Co to jest RODO?

Cały internet huczy o RODO. Jeśli i Ty zastanawiasz się, co to jest RODO i czy Cię dotyczy, czytaj dalej.

Nie wiem, czy tylko ja mam wrażenie, że jesteśmy tym RODO nieco zastraszeni. Doniesienia prasowo-internetowe są o tyle niepokojące, że za niezastosowanie się do RODO grożą wysokie kary, co dodaje sprawie medialnego smaczku.

Radzę Ci jednak, drogi Przedsiębiorczy, nie wpadać w panikę.

Zadbaj o dane osobowe swoich klientów i kontrahentów tak, jakbyś chciał, aby inni dbali o Twoje dane, a nie będziesz miał powodów do obaw.

Ponieważ publikując Kalendarz Przedsiębiorczych obiecałam pomóc Ci przygotować się do wejścia w życie RODO, dziś zaczynam kwietniowy cykl artykułów na ten temat.

Zaznaczam jednak, że moje artykuły dotyczą małych firm (przy czym i „mała” i „firma” użyłam w potocznym znaczeniu), jeśli więc zarządzasz zorganizowaną strukturą działów i pracowników, skontaktuj się ze mną indywidualnie. Tak samo, jeśli przetwarzasz dane wrażliwe, czyli pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub światopoglądowe, przynależność do związków zawodowych, dane genetyczne, czy dane biometryczne – te kwestie wykraczają bowiem poza formułę i zakres tego cyklu.

No więc zaczynamy…

Co to jest RODO?

RODO to rozporządzenie, akt prawny, którego pełna nazwa brzmi:

ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych)

(Przyznasz, że stosowanie skrótu jest wskazane.)

Świat się zmienia. Codziennie powierzamy swoje dane osobowe różnym instytucjom, podmiotom gospodarczym, organom… Dotychczasowe regulacje prawne nie przystają już do sposobu, w jaki dane osobowe są pozyskiwane czy przekazywane. Z faktu przetwarzania danych osobowych możesz sobie nawet nie zdawać sprawy i jako właściciel tych danych, i jako podmiot je przetwarzający.

RODO to nowe rozporządzenie, które mówi, kto i jak może przetwarzać dane osobowe.

Dlaczego ochrona danych osobowych jest ważna?

Cóż…

Skoro zastanawiamy się, co to jest RODO, warto się również zastanowić, po co ono jest.

Na ten temat można napisać rozprawę doktorską (i to z wielu różnych dziedzin), bo zadane pytanie ma nie tylko aspekt praktyczny, ale i filozoficzny.

Poprzestanę tylko na dwóch powodach.

Po pierwsze, bo dane osobowe to coś co pozwala nas zidentyfikować, scharakteryzować, zindoktrynować, bo to coś NASZEGO, bo to część naszego jestestwa, część nas, a siebie – własnej integralności, wolności i prywatności – trzeba bronić.

Po drugie, nasze dane osobowe mogą – jeśli nie zostaną odpowiednio zabezpieczone – być wykorzystane przez oszustów, intrygantów, wyłudzaczy pożyczek albo nieuczciwych sprzedawców, co może prowadzić do powstawia szkody w wymiarze czysto finansowym.

Co to są dane osobowe?

Dane osobowe to informacje o osobie fizycznej, takie jak imię i nazwisko, numer identyfikacyjny, dane o lokalizacji, identyfikator internetowy lub jeden bądź kilka szczególnych czynników określających fizyczną, fizjologiczną, genetyczną, psychiczną, ekonomiczną, kulturową lub społeczną tożsamość osoby fizycznej. Pozwalają one bowiem – samodzielnie lub w zestawie – zidentyfikować konkretną osobę.

Czy ja przetwarzam dane osobowe?

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, który obsługuje osoby fizyczne, to najprawdopodobniej tak. Zapewne bowiem zawierasz z klientami umowy, wystawiasz im faktury, wysyłasz im maile, listy lub paczki.

Dodatkowo, przetwarzasz dane osobowe, jeśli zatrudniasz pracowników lub nawet zleceniobiorców.

Jeśli uważasz, że nie przetwarzasz danych, bo „tylko mam je na dysku”, to… mylisz się, bo „mienie na dysku” to też przetwarzanie.

O czym będzie następnym razem?

Tyle na dziś.

Następnym razem chciałabym Ci napisać o pozyskiwaniu danych osobowych, ale tak po ludzku, praktycznie.

Potem będzie o praktycznych sposobach chronienia danych osobowych przed naruszeniami, a jeszcze później o umowie powierzenia przetwarzania danych osobowych, bo jako mali przedsiębiorcy „ałtsorsujemy” wiele zadań i w tym celu powierzamy dane osobowe (chociażby księgowej).

Pozostańmy w kontakcie, dzięki temu małymi kroczkami uporasz się z RODO.

Tymczasem pozdrawiam,

AKN

PS. Wiem, że zdjęcie w ogóle nie pasuje, ale jakoś przykuło moją uwagę. Mam nadzieję, że Twoją również.

PS. 2. Nie wiem dlaczego, ale cały czas automatycznie piszę „przetważanie”. Za każdym razem musiałam poprawiać. Masz tak czasem?

Najem krótkoterminowy

Najem krótkoterminowy to nie lada gratka zarówno dla właścicieli lokali na wynajem, jak i dla podróżników, którzy chcą przenocować wygodnie i w korzystnej cenie.

Z tą formą aktywności właściciela lokalu (celowo nie piszę „działalności”, bo wynajem krótkoterminowy wcale nie musi wiązać się z prowadzeniem działalności gospodarczej) wiąże się jednak kilka zagadnień, które mogą budzić wątpliwości.

Najem krótkoterminowy – co na to wspólnota mieszkaniowa?

Cóż…

Nic. Wspólnota mieszkaniowa ani w formie regulaminu ani w formie uchwały nie może zabronić takiej formy korzystania z nieruchomości – wyodrębnionego lokalu mieszkalnego. Nie ma również prawnej podstawy, aby wspólnota zobowiązała właściciela do podawania numeru telefonu gości. Choć były takie pomysły w niektórych wspólnotach, to nie ostały się w toku postępowań sądowych.

Niemniej pamiętajmy, że hałaśliwi lub agresywni lokatorzy mogą mieć negatywne konsekwencje dla właściciela lokalu. Starajmy się więc, aby nasza – znów – aktywność w lokalu nie była nadmiernie uciążliwa dla sąsiadów.

Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka – tą zasadą warto kierować się w każdej sferze życia.

Po drugie dlatego, że mieszkańcy innych lokali mogą – do niesfornych turystów wzywać policję, a policja może kontaktować się z właścicielem lokalu, co jest uciążliwe.

Po trzecie, właściciel lokalu może narazić się na powództwo z art. 144 k.c., czyli o zaprzestanie naruszania prawa własności właścicieli innych mieszkań, co może być dla właściciela wynajmowanego lokalu czasochłonne i kosztowne.

I po czwarte, właściciel może się narazić na wytoczenie przeciwko niemu przez wspólnotę powództwa z art. 16 ustawy o własności lokali, zgodnie z którym w skrajnych przepadkach wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości.

Sposobem na okiełznanie gości jest z pewnością posługiwanie się własnym wewnętrznym regulaminem, do którego przestrzegania należy ich zobowiązać, zanim dostaną klucz. Warto w nim przewidzieć kary umowne na wypadek niezastosowania się do postanowień regulaminu. Nic tak nie przemawia do wyobraźni jak kwota kary wyrażona w złotych.

Zmiana sposobu użytkowania budynku

Drugą sprawą, którą chciałabym tu poruszyć jest też nowe orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego (15 lutego 2018 r., sygn. akt: II OSK 3220/17), które może mieć wpływ na najem krótkoterminowy, a zgodnie z którym zmiana sposobu użytkowania budynku, o której mowa w art. 71 ust. 1 pkt 2 prawo budowlane, może być spowodowana nie tylko przeprowadzeniem robót budowlanych w budynku, lecz także faktyczną zmianą sposobu jego użytkowania.

W uzasadnieniu tego wyroku czytamy:

Prawodawca konstruując definicję budynku zamieszkania zbiorowego nie wprowadził dolnego limitu osób, których przebywanie w określonym budynku warunkuje zaliczenie go do tego rodzaju obiektu. Trudno w tym względzie polemizować ze skarżącym kasacyjnie, który wywodzi, że należący do Niego budynek w skali zamieszkania nie może zostać zrównany z żadnym obiektem wymienionym w § 3 pkt 5 rozporządzenia. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, budynek ten może zostać zrównany z każdym spośród wyżej wymienionych. Tak samo okoliczność wykonywania dla mieszkańców budynku dodatkowych usług, typu sprzątanie czy gotowanie, nie może mieć przesądzającego znaczenia w tej materii. Decydującym kryterium pozostaje przeznaczenie budynku do okresowego pobytu ludzi, a dalsze wyliczenie ma jedynie charakter przykładowy.

Z uzasadnienia tego wynika, że sądy administracyjne i organy administracyjne zmieniają nieco front. W dotychczasowych stanowiskach zwracały uwagę na świadczenie usług dodatkowych jako istotnego elementu usług hotelowych. Choć to postępowanie dotyczyło budynku gospodarczego z funkcją mieszkalną, takie postawienie sprawy może skutkować koniecznością zmiany sposobu użytkowania lokalu, a to z kolei rodzi po stronie właściciela sporo obowiązków i wydatków.

Ciężko powiedzieć, czy ten trend się utrzyma, jednak – biorąc pod uwagę, że wyrok ten utrzymał w mocy wcześniejszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie, który mam po sąsiedzku – muszę mieć to orzeczenie na uwadze.

Zapraszam Cię do skomentowania tego artykułu, a jeśli interesuje Cię tematyka nieruchomości to zapoznaj się z innymi artykułami na ten temat.

Pozdrawiam i życzę wspaniałych Świat Wielkanocnych,

AKN

Jak napisać pozew o zapłatę?

Jak napisać pozew o zapłatę? Dobrze. He he he.
Głupi żart.
Nie ma jednak innej krótkiej odpowiedzi, która byłaby prawidłowa dla każdego pozwu o zapłatę.
Ale poniżej kilka dobrych rad…

Formularz

Niekiedy pozew trzeba wnieść na urzędowym formularzu.
Formularz pozwu zawiera rubryki na wszystkie informacje, które w pozwie powinny się znaleźć, i dzięki temu jest nieocenioną pomocą zwłaszcza dla laików (pewnie po to właśnie formularze w ogóle powstały). Jego wadą jest natomiast to, że jest tak beznadziejnie sformatowany, że jeśli postanowisz go wypełnić na komputerze, to prawdopodobnie szlag Cię trafi już przy pierwszej rubryce.
Formularze dostępne są na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości.

Jak napisać pozew?

Jeśli jednak przyjdzie Ci tworzyć pozew samodzielnie (bez pomocy adwokata, co moim zdaniem jest możliwe tylko w przypadku prostych spraw, gdzie wszystko mamy na piśmie – umowę, faktury, wezwanie) i to od podstaw, to pamiętaj, że kodeks wymaga zawarcia w nim pewnych stałych elementów:
  1. oznaczenie sądu, do którego jest skierowane,
  2. imię i nazwisko lub nazwę stron, ich przedstawicieli ustawowych i pełnomocników;
  3. PESEL (lub NIP, KRS itp.) powoda
  4. oznaczenie rodzaju pisma, czyli np. „pozew o zapłatę”;
  5. dokładnie określone żądanie, a także oznaczenie wartości przedmiotu sporu (dochodzona kwota zaokrąglona w górę do pełnych złotych);
  6. przytoczenie okoliczności faktycznych uzasadniających żądanie, a w miarę potrzeby uzasadniających również właściwość sądu;
  7. dowody na poparcie przytoczonych okoliczności (wszystkich okoliczności!);
  8. informację, czy strony podjęły próbę mediacji lub innego pozasądowego sposobu rozwiązania sporu, a w przypadku gdy takich prób nie podjęto, wyjaśnienie przyczyn ich niepodjęcia.
  9. podpis strony albo jej przedstawiciela ustawowego lub pełnomocnika;
  10. wymienienie załączników.
Jak widzisz już sam kodeks podpowiada dość szczegółowo, jak napisać pozew o zapłatę.
Do pozwu należy załączyć „odpis pozwu”. To tajemniczy termin oznaczający ni mniej ni więcej kopię pozwu i wszystkich załączników (taki dodatkowy pakiecik).
Pozew musi być opłacony (wpis od pozwu o zapłatę to zazwyczaj 5% dochodzonej kwoty).

Pamiętaj też o…

Zażądaj odsetek i zwrotu kosztów postępowania.
W pozwie przedstaw WSZYSTKIE dowody i twierdzenia. Żadne tam trzymanie asa w rękawie do ostatniej chwili!
Nawet po wniesieniu powództwa – możesz wciąż zawrzeć ugodę z przeciwnikiem procesowym.
Wniesienie powództwa należy dobrze przemyśleć, bo złożenie pozwu pod wpływem emocji lub bez obiektywnego spojrzenia na możliwy przebieg i finał procesu, może kosztować. Teoretycznie pozew można cofnąć, ale nie zawsze odbędzie się to bezkosztowo.

Następnym razem

Zgodnie z Kalendarzem Przedsiębiorczych, w marcu maglujemy temat nieruchomości.
Skuteczne sposoby na opornego dłużnika
Pozdrawiam,
AKN

Jak ugodowo zakończyć spór o zapłatę?

Mam wrażenie, że jako naród nie jesteśmy skłonni do zawierania ugód. W rozumieniu Polaka, ugodowo zakończyć spór to znaczy przegrać!

Choć istnieją spory, których nie da się zakończyć ugodowo (bo po prostu jedna strona ma rację, a druga nie, i nie ma tu stanów pośrednich), to jednak w wielu przypadkach zawarcie ugody służy obu stronom. Samo wygranie sprawy w sądzie to często purrysowe zwycięstwo, osiągnięte po latach. Koszty takiego sukcesu czasami przewyższają osiągnięte korzyści.

Nawet jeśli do ugody ostatecznie nie dojdzie, to zawsze warto próbować ją zawrzeć.

A czasami nawet trzeba!

Ustawowy wymóg podjęcia próby

Zgodnie z kodeksem postępowania cywilnego, pozew – oprócz innych elementów – powinien zawierać informację, czy strony podjęły próbę mediacji lub innego pozasądowego sposobu rozwiązania sporu, a w przypadku, gdy takich prób nie podjęto, wyjaśnienie przyczyn ich niepodjęcia. Skoro mamy te działania opisać, to musimy je podjąć.

Uprzejmie, ale stanowczo

Zanim wyciągniemy armaty (albo wyciągnie je nasz prawnik) warto… po prostu pogadać. Przyczyny zwłoki w płatności są różne i różnie należy do nich podejść. Może nie mamy do czynienia z oszustem tylko z przedsiębiorcą w opałach (który chciałby wypełnić swoje zobowiązanie, ale nie może tego zrobić akurat TERAZ). Albo z gapą…

O opóźnieniu w płatności trzeba zatem przypominać na początku delikatnie – można zadzwonić, napisać sms’a lub maila, w bardziej tradycyjnych branżach – wysłać list. Najlepiej łagodny w tonie, lecz jasno mówiący o konieczności zapłaty.

Ugoda

Jeśli po obu stronach jest wola realizacji wzajemnych zobowiązań, mogą one zawrzeć ugodę, która – oprócz uznania długu – będzie wprowadzała zmiany do sposobu jego zapłaty poprzez na przykład wydłużenie terminu płatności, nierozłożenie na raty, umorzenie odsetek… Wierzycielom radzę, aby – jeśli sami wywiązali się ze swoich umownych obowiązków – dokonywali ustępstw według zasady „coś za coś”. Na przykład, obniżenie kwoty do zapłaty, ale przy natychmiastowej zapłacie, albo prolongatę płatności, ale w zamian za to podwyższenie nieco należnej kwoty.

W przypadku rozłożenia płatności na raty, nie zapomnijmy zawrzeć w ugodzie zastrzeżenia, że cała kwota staje się natychmiast wymagalna w przypadku opóźnienia w zapłacie choćby jednej raty.

Ach, i jeszcze jednak uwaga:

Jeśli kierujemy do kogoś propozycję ugodowego zakończenia sporu, dajmy mu jakiś deadline na udzielenie odpowiedzi. Na przykład: „Niniejsza propozycja nie stanowi rezygnacji z moich roszczeń w jakimkolwiek zakresie i jeśli nie zostanie przyjęta w ciągu 3 dni roboczych, traci ważność.” Chodzi o to, żebyśmy sami nie wiązali sobie rąk.

Wezwanie do zapłaty

Jeśli – z jakichś przyczyn – nie chcesz dzwonić i domagać się zapłaty w trybie „po dobroci” lub też kroki te okazały się nieskuteczne i nie udało się ugodowo zakończyć sporu, powinieneś do kontrahenta wysłać pisemne wezwanie do zapłaty.

W internecie znajdziesz sporo wzorów, ale pamiętaj, że nie ma jednej „właściwej” treści wezwania, zależy ona od okoliczności.

Sugeruję, by z pisma wynikało wprost, czego się domagasz i na jakiej podstawie (z jakiej umowy, faktury lub innego dokumentu wynika obowiązek zapłaty), kiedy płatność stała się wymagalna i jak należy dokonać natychmiastowej wpłaty. Unikniesz tak wybiegów drugiej strony w stylu „chciałem zapłacić, ale nie wiedziałem jak” lub „nie wiedziałem o co chodzi”.

Kopię tego listu powinieneś załączyć do pozwu o zapłatę, jeśli ostatecznie będziesz musiał go wnieść.

Skuteczne sposoby na opornego dłużnika

Następnym razem

Następnym razem będę pisała o sytuacji, gdy nie uda nam się ugodowo zakończyć sporu o zapłatę i musimy „iść do sądu”.

Pozdrawiam,

AKN

Jakie są skutki przedawnienia?

Co to jest przedawnienie? Jakie są właściwie skutki przedawnienia?

Skutki przedawnienia

Otóż sam upływ okresu przedawnienia nie powoduje, że zobowiązanie przestanie istnieć. Dalej będziesz dłużnikiem lub dalej będziesz miał dłużnika.

Przedawnienie wpływa bowiem tylko na możliwość dochodzenia należności przed sądem. Jeżeli okres przedawnienia upłynął, sąd może oddalić powództwa i zasądzić od wierzyciela na rzecz dłużnika zwrot kosztów postępowania.

Ktoś może powiedzieć, że to niesprawiedliwe. Owszem, jeśli ktoś pożyczył od innej osoby pieniądze i nie oddał przez kilka lat, to – z moralnego punktu widzenia – nie powinno mu to ujść na sucho, ale…

Istotny jest też pragmatyzm – ileż można się zbierać z wytoczeniem powództwa (oddaniem sprawy nieuregulowanego długu do sądu)? Ile ma trwać ta niepewność? Czy 20 lat po terminie zapłaty, sąd będzie w stanie rzetelnie rozpoznać sprawę? Czy ktoś będzie w ogóle pamiętał, jak to właściwie wszystko wyglądało, to zaciągnięcie pożyczki?

Zarzut przedawnienia

Co ciekawe, sąd nie weźmie przedawnienia pod uwagę sam z siebie. To dłużnik musi podnieść zarzut przedawnienia, czyli – mówiąc po ludzku – napisze w piśmie do sądu lub podniesie ustnie na rozprawie, że roszczenie powoda jest przedawnione i w związku z tym sąd powinien pozew oddalić. Dopiero wtedy sąd się nad przedawnieniem pochyli.

Bierność dłużnika, przy jednoczesnej aktywności wierzyciela, który udowodni istnienie wierzytelności (zobowiązania) skutkować będzie zasądzeniem na jego rzecz żądanej kwoty. Nie ma się co dziwić, przecież dług istnieje, jest po prostu stary (ale wystarczająco jary, żeby dał się wykazać przed sądem).

Jak przerwać bieg przedawnienia?

Cóż, czas biegnie nieubłaganie, a sądowe dochodzenie należności nie zawsze może nastąpić od razu.

Jak zatem poradzić sobie z upływającym czasem i przerwać bieg przedawnienia?

Najprostszym jest oczywiście wystąpienie z pozwem do sądu, jednak jak pisałam nie zawsze jest to możliwe (czasami ze względu na koszty postępowania, czasami ze względu na stosunki łączące nas z dłużnikiem).

Kodeks cywilny podsuwa nam kilka innych sposobów.

    • Bieg przedawnienia przerywa się bowiem przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, pod warunkiem, że będzie to czynność przedsięwzięta bezpośrednio w celu dochodzenia (lub ustalenia) albo zaspokojenia (lub zabezpieczenia roszczenia) – skuteczny będzie zatem również wniosek o zawezwanie do próby ugodowej czy wniosek o zabezpieczenie roszczenia wszczęty przed wytoczeniem powództwa, czasem również wszczęcie egzekucji (jeśli wierzytelność została stwierdzona prawomocnym wyrokiem).
    • Bieg przedawnienia przerywa się również wskutek wszczęcia mediacji.
  • Z punktu widzenia życia „pozasądowego”, istotne jest, że bieg przedawnienia przerywa się różnie przez uznanie roszczenia przez osobę, przeciwko której roszczenie przysługuje.

Co to jest uznanie długu?

Uznanie może mieć postać umowy pomiędzy zobowiązanym a uprawnionym lub oświadczenia wiedzy zobowiązanego.
To pierwsze rozwiązanie nie budzi raczej wątpliwości i zwykle przyjmuje formę pisemną z zawartym wprost uznaniem długu. Wygląda ono mniej więcej tak: „Jan Kowalski oświadcza, że uznaje swój dług wobec Józefa Nowaka, wynikający z umowy …. w wysokości … zł.”
Z oświadczeniem wiedzy dłużnika jest troszkę trudniej, ale pomocny jak rzadko Sąd Najwyższy w wyroku z 2002 r. stwierdził, że za uznanie roszczenia uznać można takie zachowania zobowiązanego, jak: spełnienie części świadczenia (jeżeli z okoliczności nie wynika, że zobowiązany traktował je jako całkowite zaspokojenie roszczenia); zapłata odsetek za okres, w którym roszczenie główne jeszcze nie uległo przedawnieniu; wniosek zobowiązanego o odroczenie terminu płatności, o rozłożenie długu na raty czy o umorzenie go w całości lub części.
Takie zachowanie dłużnika zniweluje skutki przedawnienia.

Następnym razem

Następnym razem napiszę kilka słów o tym, jak ugodowo zakończyć spór o zapłatę.
Skuteczne sposoby na opornego dłużnika
Pozdrawiam,
AKN

Zobowiązanie a wierzytelność

Zobowiązanie a wierzytelność? A jaka to różnica?

Luty zaczął się na dobre, a jak wiadomo z Kalendarza Przedsiębiorczych, jest to miesiąc, w którym zajmujemy się zobowiązaniami i wierzytelnościami.

Co to oznacza?

Robimy przegląd tego, co, kto i w jakiej wysokości jest nam winien, a także w drugą stronę – co, komu i w jakiej wysokości my jesteśmy winni komuś.

Zobowiązanie a wierzytelność

Zanim jednak na dobre zanurzymy się w temacie wierzytelności i zobowiązań, zamieszczam schematyczny rysunek, żebyśmy wszyscy dobrze zrozumieli, czym te dwie rzeczy się różnią.

Bo właściwie różnią się tylko… punktem widzenia :)

Zobowiązanie a wierzytelność notatka

Wierzytelność a zobowiązanie notatka wizualna

Jeśli już masz problemy z niewypłacalnym dłużnikiem, kliknij w zdjęcie poniżej.

Skuteczne sposoby na opornego dłużnika

Pozdrawiam,

AKN

 

Wzorzec umowy z klientem – po co?

wzorzec umowy z klientem- po co?

Wzorzec umowy z klientem – brzmi groźnie?

Zupełnie niepotrzebnie.

Szczęśliwie coraz więcej osób rozumie, po co zawiera się umowy przed przystąpieniem do wykonania zlecenia i uważa to za podstawowy krok przy nawiązywaniu współpracy.

Wiele osób – w dobie automatyzacji i ogólnego usprawniania wszystkiego – rozumie również, że posiadanie wzorca umowy z klientem jest korzystne zarówno dla Usługodawcy, jak i dla klienta.

O tym będę dziś pisać – po co Ci wzorzec umowy z klientem?

Ogólnie, po to, żeby Twój biznes chodził jak w zegarku, a dokładnie…

Wzorzec umowy z klientem dla bezpieczeństwa

Nie tylko Twojego, Drogi Przedsiębiorczy, ale i dla bezpieczeństwa Twojego klienta.

Nikt nikomu nie prześle pieniędzy lub efektu ciężkiej pracy, które potem znikną w czarnej dziurze i bez odzewu.

Nikt nie zawali terminu bez konsekwencji.

Nikt nie wykręci się ze swoich obowiązków tylko dlatego, że mu się odwidziało.

Zawarcie umowy daje Ci szansę na wyegzekwowanie od drugiej strony umowy jej obowiązków!

To są powody do zawarcia umowy w trwałej formie (choć niekoniecznie w formie pisemnej), a przygotowanie i posługiwanie się gotowym wzorcem umowy czyni zawarcie umowy dodatkowo bezpiecznym, bo jego treść jest przygotowania z góry, przemyślana i często już udoskonalona w toku wcześniejszego wykorzystywania. Nie ma więc ryzyka, że zapomnisz zamieścić w umowie ważne dla Ciebie lub klienta sformułowania, przez co nie dostaniesz zapłaty.

No chyba nie muszę nic więcej pisać na ten temat…

I właściwie ten jeden powód by wystarczył , ale jest ich więcej.

 

Wzorzec dla wygody

To chyba też nie wymaga szczególnego opisywania.

Chyba nie chcesz za każdym razem nerwowo walić w klawiaturę odtwarzając w pamięci postanowienia ostatnio zawieranej umowy, co prawda prawie identycznej, ale jednak pisanej na nowo?

Mając wzorzec umowy, otwierasz plik tekstowy, klikasz „zapisz jako”, wpisujesz danej konkretnej osoby, a potem już tylko wciskasz „wyślij”.

Łatwiej? Łatwiej. I szybciej!

 

Wizerunek profesjonalisty

Cóż, może uznasz, że jestem powierzchowna, ale… wszyscy jesteśmy…

Twoi klienci też.

Będą Cie oceniać nie tylko po jakości Twoich usług lub towarów (zwłaszcza, że przed przystąpieniem do współpracy mogą tej jakości jeszcze nie znać), ale również po jakości obsługi, po tym jak Ty lub Twoi pracownicy podchodzą do sprawy pobocznych, administracyjnych, obowiązków informacyjnych, dokumentacji, itp.

Sklecenie naprędce paru nieskładnych postanowień nie zapewni Ci wizerunku doświadczonego profesjonalisty.

Natomiast posiadanie wzorca umowy sprawia, że nie tylko wyglądasz profesjonalnie, lecz że po prostu JESTEŚ PROFESJONALNY.

Twój klient od razu zobaczy, że do swoich obowiązków podchodzisz z powagą, że w Twojej firmie obowiązują określone zasady i procedury.

 

Ujednolicenie procedur

Twój wzorzec umowy będzie odzwierciedlał Twój tryb pracy, pozwoli na ujednolicenie procedur.

To korzystne dla Twojego klienta, gdyż dzięki temu będzie wiedział, czego się spodziewać po współpracy z Tobą, w jakim trybie będziecie współpracować, według jakiego harmonogramu, w jaki sposób będziecie się kontaktować i kiedy.

W ten sposób zarządzasz oczekiwaniami klienta – obie strony unikną dzięki temu rozczarowania.

To korzystne również dla Ciebie. Sam też wpadasz w rytm i określoną rutynę, nie musisz zmieniać planu działania w zależności od klienta, albo co gorsza w ogóle przypominać sobie ciągle, na co i z kim się umówiłeś.

Czyli kolejny problem z głowy!

 

Nieważność umowy

Obecnie sposób zawarcia umowy może być dowolny. Sky is the limit.

Umowa może być zawarta przez e-mail, sms, facebooka, skype’a,  Messengera czy inne ustrojstwo. O ile da się jej postanowienia utrwalić, a obie strony rozumieją sposób komunikacji, którego używają, wszystko jest fajnie.

Są jednak umowy, które dla swej ważności wymagają formy pisemnej w tradycyjnym rozumieniu. I tak na przykład zgodnie z art. 53 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności.

 

Regulamin serwisu lub sklepu internetowego

Doskonałym przykładem wzorca umowy jest regulamin serwisu lub sklepu internetowego. Posiadanie, opublikowanie i umożliwienie klientom zachowania takiego regulaminu jest ustawowym obowiązkiem przedsiębiorcy świadczącego usługi drogą elektroniczną.

Pomijam już, że naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić, jak internetowy przedsiębiorca przygotowuje osobną umowę dla każdego swojego klienta, na przykład w środku nocy :)

 

Następnym razem

Ponieważ zgodnie z moim Kalendarzem Przedsiębiorczych, styczeń to miesiąc, w którym stworzysz z mają pomocą wzorzec umowy z klientem dla Twojej firmy, następnym razem opiszę, co powinieneś w takim wzorcu zawrzeć, żeby Ci dobrze służył.

Pozdrawiam,

AKN

 

Foto: unsplah.com

Jak uporządkować sprawy spadkowe?

Wałkuję temat dziedziczenia od jakiegoś czasu. Napisałam już, co mówią przepisy o dziedziczeniu różnych form prowadzenia biznesu, ale oczywiście samo przeczytanie moich dotychczasowych wpisów nie wystarczy. Dlatego dziś piszę o tym, jak uporządkować sprawy spadkowe. Ja zacząć? Jak ugryźć? Jakie kroki podjąć, po kolei?

Zapraszam wszystkich i gorąco zachęcam do przeczytania tego artykułu, bo sprawa ta naprawdę leży mi na sercu. Dlaczego? Bo jestem przedsiębiorcą, bo staram się coś zbudować i nie chciałabym, żeby to się zmarnowało, gdy mnie zabraknie. Bo jestem mamą małych dzieci, które nie są w stanie same się utrzymać, a którym chcę zapewnić przyszłość, albo – w opcji minimum – żeby miały co do garnka włożyć, nawet po mojej śmierci, do czasu, gdy będą już w pełni samodzielne. Bo nie chcę po sobie zostawić kłopotów, niedomówień, długów…

Pisałam o takiej sytuacji na samym początku tego cyklu.

Wyprzedzę niektóre argumenty, które pewnie usłyszę, i wyjaśnię, że nawet doskonałe rozwiązania spadkowe, przemyślane i zastosowane, nie zastąpią bliskiej osoby. Ale śmierć kogoś ukochanego plus jeszcze masa niepozałatwianych spraw, to już totalna tragedia.

Dzisiejszy post nie jest – wbrew pozorom – dla krezusów, ale również dla osób, które mają M3 i mały sklepik. Takie osoby również muszą zadecydować, co się stanie z ich majątkiem po ich śmierci, nawet gdy o swoim stanie posiadania wcale nie myślą „majątek”.

No więc, co masz zrobić?

1. Zapoznaj się z tematem

Ustal jaką formę działalności prowadzisz (to akurat łatwe: spójrz na swoją pieczątkę :)) i dowiedz się, jakie są ustawowe zasady dziedziczenia tego tworu, czyli jak to będzie wyglądało, jeśli nie zrobisz nic. Możesz na przykład poczytać moje artykuły na temat dziedziczenia przedsiębiorstwa prowadzonego w różnych formach.

2. Zastanów się, na czym Ci zależy

Co jest Twoim celem? Zapewnienie pieniędzy na utrzymanie dzieci? Przekazanie konkretnych składników majątkowych (udziałów w spółce, domu, praw autorskich) w ręce konkretnych osób? Zapewnienie dalszego funkcjonowania i rozwoju zbudowanej przez Ciebie marki?

Oczywiście może być tak – i sądzę, że w większości związków tak właśnie będzie – że całą sprawę trzeba będzie też obgadać z mężem lub żoną, niekiedy z dorosłymi już dziećmi, czy nawet wnukami.

3. Wychowaj następcę

Hasło to można rozumieć szeroko i wąsko. W wąskim znaczeniu chodzi o wyznaczenie i „przyuczenie” następcy, który pod naszą nieobecność, a potem po naszej śmierci, poprowadzi stworzoną przez nas firmę. Może to być ktoś bliski (mąż, dzieci), ale też może to być pracownik czy członek zarządu.

Szersze znaczenie rozumiem baaaaaardzo szeroko, nie tylko jako przygotowanie kogoś do kontynuowania naszego biznesu, ale jako wychowanie naszych dzieci tak, aby były w stanie same sobie bez nas poradzić w życiu, aby były samodzielne i przedsiębiorcze, by były świadome swoich praw i obowiązków, a w razie potrzeby, by chciały i mogły kontynuować nasze dzieło.

Piszę o tym szerokim sensie, bo zauważyłam, że wielu rodziców tak bardzo chce nieba swoim dzieciom przychylić, że w konsekwencji robią z nich życiowe niedojdy, które nie wiedzą, skąd się biorą pieniądze (nie po prostu z bankomatu), że trzeba dokonywać wyborów, że czasem czegoś mieć nie można i jak sobie poradzić z frustracją.

Uczmy dzieci zdobywać, a nie tylko korzystać z naszych zdobyczy! (Przy czym nie za bardzo powinnam pouczać innych, bo sama mam odruch: „Daj, ja to zrobię.”)

4. Skonsultuj swoje potrzeby i pomysły z profesjonalistą

Jak już będziesz wiedzieć, jak jest i jak chciałbyś żeby było, skontaktuj się z prawnikiem, który pomoże ci przetłumaczyć Twoje intencje na język istniejących rozwiązań i narzędzi prawnych. Po prostu podsunie Ci konkretne rozwiązania, jak uporządkować sprawy spadkowe.

Może się okazać, że trzeba się będzie nagimnastykować, żeby zrealizować Twoją wolę, ale może też być tak, że nic nie musisz robić, bo ustawodawca doskonale wpasował się w Twoją sytuację. Niemniej, nie omijaj tego etapu, bo to właśnie tu i teraz dowiesz się, co musisz podpisać, jak sformułować, gdzie i co złożyć, a także jakie konkretne kroki mają podjąć Twoi bliscy, gdy rzeczywiście Cię zabraknie. Co oczywiście nastąpi dopiero po Twoich setnych urodzinach, ale jednak… :)

5. Zrób to!

Czytanie, dowiadywanie się, a nawet zadecydowanie, to jeszcze nie wszystko. Sama wiedza, jak  uporządkować sprawy spadkowe, nie wystarczy.

ZRÓB TO, CO MASZ ZROBIĆ, bo inaczej to tylko zmarnowany czas.

6. Powiadom odpowiednie osoby

Zrobiłeś? Zrobiłaś? Świetnie!

Teraz poinformuj rodzinę, co postanowiłeś/aś, gdzie co leży, z kim mają się skontaktować i co mają zrobić „w razie wu”.

Notatka wizualna

Nie czas na skromność – zawsze byłam dobra w robieniu notatek! Jednak teraz, gdy pracuję głównie słowem i głównie przed komputerem, tym większa jest moja potrzeba obcowania z grafiką i rysunkiem. Tak więc dając upust potrzebie tworzenia :) staram się częściej rysować, bazgrać, „strzałkować” i kreślić. Dajcie znać, czy tak podana treść pomaga Wam „ogarnąć” temat.

Notatka wizualna o tym, jak uporządkować sprawy spadkowe – do pobrania poniżej.

Jak uporządkwować sprawy spadkowe – notatka wizualna

Co będzie następnym razem?

Następnym razem zacznę opisywać różne ciekawe rozwiązania, które możesz zastosować, chcąc zabezpieczyć swój majątek i swoją rodzinę na wypadek Twojej śmierci. Zapraszam.

Pozdrawiam,

AKN

Nagrywanie rozmów – temat na czasie

nagrywanie rozmów co wolno a czego nie

Z pewnością doczekaliśmy się dziwnych czasów, w których każdy może każdego nagrywać. To, co kiedyś wymagało aparatury dostępnej nielicznym, dziś może być zrobione za pomocą jednego przycisku w smartfonie, zaś smartfona ma już niemal każdy (chcąc – nie chcąc).

Każdy z nas może się stać bohaterem lub pośmiewiskiem Internetu. Jeśli ktoś myśli, że jego to nie dotyczy, to chyba sam nie zdaje sobie sprawy, że każdemu (!) zdarza się zrobić coś niemądrego, obleśnego, niezgodnego z przepisami, każdemu z nas zdarza się coś palnąć, każdy z nas dopuszcza się czasem drobnych nikczemności. Każdego z nas można ośmieszyć, czasami wystarczy trochę cierpliwości.

Nigdy wcześniej nie było tak łatwo każdego z nas nagrać i uwiecznić te chwile słabości – tą głupią uwagę o szefowej, to dłubanie w nosie, te za ciasne stringi. W dodatku nigdy nie było tak łatwo uczynić te nagrania publicznymi.

Nie będę ukrywać, że stan taki budzi moje obawy. Po prostu uważam, że każdy ma prawo co jakiś czas podrapać się po… głowie bez stawania się od razu gwiazdą you tube. Dlatego nie śmieszą mnie zdjęcia polityków lub celebrytów złapanych z otwartą buzią lub jakimś innym również „nieinteligentnym” wyrazem twarzy, opatrzone złośliwym lub wręcz wulgarnym komentarzem. To, że ktoś je z szeroko otwartą buzią lub że mu wystają włosy z nosa, nie przesądza o tym, że można go poniżać…

Ze względu na fakt, że temat jest stosunkowo nowy, wciąż budzi wiele emocji i kontrowersji. Wystarczy zerknąć na mój wpis na ten temat (tzw. evergreen) i na dyskusję pod nim.

Pomimo tego – a może właśnie z tego powodu – jest to też temat szalenie ciekawy. I postanowiłam się nim zająć… Tak właśnie powstał mój e-book na temat nagrywania rozmów i ich późniejszego wykorzystania. Poruszam w nim między innymi takie kwestie, jak nagrywanie rozmów z klientami, pracownikami, bliskimi, ale przede wszystkim piszę o tym, co z takimi nagraniami możemy zrobić, jak je wykorzystać, aby było to zgodne z prawem.

Już wkrótce udzielę informacji na temat tego, jak i gdzie e-book będzie dostępny. Aby być na bieżąco warto zapisać się do biuletynu „Prawo dla Przedsiębiorczych”.

Pozdrawiam,

AKN

 

 

Jak odziedziczyć firmę? Jednoososbowa działalność.

Jak odziedziczyć firmę - dziedziczenie jednoosobowej działalności gospodarczej

Na samym początku wyjaśniam, że słowa „firma” w tytule użyłam zgodnie z jego potocznym rozumieniu, a nie zgodnie z przepisami. Zgodnie z kodeksem cywilnym „firma” znaczy bowiem tyle co „nazwa”, zaś potocznie mówiąc o firmie mamy na myśli przedsiębiorstwo/biznes. O „firmę” w tym drugim rozumieniu chodziło mi w tytule tego posta.

A przechodząc do rzeczy, to chciałabym się dziś zająć sprawą znacznie bardziej skomplikowaną niż dziedziczenie udziałów w spółce z o.o. (przeczytaj artykuł „Udziały w spółce z o.o. – jak dziedziczyć i jak rozliczyć?),  o którym pisałam ostatnio. Skomplikowaną, bo na pytanie, jak odziedziczyć firmę prowadzoną w formie jednoosobowej działalności gospodarcze i czy w ogóle można ją odziedziczyć, można odpowiedzieć i „tak”, i „nie”.

Działalność gospodarcza to nie osobny podmiot

Przede wszystkim, jednoosobowa firma to nie jest podmiot odrębny od jej właściciela, który można po prostu komuś przekazać. To zbiór praw i obowiązków wynikających z zawartych umów lub obowiązujących przepisów. I ta cecha ma ogromny wpływ na to, czy taką firmę w ogóle można jakoś przekazać spadkobiercom.

Niektóre składniki majątku przechodzą na spadkobierców

Po śmierci przedsiębiorcy jego spadkobiercy (a jeśli zadbał o formalności związane z dziedziczeniem, np. sporządził zapis windykacyjny) wstępują w jego prawa i obowiązki wynikające z umów cywilnoprawnych, takich jak najem, dzierżawa, leasing, a także wynikające z prawa własności. Oczywiście zawierane umowy mogą dowolnie kształtować kwestię następstwa, ale rzadko się to spotyka.

Dziedziczeniu podlegają również zobowiązania podatkowe lub prawo do zwrotu nadpłaconego podatku.

Inne nie

I tak, nie dziedziczy się NIPu, REGONu, wpisu w ewidencji działalności gospodarczej.

Umowa o dzieło, którego wykonanie zależy od osobistych przymiotów przyjmującego zamówienie, rozwiązuje się wskutek jego śmierci lub niezdolności do pracy. Jeśli zatem spadkodawca był na przykład malarzem z nazwiskiem, to namalowanie zamówionego obrazu przez jego spadkobierców nie wchodzi w grę. Nawet jeśli są dość utalentowani :)

W braku odmiennej umowy wskutek śmierci zleceniobiorcy zlecenie wygasa. Jeśli natomiast zmarł zleceniodawca, to – co do zasady – zlecenie nie wygasa, a zleceniodawcy wstępują spadkobiercy. I tu jednak umowa może tą kwestię uregulować odmiennie.

Co z pracownikami przedsiębiorcy, który zmarł?

Zgodnie z art. 63[2] kodeksu pracy, z dniem śmierci pracodawcy umowy o pracę z pracownikami wygasają. Nie ma to jednak zastosowania, jeśli dojdzie do przejęcia pracownika przez nowego pracodawcę w trybie art. 23 [1] kodeksu pracy. Sytuację każdego zakładu pracy trzeba będzie zatem rozpatrywać indywidualnie.

Jak widać pytanie, jak odziedziczyć firmę, którą spadkodawca prowadził w formie „zwykłej” działalności gospodarczej, nie ma prostej odpowiedzi. Sprawę przekazania firmy w spadku warto przemyśleć za życia i podjąć konkretne kroki zmierzające do tego, aby spadkobiercy po naszym odejściu nie mieli zbyt wielu problemów.

Czy ktoś z Przedsiębiorczych ma doświadczenia w tym temacie, którymi chciałby się podzielić? Chętnie przeczytam.

Pozdrawiam,

AKN