zaś ma nam natomiast zagwarantować (jak sama nazwa wskazuje), że towar będzie dobry nie tylko w chwili zakupu, ale również później – przez okres … to akurat różnie bywa. A zatem producent lub sprzedawca, udzielając nam gwarancji, zapewnia nas, nabywców, że produkt nie zepsuje się przez określony czas. Gwarancja ma również znaczenie w przypadku wad, których nie da się łatwo dostrzec, np. w samochodach lub innych maszynach.

Będąc zatem producentem lub sprzedawcą warto kwestii gwarancji poświecić kilka chwil i przeczytać odpowiedzi na kilka pytań.

Kto udziela gwarancji?

Gwarancji może udzielić zarówno sprzedawca jak i producent (odnoszę wrażenie, że ten drugi wariant jest częściej stosowany).

Czy muszę udzielać gwarancji?

Nie, nie musisz udzielać gwarancji na swoje produkty. Po co w takim razie to robić? Nie wiem, ale zapytaj swojego marketingowca, czy produkty objęte gwarancją jakości budzą większe zaufanie klientów, czy są przez nich częściej i chętniej kupowane, czy przypadkiem szeroka i długa gwarancja nie jest atutem produktu w czasach konkurencji.

Czy udzielenie gwarancji wyklucza korzystanie z roszczeń z tytułu rękojmi?

Nie, kupujący może wybrać, z którego roszczenia chce skorzystać i wybór ten jest dla niego wiążący w odniesieniu do tej wady do końca jej istnienia i powoduje zawieszenie roszczeń wynikających z drugiej podstawy odpowiedzialności. Roszczenia te stają się bezprzedmiotowe z chwilą zaspokojenia roszczenia wybranego. Jeśli natomiast nie zostało ono zaspokojone, kupujący może pozostać przy roszczeniach wybranej podstawy odpowiedzialności albo sięgnąć po roszczenia wynikające z drugiego systemu odpowiedzialności.

Kto określa zasady gwarancji?

Co do zasady – sprzedawca lub inny podmiot, który gwarancji udziela (gwarant). Może on szczegółowo sprecyzować, na jakich zasadach udzielana jest gwarancja (np. jakie wady obejmuje, a jakie nie – np. telefon utopiony w toalecie raczej nie może liczyć na naprawę gwarancyjną), lecz może również zdać się na ustawodawcę, który w art. 577-581 kodeksu cywilnego uregulował kwestię gwarancji. Przepisy te mają zastosowanie, jeśli sprzedawca/producent nie zajął się kwestią samodzielnie.

O ustawowej regulacji gwarancji napiszę wkrótce.

Tymczasem pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/dieselbug2007/414348333/lightbox/

Reklamacje od konsumentów – towar niezgodny z umową

wady rzeczy, reklamacja, konsument, sprzedawca

WAŻNE! Z dniem 25 grudnia 2014 r. weszły w życie nowe przepisy o prawach konsumenta – wpis może być więc nieaktualny. Nowych wpisów na temat zmienionych przepisów szukaj tutaj.

 

Pisałam już o pozycji przedsiębiorcy w razie zawarcia umowy przez Internet. Natomiast zarówno do umów zawartych na odległość, jak i tych zawartych w sklepie, magazynie, salonie lub w podobnych przybytkach stosuje się ustawę z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego, która dotyczy transakcji zawieranych przez przedsiębiorcę z konsumentem.

Zwykle mamy do czynienia z takim oto scenariuszem:

Przychodzi klient, długo ogląda Twoje towary, wypytuje o nie, o ich ceny, cechy i zastosowanie, wreszcie kupuje, a Ty zadowolony inkasujesz okrągłą sumkę. Wszystko świetnie, ale… klient wraca po jakimś czasie i ma pretensje – twierdzi, że towar ma wady, jest niekompletny, nie działa. Co w takiej sytuacji masz zrobić jako sprzedawca? Jakie masz obowiązki? Jakie masz prawa?

Co zrobić najpierw w razie reklamacji?

Przede wszystkim należy upewnić się, że klient przedmiotowy towar rzeczywiście kupił u nas. Powinien zatem przedstawić jakiś dowód zakupu, jednak mylna jest obiegowa opinia, że musi to być paragon lub faktura. Może to być jakikolwiek inny dowód wystarczająco potwierdzający zakup, np. pokwitowanie transakcji kartą płatniczą lub korespondencja mailowa.

Potem warto zastanowić się, czy konsument nie wiedział o wadzie już kupując daną rzecz. Jak stanowi bowiem art. 7 ustawy, sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową, gdy kupujący w chwili zawarcia umowy o tej niezgodności wiedział lub, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć. Obowiązek ewentualnego wykazania przed sądem, że konsument posiadał wiedzę o wadzie, obciąża sprzedawcę, co w praktyce może to być trudne. Jeśli jednak zachowała się np. korespondencja mailowa w tej sprawie, to jest szansa…

Warto też sprawdzić, czy kupujący prawidłowo korzystał z nabytej rzeczy. Na przykład szorowanie drewna środkiem z chlorem może nie posłużyć jakości towaru. Jeżdżenie rowerkiem dziecięcym przez rosłego tatusia też dyskwalifikuje ewentualne reklamacje.

Uwaga na terminy!

Następnie radziłabym sprawdzić, czy nie upłynął okres odpowiedzialności sprzedawcy. Zgodnie z art. 10 ust. 1 powołanej ustawy, sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru z umową jedynie w przypadku jej stwierdzenia przed upływem dwóch lat od wydania tego towaru kupującemu (termin ten biegnie na nowo w razie wymiany towaru).

Ponadto zgodnie z art. 9 ust. 1, kupujący traci swoje uprawnienia, jeżeli przed upływem dwóch miesięcy od stwierdzenia niezgodności towaru z umową nie zawiadomi o tym sprzedawcy. Jeśli zatem zakup zepsuł się w styczniu, ale kupujący zwlekał z powiadomieniem sprzedawcy do kwietnia, to jego uprawnienia wygasają i sprzedawca nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Należy jednak pamiętać, że do zachowania terminu wystarczy wysłanie zawiadomienia przed jego upływem (data stempla pocztowego).

Jeszcze jedna ważna sprawa dotycząca terminów – jeżeli sprzedawca nie ustosunkował się do żądania klienta w terminie 14 dni, uważa się, że uznał je za uzasadnione (art. 8 ust. 3). Należy zatem dokładnie zapisać, kiedy reklamacja do nas wpłynęła, i – jeśli uważamy ją za niezasadną – odpisać konsumentowi podając nasze stanowisko w sprawie.

Czego konsument może się domagać?

Zgodnie z ustawą, kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy. Wybór jednego z tych dwóch sposobów należy do klienta.

Dopiero, gdy:

  • naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów albo
  • jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takiemu żądaniu w odpowiednim czasie lub
  • gdy naprawa albo wymiana narażałaby kupującego na znaczne niedogodności,

kupujący ma prawo domagać się obniżenia ceny albo odstąpić od umowy. I tutaj ponownie wybór pomiędzy obniżeniem ceny a całkowitą rezygnacją z towaru należy do kupującego.

Trzeba zaznaczyć, że sprzedawca jest zobowiązany nie tylko do samej naprawy lub wymiany, lecz również do zwrotu kosztów poniesionych przez kupującego, w szczególności kosztów demontażu, dostarczenia, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia.

Ważna sprawa na koniec!

Zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy, w przypadku zaspokojenia roszczeń kupującego, sprzedawca może dochodzić odszkodowania od któregokolwiek z poprzednich sprzedawców. Do odpowiedzialności odszkodowawczej stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego o skutkach niewykonania zobowiązań, a zatem ciężar udowodnienia wszelkich okoliczności będzie spoczywał na sprzedawcy, ale może on domagać się zarówno zwrotu poniesionych wydatków, jak i zapłaty za utracone korzyści.

Roszczenie zwrotne przedawnia się z upływem sześciu miesięcy od chwili zaspokojenia kupującego, nie później jednak niż w dniu, w którym sprzedawca obowiązany był to uczynić. Mamy zatem dość krótki termin, aby wystąpić do sądu z pozwem (a wcześniej jeszcze trzeba wysłać wezwanie do zapłaty!).

Prawda, że to naprawdę przydatne informacje? Podziel się nimi ze znajomymi!

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/paintball-fanatic/2109431664/

Umowy zawierane przez Internet. Okiem przedsiębiorcy.

umowa zawarta przez Internet

Na kwestię zawierania umów na odległość patrzy się zwykle przez pryzmat praw konsumenta. Zajmuje się tym między innymi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) oraz Federacja Konsumentów.

Jednak regulację dotyczącą tej kwestii powinni znać również przedsiębiorcy oferujący swoje usługi czy produkty w ten sposób, są bowiem drugą stroną tych umów, równie ważną.

Internet, jako podstawowy środek komunikacji w społeczeństwie informacyjnym (a takim przecież jesteśmy!), stał się również sposobem zawierania umów, co jest dla nas obecnie absolutną oczywistością i umożliwia zawieranie transakcji z klientami nawet na innej półkuli.

Jeśli jako przedsiębiorcy w taki właśnie sposób zorganizowaliśmy naszą działalność, musimy stosować się do przepisów zawartych w ustawą z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, gdyż w przypadku tzw. transakcji B2C (business to consumer) konsument jest chroniony w sposób szczególny.

10 dni na odstąpienie od umowy

Najistotniejszą – moim zdaniem kwestią – jest to, że konsument, który zawarł umowę na odległość, może od niej odstąpić bez podania przyczyn, składając oświadczenie na piśmie w terminie dziesięciu dni licząc od daty wydania mu rzeczy (a gdy umowa dotyczy świadczenia usługi – od dnia jej zawarcia). Oświadczenie kupującego będzie ważne, jeżeli zostanie wysłane sprzedającemu przed upływem tego terminu. A zatem takie oświadczenie może dotrzeć do przedsiębiorcy później – liczy się data stempla pocztowego.

Należy pamiętać, że zgodnie z art. 9 ust. 1 ustawy, konsument powinien być poinformowany najpóźniej w chwili złożenia mu propozycji zawarcia umowy (czyli na przykład na stronie internetowej sklepu lub aukcji na Allegro) o szczegółach transakcji oraz danych przedsiębiorcy. Ma to o tyle istotne znaczenie z punktu widzenia przedsiębiorcy, że w razie braku potwierdzenia tych danych termin, w którym konsument może odstąpić od umowy, wynosi trzy miesiące. Jeżeli jednak konsument po rozpoczęciu biegu tego terminu otrzyma potwierdzenie, termin ulega skróceniu do dziesięciu dni od tej daty.

Wykonanie umowy

Warto pamiętać jeszcze o kilku ważnych kwestiach związanych z wykonaniem umowy przez przedsiębiorcę:

  1. Zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy,  jeżeli strony nie umówiły się inaczej, przedsiębiorca powinien wykonać umowę zawartą na odległość najpóźniej w terminie trzydziestu dni po złożeniu przez konsumenta oświadczenia woli o zawarciu umowy.
  2. Zgodnie z art. 12 ust. 2 ustawy, jeżeli przedsiębiorca nie może spełnić świadczenia z tego powodu, że przedmiot świadczenia nie jest dostępny, powinien niezwłocznie, najpóźniej jednak w terminie trzydziestu dni od zawarcia umowy, zawiadomić o tym konsumenta i zwrócić całą otrzymaną od niego sumę pieniężną. Warto jednak pamiętać, że – choć istnieje taka prawna możliwość – to skorzystanie z niej przez przedsiębiorcę może bardzo klienta zdenerwować (moje osobiste doświadczenie jako konsumenta mówi mi, że klient może wówczas bardzo awanturować) i spowodować utratę renomy, dlatego nie warto z niej korzystać zbyt często.
  3. W wypadku, gdy przedsiębiorca nie może wykonać spełnić świadczenia o właściwościach zamówionych przez konsumenta, może spełnić świadczenie zastępcze – odpowiadające tej samej jakości i przeznaczeniu oraz za tę samą cenę lub wynagrodzenie. Warunki są jednak dwa:
  • należy poinformować konsumenta na piśmie o jego prawie nieprzyjęcia tego świadczenia i odstąpienia od umowy (zwrot rzeczy na koszt przedsiębiorcy),
  • a ponadto taka możliwość musi być przewidziana już w umowie zawartej z konsumentem (np. w regulaminie świadczenia usług).

Konsument czy przedsiębiorca, mało kto może sobie wyobrazić biznes bez sklepów internetowych czy serwisów aukcyjnych jak np. Allegro, prawda?

Zapisz się do biuletynu informacyjnego „Prawa dla przedsiębiorczych”. Dzięki temu uzyskasz dostęp do wielu cennych informacji, które zachowam tylko dla czytelników biuletynu.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: http://www.flickr.com/photos/kylesteeddesign/3797531007/