Z nowym rokiem nowym krokiem: podatki

nowe przepisy dla przedsiębiorców w 2016 r.Nie jestem ekspertem od podatków, nie będę udawać. W sprawie zmian prawa w tej dziedzinie, które niemal codziennie nękają Przedsiębiorczych, radzę się skontaktować z doradcą podatkowym. Ja tylko sygnalizuję i to tylko jedną kwestię, z którą może się borykać wielu małych przedsiębiorców, którzy swoją działalność prowadzą przez Internet.

Mianowicie zmieniają się (a właściwie – zostają wprowadzone, gdyż wcześniej nie było w tym zakresie regulacji) zasady rozliczania zwrotów towarów, co w przypadku zakupów na odległość stanowi dla sprzedającego chleb powszedni. Od nowego roku obowiązuje zasada, że jeśli pierwotna faktura jest prawidłowa, a korygującą wystawiamy z przyczyn powstałych już po transakcji (zwrot, reklamacja itp.), to rozliczamy ją na bieżąco, gdy w miesiącu, w którym przyczyna zmiany zaistniała. Nie dotyczy to sytuacji, gdy po prostu przy „pierwotnej” transakcji popełniliśmy błąd – wtedy korekta jest „wstecz”. Tak stanowią zmienione przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz – analogicznie – ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (zmiany te wprowadzono ustawą  z 10 września 2015 r. o zmianie niektórych ustaw w związku ze wspieraniem polubownych metod rozwiązywania sporów).

Dodam jeszcze tylko, że zmiany w ordynacji podatkowej zlikwidowały obowiązek ciągłych korekt kosztów w przypadku niezapłacenia należności wynikającej z faktury zaliczonej wcześniej do kosztów. Do tej pory przedsiębiorca, który nie uregulował należności z faktury, musiał zmniejszyć koszty w ciągu 30 lub 90 dni, co wymagało korekty deklaracji. Teraz to się zmienia, co pewnie ucieszy księgowych.

Pozdrawiam,

AKN

 

Z nowym rokiem nowym krokiem: nowości w ubezpieczeniach społecznych

nowe przepisy dla przedsiębiorców w 2016 r.

Ozusowanie umów zlecenia

 

Osobiście uważam, że jedyną konsekwencją tego kroku – mającego w zamierzeniu władz ograniczyć stosowanie umów „śmieciowych” – będzie napełnienie kieszeni ZUSowi (będzie na premie dla dyrektorów) kosztem zleceniobiorców. Wcale też nie jestem przeciwniczką umów zlecenia – sama przez lata pracowałam jako zleceniobiorca i byłam z tej sytuacji bardzo zadowolona – dzięki temu mogłam sobie sama odłożyć na emeryturę. Jeśli ktoś uważa, że zawarcie umowy o pracę daje jakąkolwiek stabilność i pewność zatrudnienia, musi się liczyć z nieuchronnym rozczarowaniem. Jedyną gwarancją zatrudnienia – tu lub gdzie indziej – jest bycie dobrym w tym, co się robi, i robienie tego z sercem.

Pomijając jednak moje osobiste poglądy, z kronikarskiego obowiązku podaję, że obecnie przepisy nakładają na wszystkich zleceniodawców obowiązek zapłaty składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych od kolejnych umów zawartych z taką osobą, aż zostaną one potrącone od łącznie co najmniej minimalnego wynagrodzenia. W związku z tym przedsiębiorcy w zawieranych umowach-zleceniach powinni zastrzec odpowiedzialność zleceniobiorcy za wprowadzenie w błąd na wypadek, gdyby zleceniobiorca (nawet nieświadomie) miął się z prawdą, a zleceniodawca miał z tego tytułu nieprzyjemności.

Zasiłki chorobowe i macierzysnkie

 

Zmieniły się też zasady przyznawania zasiłków chorobowych i macierzyńskich. W tej sprawie toczyła się cała batalia – grupa przedsiębiorczych kobiet skrzyknęła się na FB i doprowadziła do tego, że te niekorzystne dla nich (a w mojej ocenie wręcz niekonstytucyjne, bo naruszające zasadę lex retro non agit) przepisy weszły w życie teraz, a nie już dwa miesiące temu – dzięki temu przedsiębiorczynie płacące preferencyjne składki na ubezpieczenie społeczne dostaną świadczenie w kwocie 1000 zł., a nie 17,17 zł.

Obecnie obowiązujące przepisy stanowią, że maksymalną wysokość zasiłku macierzyńskiego będzie można uzyskać dopiero po roku opłacania podwyższonych składek. I znów osobisty przytyk: to się w ogóle nie opłaca (bo różnica między płaconymi przez rok składkami, a otrzymanymi świadczeniami jest niewielka) – lepiej te pieniądze wpłacić na dobrą lokatę. Poza tym, kto ma absolutną pewność, kiedy zajdzie w ciążę, żeby już trzy miesiące przed – przepraszam za archaizm – poczęciem zacząć płacić podwyższone składki?

 

Minimalne wynagrodzenie w górę

 

W górę o 100 zł. do 1850 zł. brutto (to ważne też w kontekście ozusowania umów zlecenia), co oczywiście nie oznacza, że to pracownik dostanie aż tyle więcej. A szkoda… O zmianie trzeba pamiętać dopiero przy wypłacie, bo nie wymaga to na szczęście zmian w umowach.

 

Życzę wszystkim szczęśliwego 2016 roku – pamiętajcie, że bez względu na to, jak rządzący będą chcieli kosztem przedsiębiorców zbić polityczny kapitał – my i tak damy sobie radę!

Pozdrawiam,

AKN

PS. Po więcej informacji na temat nowości w prawie dla Przedsiębiorczych zapraszam do biuletynu – zapisać można się w każdej chwili.

 

 

Spółka partnerska – dla kogo i po co?

spółka partnerska - dla kogo i po co? prawo dla przedsiębiorczych

Zanim rozpoczynamy działalność gospodarczą, rezygnując z etatu, trzeba przemyśleć wiele spraw i podjąć wiele decyzji. Staram się w tym pomóc moim klientom, jak również czytelnikom tego bloga – na przykład we wpisie o tym, jaką wybrać formę działalności.

Dziś wracam do tego tematu, gdyż chciałabym przedstawić Wam bliżej spółkę partnerską. Ostatnio klient pytał mnie o tą firmę i pomyślałam, że warto o niej napisać kilka słów.

Dla kogo?

Otóż nie dla każdego.

Mianowicie partnerami w spółce mogą być osoby uprawnione do wykonywania następujących zawodów: adwokata, aptekarza, architekta, inżyniera budownictwa, biegłego rewidenta, brokera ubezpieczeniowego, doradcy podatkowego, maklera papierów wartościowych, doradcy inwestycyjnego, księgowego, lekarza, lekarza dentysty, lekarza weterynarii, notariusza, pielęgniarki, położnej, radcy prawnego, rzecznika patentowego, rzeczoznawcy majątkowego i tłumacza przysięgłego.

Są to zatem zawody, których uregulowanie (dotyczące zwłaszcza ich odpowiedzialności wobec klienta) jest dość szczegółowe, niektóre z nich to wręcz tzw. zawody zaufania publicznego.

Po co?

Wspomniałam o „odpowiedzialności” i moim zdaniem to słowo klucz w rozmowie o spółce partnerskiej. Oczywiście zasady dotyczące zarządzania spółką (przez partnerów zarządzających) są istotne i mają na celu pozwolić innym jej partnerom na skupienie się na wykonywaniu merytorycznej roboty, ale w mojej ocenie NAJWAŻNIEJSZA SPRAWA TO UREGULOWANIE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA WYKONYWANE CZYNNOŚCI.

Kwestia odpowiedzialności w spółce partnerskiej wygląda tak:

Partner nie ponosi odpowiedzialności za zobowiązania spółki powstałe w związku z wykonywaniem przez pozostałych partnerów wolnego zawodu w spółce, jak również za zobowiązania spółki będące następstwem działań lub zaniechań osób zatrudnionych przez spółkę na podstawie umowy o pracę lub innego stosunku prawnego, które podlegały kierownictwu innego partnera przy świadczeniu usług związanych z przedmiotem działalności spółki.

A mówiąc po ludzku:

Jeśli jesteś architektem, partnerem spółki partnerskiej, a inny partner w Twojej spółce zaprojektuje budynek, który wskutek błędów w jego pracy zawalił się po dwóch tygodniach od oddania do użytkowania, to Ty nie ponosisz za to odpowiedzialności – nie zapłacisz odszkodowań, zadośćuczynień, ani nie pójdziesz do więzienia.

Podobnie, gdy jesteś pielęgniarką, partnerem w spółce partnerskiej, a inny partner przez pomyłkę wstrzyknie pacjentowi niewłaściwy lek, w niewłaściwej dawce, przez co ten pacjent doświadczy dużych zdrowotnych przykrości i zechce dochodzić swoich praw, w szczególności odszkodowania za poniesioną szkodę i zadośćuczynienia za doznaną krzywdę (co zrozumiałe), to Ty nie poniesiesz tej odpowiedzialności wraz z bezpośrednio winnym partnerem.

To istotna różnica w stosunku do spółki cywilnej oraz spółek osobowych, innych niż partnerska.

Jeśli zatem wykonujesz wolny zawód, latami dorabiałeś się uprawnień i tytułów i nie chcesz tego zmarnować wskutek błędu wspólnika – zastanów się nad tą formą działalności, a szczegóły przedyskutuj z adwokatem.

Pozdrawiam,

AKN

Przedsiębiorca kupił wadliwą rzecz i co teraz?

Do tej pory zajmowałam się kwestią reklamacji od strony uprawnień konsumenta wobec przedsiębiorcy sprzedawcy. Naprawdę warto zapoznać się z tymi wpisami dotyczącymi praw konsumentów, gdyż wielu przedsiębiorców ma z nimi często do czynienia. Dziś czas na reklamację przedsiębiorcy.

Jednak zdarza się również, że to przedsiębiorca nabywa różnego rodzaju usługi i towary, które zamierza wykorzystywać w swojej działalności, choć nie sprzedaje ich dalej (jako sprzedawca). Na przykład ja, choć nie handluję sprzętem komputerowym, nabyłam laptopa, który służy mi do wykonywania mojej pracy. Oczywiście nie muszę tłumaczyć, że – choć jestem profesjonalistą – o laptopach wiem tyle, co statystyczny Kowalski… A może i mniej…

Niemniej ustawodawca traktuje mnie jak specjalistę w każdej dziedzinie, który w mgnieniu oka potrafi ocenić walory laptopa i wyłapać wszelkie jego wady.

Ciebie też!

Reklamacja przedsiębiorcy

Choć co do zasady stosuje się do nas – przedsiębiorców – takie same zasady, co do konsumentów, to musisz być świadomy pewnych wyłączeń, ograniczeń i obostrzeń, które pogarszają nieco Twoją sytuację jako nabywcy towarów.

A zatem, Przedsiębiorco, pamiętaj, że:

  1. sprzedawca nie odpowiada za publiczne obietnice i deklaracje producenta,
  2. nie dotyczy Cię domniemanie istnienia wady w chwili zakupu – w razie sporu sądowego to Ty musisz wykazać, że towar od razu był wadliwy,
  3. w Twoim przypadku strony mogą ograniczyć odpowiedzialność z tytułu rękojmi, czego nie zawsze będziesz świadomy zawierając umowę według umownego wzorca jakiegoś koncernu,
  4. jeśli sprzedawca zaproponuje Ci usunięcie wady, nie możesz żądać wymiany rzeczy na nową (ani odwrotnie, choć to chyba rzadszy przypadek),
  5. nie możesz żądać od sprzedawcy demontażu i ponownego zamontowania rzeczy,
  6. jeśli sprzedawca nie ustosunkuje się do reklamacji  przedsiębiorcy w ciągu 14 dni, to wcale nie oznacza, że ją uznał,
  7. masz mało czasu na dokładne zbadanie nabytej rzeczy –  tracisz uprawnienia z tytułu rękojmi, jeżeli nie zbadałeś rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie zawiadomiłeś niezwłocznie sprzedawcy o wadzie, a w przypadku gdy wada wyszła na jaw dopiero później – jeżeli nie zawiadomiłeś sprzedawcy niezwłocznie po jej stwierdzeniu,
  8. jeżeli sprzedawca dopuszcza się zwłoki z odebraniem rzeczy, jesteś uprawniony (a gdy interes sprzedawcy tego wymaga – to nawet zobowiązany) sprzedać rzecz z zachowaniem należytej staranności, jeżeli istnieje niebezpieczeństwo pogorszenia rzeczy, ale pamiętaj, aby sprzedawcę o tym poinformować,
  9. Twoje roszczenie o usunięcie wady lub wymianę rzeczy sprzedanej na wolną od wad przedawnia się z upływem roku, licząc od dnia stwierdzenia wady.

Zostawiam Cię z tą listą różnic. Pamiętaj o niej za każdym razem, gdy coś „bierzesz na fakturę”.

Ja tymczasem ruszam w długą samochodową podróż, aby spędzić tydzień urlopu nad jeziorem Garda.

Pozdrawiam,

AKN

Reklamacja i co dalej: czego może żądać konsument, gdy kupił wadliwą rzecz? Vol. 2

 

wadliwa rzecz - roszczenia konsumenta

Po pewnej przerwie wynikającej z nawału obowiązków służbowych i domowych (remoncik!), wracam do tematu praw konsumenta. Ostatnio pisałam o tym, czego może się domagać konsument w związku z wadą nabytego towaru. Poruszyłam tam kilka istotnych kwestii dotyczących wadliwej rzeczy, jednak temat nie został całkowicie wyczerpany.

Otóż kupujący, który wykonuje uprawnienia z tytułu rękojmi, ma obowiązek dostarczyć wadliwą rzecz  do miejsca, w którym rzecz została wydana kupującemu, chyba że w umowie sprzedaży określona jakieś inne miejsce. Ma to nastąpić na koszt sprzedawcy, czyli kupujący ma prawo zażądać zwrotu kosztów transportu lub przesyłki (a zatem na poczcie zażądaj pokwitowania za koszty przesyłki).

Jeżeli ze względu na rodzaj rzeczy lub sposób jej zamontowania dostarczenie rzeczy przez kupującego byłoby nadmiernie utrudnione, kupujący obowiązany jest udostępnić rzecz sprzedawcy w miejscu, w którym rzecz się znajduje, czyli na przykład wpuścić go do domu i umożliwić mu zweryfikowanie (i ewentualne wykonanie) reklamacji. To ma znaczenie, gdy już coś zostało wmurowane w ścianę lub w ziemię.

To może się wydawać oczywiste, ale sprzedawca obowiązany jest przyjąć od kupującego wadliwą rzecz  w razie wymiany rzeczy na wolną od wad lub odstąpienia od umowy. Należy zatem pamiętać, że pozbycie się zepsutej pralki to problem sprzedawcy, a nie kupującego.

Jeżeli spośród rzeczy sprzedanych tylko niektóre są wadliwe i dają się odłączyć od rzeczy wolnych od wad, uprawnienie kupującego do odstąpienia od umowy ogranicza się do rzeczy wadliwych. A jeśli jesteśmy w temacie części, to jeśli rzeczy są dostarczane partiami i te już dostarczone partie mają wady, kupujący może od umowy odstąpić także co do części rzeczy, które mają być dostarczone później, jeśli sprzedawca mimo żądania kupującego nie dostarczył zamiast rzeczy wadliwych takiej samej ilości rzeczy wolnych od wad.

Kupujący może żądać naprawienia szkody, którą poniósł przez to, że zawarł umowę, nie wiedząc o istnieniu wady, choćby szkoda była następstwem okoliczności, za które sprzedawca nie ponosi odpowiedzialności, a w szczególności może żądać zwrotu kosztów zawarcia umowy, kosztów odebrania, przewozu, przechowania i ubezpieczenia rzeczy oraz – w pewnym zakresie – zwrotu dokonanych nakładów na daną rzecz (wydatków/ulepszeń).

A oprócz tego wszystkiego kupujący może się domagać odszkodowania na zasadach ogólnych, jeśli sprzedawcy można przypisać winę. To niestety z praktycznego punktu widzenia jest niestety dość trudne do udowodnienia.

Trochę inaczej przedstawia się sprawa reklamacji przedsiębiorcy.

Pozdrawiam upalnie,
AKN

Obraz: https://www.flickr.com/photos/51633081@N04/5752156411/

Reklamacja i co dalej: czego może żądać konsument?

 

Czego może żądać konsument

Skoro w poprzednim wpisie doszliśmy do etapu, gdy klient składa reklamację, to musimy teraz przemyśleć, czego może żądać konsument  w związku z ujawnioną wadą rzeczy.

Otóż konsument może żądać:

  1. naprawienia towaru,
  2. wymiany towaru na nowy, wolny od wad,
  3. obniżenia ceny towaru

lub może odstąpić od umowy, jeśli wada jest istotna (4).

Teoretycznie to, czego może żądać konsument, zależy wyłącznie od niego i sprzedającemu nie wolno mu tego wyboru ograniczać, ale…

Jeżeli rzecz sprzedana ma wadę, kupujący może złożyć oświadczenie o obniżeniu ceny albo odstąpieniu od umowy, chyba że sprzedawca niezwłocznie i bez nadmiernych niedogodności dla kupującego wymieni rzecz wadliwą na wolną od wad albo wadę usunie. Ograniczenie to nie ma zastosowania, jeżeli rzecz była już wymieniona lub naprawiana przez sprzedawcę (bez względu na to, czy dotyczyło to tej samej czy innej wady) albo sprzedawca nie uczynił zadość obowiązkowi wymiany rzeczy na wolną od wad lub usunięcia wady (czyli obiecał, że to zrobi, ale się z tego nie wywiązał).

Jeśli ograniczenie ma jednak zastosowanie, to konsument może zamiast zaproponowanego przez sprzedawcę usunięcia wady żądać wymiany rzeczy na wolną od wad albo odwrotnie, chyba że doprowadzenie rzeczy do zgodności z umową w sposób wybrany przez kupującego jest niemożliwe albo wymagałoby nadmiernych kosztów w porównaniu ze sposobem proponowanym przez sprzedawcę.

Trzeba też pamiętać, że obniżona cena powinna pozostawać w takiej proporcji do ceny wynikającej z umowy, w jakiej wartość rzeczy z wadą pozostaje do wartości rzeczy bez wady, co niestety czasami ciężko ustalić.

Jeżeli konsument wybrał naprawienie towaru lub jego wymianę na nowy, sprzedawca ma prawo odmówić spełnienia tego żądania, jeśli jest niemożliwe do wykonania lub wymaga nadmiernych kosztów w porównaniu z drugim możliwym sposobem. Może się bowiem okazać, że na przykład dana rzecz nie jest już produkowana i wymiana na nową w ogóle nie wchodzi w grę. Przykładowo, fikuśna bateria łazienkowa podlega sprawdzeniu dopiero po zamontowaniu w łazience i dopiero wtedy mogą się ujawnić jej wady.

Dodatkowe kłopoty pojawiają się, gdy kupiona rzecz została zamontowana, a to właśnie wtedy wady mają w zwyczaju się ujawniać.  W takiej sytuacji kupujący może żądać od sprzedawcy demontażu i ponownego zamontowania po dokonaniu wymiany na wolną od wad lub usunięciu wady. W razie niewykonania tego obowiązku przez sprzedawcę kupujący jest upoważniony do dokonania tych czynności na koszt i niebezpieczeństwo sprzedawcy. Czyli sprzedawca odpowie za to, że bateria łazienkowa z naszego przykładu popsuje się jeszcze bardziej lub hydraulik skasuje nas za jej odłączenia.

Sprzedawca może odmówić demontażu i ponownego zamontowania, jeżeli koszt tych czynności przewyższa cenę rzeczy sprzedanej. Jednak wówczas konsument może żądać od sprzedawcy demontażu i ponownego zamontowania, przy czym konsument sam poniósłby część kosztów przewyższających cenę rzeczy sprzedanej albo odwrotnie – konsument sam zdemontuje i zamontuje, a od sprzedawcy zażąda zapłaty części kosztów demontażu i ponownego zamontowania, do wysokości ceny rzeczy sprzedanej. W ten czy inny sposób sprzedawca odpowie za (de)montaż do wysokości ceny rzeczy sprzedanej.

To, czego może żądać konsument,  i realizacja tych praw to sprawa dość skomplikowana jak na coś, co zdarza się tak powszechnie. Na szczęście najczęściej strony dochodzą do porozumienia w ogóle bez odwoływania się do kodeksów i przepisów.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: unsplash.com

Reklamacja i co dalej: jak przyjmować reklamacje?

Jak przyjmować reklamacje?

No cóż, odpowiedź na pytanie, jak przyjmować reklamacje, brzmi: „sprawnie, szybko i uprzejmie”. A coś jeszcze?

Nie zmuszaj klienta, aby skorzystał z gwarancji zamiast rękojmi – nie masz do tego prawa.

Nie możesz wymagać, żeby klient okazał paragon – tak jest oczywiście najłatwiej i dlatego wielu konsumentów dość długo trzyma paragony za większe zakupy, ale nie mają takiego obowiązku. To, że konsument dokonał zakupu w Twoim sklepie, może udowodnić na wiele sposobów: druk zamówienia, e-mail, potwierdzenia obciążenia karty kredytowej, potwierdzenie przelewu, a nawet świadkowie.

Klient nie musi mieć oryginalnego opakowania. I nic dziwnego – nie wydaje mi się, żeby ktoś trzymał karton od lodówki (no chyba, że ma małe dzieci i zrobił im z niego domek dla lalek).

Masz na stronie lub w sklepie formularz reklamacyjny? Bardzo fajnie (jestem zwolenniczką takiego rozwiązania – dzięki niemu nigdy nie zapomnisz wziąć od klienta istotnych informacji), ale klient nie ma obowiązku z niego skorzystać, a Ty nie masz prawa z tego powodu odmówić przyjęcia reklamacji (wówczas formularz najlepiej wypełnić sobie samemu dla własnej wygody).

Klienta nie musi interesować, kto Twoim zdaniem powinien przyjmować reklamacje. Klient wchodzi do sklepu, łapie pierwszego z brzegu pracownika firmy i – o ile ten nie zawoła kogoś bardziej kompetentnego – ma prawo wyżalić się na wadliwy towar  (złożyć reklamację) właśnie tej pierwszej napotkanej osobie. Tekst w stylu: „Przyjdź pan jutro, bo dziś nie ma szefa” jest niedopuszczalny.

Jeśli klient jest służbistą i będzie chciał pokwitowania złożenia reklamacji (do czego nota bene gorąco zachęcam wszystkich konsumentów), sprzedawca ma obowiązek taką okoliczność potwierdzić.

Na rozpatrzenie reklamacji masz dwa tygodnie i w tym czasie Twoja odpowiedź musi dotrzeć do klienta w taki sposób, że może się z nią zapoznać, czyli musi do niego dotrzeć Twój list, telefon, e-mail, gołąb pocztowy (nie wystarczy wysłanie korespondencji w tym czasie, co oznacza, że na rozpatrzenie reklamacji masz tak naprawdę znacznie mniej czasu). Klient nie jest zobowiązany sam się dowiadywać w sklepie, jakie jest Twoje stanowisko. Terminu tego nie można przedłużyć. Jeśli się nie zmieścisz w dwóch tygodniach to – mówiąc kolokwialnie – pozamiatane – klient ma rację i musisz spełnić jego żądanie!

Nie traktuj klienta jak wroga – to już pozaprawnicza rada ode mnie jako i konsumenta i przedsiębiorcy. Dobrze obsłużona reklamacja może Ci przysporzyć jeszcze jednego oddanego fana. Warto opracować na potrzeby Twojej firmy proceduję, jak przyjmować reklamacje (ustalony z góry schemat postępowania). A już na pewno nie zapomnij o „przepraszam”, nawet jeśli absolutnie nie czujesz się winny!

Następnym razem napiszę parę słów o tym, z jakimi roszczeniami ze strony konsumentów musi się liczyć Przedsiębiorczy, czyli po prostu czego klient może od nas żądać.

Pozdrawiam,

AKN

PS. Zapraszam do zapoznania się z innymi artykułami o prawach konsumenta – okiem przedsiębiorcy.

Obraz: Death to Stock Photos

Reklamacja i co dalej: wada towaru, wada fizyczna

Wada towaru - fizyczne czyli jakie?

Wraz ze zmianami w zakresie praw konsumentów, które weszły w życie w grudniu zeszłego roku, ustawodawca wprowadził również wiele zmian w zakresie zasad rękojmi za wady nabytego towaru. Zmiany te dotyczą zarówno towarów nabytych przez konsumentów, jak i przedsiębiorców, ale o tym drugim aspekcie napiszę kiedy indziej.

Dziś chciałabym napisać kilka zdań na temat tego, co to jest wada towaru, zwłaszcza fizyczna, bo ta występuje stosunkowo często w obrocie codziennym.

Rękojmia czy gwarancja?

To do klienta należy wybór, z którego z tych narzędzi skorzysta. Dla sprzedawcy ma to o tyle znaczenie, że gwarancji zwykle udziela producent i w tym celu ma często całą sieć serwisów lub podobnych punktów. Dlatego sprzedawcy chętnie odsyłają klientów właśnie do producenta. Czasami jest to wygodniejsze również dla samego klienta (tak miałam, gdy okazało się, że w pięknie zapakowanym i oklejonym pudełku z telefonem komórkom znalazłam ładowarkę od… starego modelu telefonu – po prostu poszłam do autoryzowanego serwisu Samsunga z dokumentem gwarancji i na miejscu mi ładowarkę wymieniono, przypuszczam, że załatwienie tej sprawy u sprzedawcy zajęło by mi min. 2 tygodnie). Niemniej konsument ma prawo skorzystać z rękojmi, a swoje roszczenia skierować do sprzedawcy I JUŻ. Jeśli taka jest jego wola, sprzedawca nic na to nie poradzi i musi się wywiązać ze swoich zobowiązań wobec kupującego. I lepiej, żeby to zrobił sprawnie co by się klient nie zniechęcił.

Co to jest wada towaru?

Ustawa podaje definicję, co to jest wada towaru, według której przez wadę fizyczną należy rozumieć niezgodność towaru z umową. A co należy rozumieć przez tą „niezgodność”?

Ano na przykład wada towaru pojawia się, gdy:

  • towar nie ma właściwości, które produkt tego rodzaju powinien posiadać ze względu na cel oznaczony w umowie/wynikający z okoliczności/przeznaczenia (np. odkurzacz dmucha zamiast wciągać)
  • towar nie ma właściwości, o których istnieniu zapewnił go sprzedawca (np. odkurzacz nie ma filtra wodnego, choć sprzedawca jako taki go zachwalał),
  • towar nie nadaje się do celu, o którym konsument poinformował sprzedawcę, a ten nie miał żadnych obiekcji (klient poinformował sprzedawcę, że zamierza wykorzystywać nabywany komputer wraz z innym wskazanym sprzętem elektronicznym, a sprzedawca nie zaprotestował – następnie okazało się , że urządzenia nie są kompatybilne) – ten punkt dotyczy również zapewnień producenta, chyba że sprzedawca nie znał tych zapewnień i nie mógł ich znać (ale jeśli producent reklamuje pewne cechy swoich produktów w telewizji, to ciężko będzie się sprzedawcy wywinąć),
  • towar został nieprawidłowo zamontowany lub uruchomiony, jeśli odpowiada za to sprzedawca lub inny podmiot, za który ponosi odpowiedzialność (np. kupuję panele podłogowe wraz z usługą ich położenia – chyba wszyscy tak robią, bo wtedy jest taniej – panele fajne, ale układał je jakiś gamoń i z powodu wadliwego montażu robią się wypukłe).

Sprzedawca nie odpowiada za wadę towaru, o której kupujący został poinformowany przed zawarciem umowy. Czyli jeśli zdecyduję się kupić parę czółenek* skórzanych z rabatem 50%, bo jeden but będzie zarysowany, to nie mogę po namyśle stwierdzić, że jednak nie zgadzam się na tą wadę. Inna sprawa, gdy mi po dwóch dniach odpadnie obcas – na to się już nie godziłam i lecę z reklamacją.

Na dziś starczy.

Następnym razem napiszę coś Przedsiębiorczych, żeby wiedzieli, jak przyjmować reklamacje.

Tymczasem pozdrawiam,

AKN

*Czółenka to takie buty, Panowie :)

Obraz: Death to Stock Photos

 

Czy jesteś klientem Plus Banku?

Co ma zrobić klient Plus Banku

Temat jest gorący i szeroko komentowany: haker wykradł dane klientów Plus Banku i zaczął udostępniać je w sieci.

Problem zainteresował wielu informatyków i prawników, ale przede wszystkim samych klientów banku, w tym przedsiębiorców.

Zastanawiają się zapewne, co mogą zrobić, żeby zminimalizować negatywne konsekwencje wycieku i jakie kroki prawne mają podjąć wobec winnych.

Cóż, mleko się rozlało i pozostało tylko zapobiegać dalszym negatywnym konsekwencjom, np. z wyprzedzeniem poinformować kontrahentów o możliwej próbie podszycia się pod osobę lub przedsiębiorstwo. Pewnych negatywnych skutków nie da się jednak ograniczyć, ujawnienie transakcji na rachunku bankowym firmy może być bowiem wykorzystane przez jej konkurencję, co z kolei może prowadzić do powstania wymiernej szkody.

Wobec winnych należy wyciągnąć konsekwencje, a winny może być zarówno bank, jak i sam haker.

Bank, jak każdy tzw. administrator danych, jest obowiązany zastosować środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzanych danych osobowych odpowiednią do zagrożeń oraz kategorii danych objętych ochroną, a w szczególności powinien zabezpieczyć dane przed ich udostępnieniem osobom nieupoważnionym, zabraniem przez osobę nieuprawnioną, przetwarzaniem z naruszeniem ustawy oraz zmianą, utratą, uszkodzeniem lub zniszczeniem. Nie dopełniając tego obowiązku bank naraża się na odpowiedzialność cywilną za naruszenie dóbr osobistych (klienci, których dane wyciekły, mogą wystąpić z pozwem o zapłatę zadośćuczynienia)lub spowodowanie szkody, jak i karną na podstawie przepisów ustawy o ochronie danych osobowych.

Podobnie haker, który wykradł lub ujawnił informacje, którymi nie miał prawa rozporządzać, naraża się na odpowiedzialność karną na podstawie ustawy o ochronie danych osobowych. Mianowicie, zgodnie z art. 49 ust. 1 tej ustawy, każdy kto przetwarza w zbiorze dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do których przetwarzania nie jest uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Aby pociągnąć jakąś osobę do odpowiedzialności karnej należy złożyć do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Organy ścigania są wówczas zobowiązane do wszczęcia postępowania przygotowawczego.

Natomiast pozew cywilny należy przygotować i złożyć w sądzie we własnym zakresie (oczywiście można, a nawet należy skorzystać z pomocy prawnej). Trzeba też pamiętać, że niezbędne do wniesienia powództwa dane banku znacznie łatwiej zdobyć niż dane hakera. Bank też wydaje się zdecydowanie bardziej wypłacalny niż jakakolwiek inna osoba fizyczna…

Pomimo pewnych trudności należy się spodziewać, że wkrótce zostaną wysunięte pierwsze roszczenia klientów wobec Plus Banku. Miałam już takie sygnały.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: https://www.flickr.com/photos/99994868@N00/6942094973/

Od jakiej umowy konsument nie może odstąpić?

kiedy konsument nie ma prawa odstąpić od umowy

W ostatnim moim wpisie pisałam o prawie odstąpienia od umowy przez konsumenta i o konsekwencjach, które się z tym wiążą dla przedsiębiorcy. Są jednak umowy od których konsument nie może odstąpić.

A mianowicie, zgodnie z ustawą z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta, prawo odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość (czyli korespondencyjnie lub przez Internet) nie przysługuje konsumentowi w odniesieniu do następujących umów:

1) o świadczenie usług, jeżeli przedsiębiorca wykonał w pełni usługę za wyraźną zgodą konsumenta, który został poinformowany przed rozpoczęciem świadczenia, że po spełnieniu świadczenia przez przedsiębiorcę utraci prawo odstąpienia od umowy;

2) w której cena lub wynagrodzenie zależy od wahań na rynku finansowym, nad którymi przedsiębiorca nie sprawuje kontroli, i które mogą wystąpić przed upływem terminu do odstąpienia od umowy;

3) w której przedmiotem świadczenia jest rzecz nieprefabrykowana, wyprodukowana według specyfikacji konsumenta lub służąca zaspokojeniu jego zindywidualizowanych potrzeb;

4) w której przedmiotem świadczenia jest rzecz ulegająca szybkiemu zepsuciu lub mająca krótki termin przydatności do użycia;

5) w której przedmiotem świadczenia jest rzecz dostarczana w zapieczętowanym opakowaniu, której po otwarciu opakowania nie można zwrócić ze względu na ochronę zdrowia lub ze względów higienicznych, jeżeli opakowanie zostało otwarte po dostarczeniu;

6) w której przedmiotem świadczenia są rzeczy, które po dostarczeniu, ze względu na swój charakter, zostają nierozłącznie połączone z innymi rzeczami;

7) w której przedmiotem świadczenia są napoje alkoholowe, których cena została uzgodniona przy zawarciu umowy sprzedaży, a których dostarczenie może nastąpić dopiero po upływie 30 dni i których wartość zależy od wahań na rynku, nad którymi przedsiębiorca nie ma kontroli;

8) w której konsument wyraźnie żądał, aby przedsiębiorca do niego przyjechał w celu dokonania pilnej naprawy lub konserwacji; jeżeli przedsiębiorca świadczy dodatkowo inne usługi niż te, których wykonania konsument żądał, lub dostarcza rzeczy inne niż części zamienne niezbędne do wykonania naprawy lub konserwacji, prawo odstąpienia od umowy przysługuje konsumentowi w odniesieniu do dodatkowych usług lub rzeczy;

9) w której przedmiotem świadczenia są nagrania dźwiękowe lub wizualne albo programy komputerowe dostarczane w zapieczętowanym opakowaniu, jeżeli opakowanie zostało otwarte po dostarczeniu;

10) o dostarczanie dzienników, periodyków lub czasopism, z wyjątkiem umowy o prenumeratę;

11) zawartej w drodze aukcji publicznej;

12) o świadczenie usług w zakresie zakwaterowania, innych niż do celów mieszkalnych, przewozu rzeczy, najmu samochodów, gastronomii, usług związanych z wypoczynkiem, wydarzeniami rozrywkowymi, sportowymi lub kulturalnymi, jeżeli w umowie oznaczono dzień lub okres świadczenia usługi;

13) o dostarczanie treści cyfrowych, które nie są zapisane na nośniku materialnym, jeżeli spełnianie świadczenia rozpoczęło się za wyraźną zgodą konsumenta przed upływem terminu do odstąpienia od umowy i po poinformowaniu go przez przedsiębiorcę o utracie prawa odstąpienia od umowy.

To by było na tyle.

Co ciekawe, ustawodawca nie wyłączył możliwości odstąpienia od umowy przez konsumenta, który nabył kosmetyki, choć teoretycznie można je zużyć  zanim minie termin odstąpienia. Klient w takiej sytuacji może odstąpić od umowy i takie odstąpienie musi być honorowane przez sprzedawcę, jednak konsument musi pamiętać, że testowanie produktu może się odbywać tylko w takim zakresie, jak w tradycyjnym sklepie. Jeśli konsument testował szampon poprzez mycie nim głowy i rozmyślił się z zakupu przed upływem 2 tygodni, poniesie tego finansowe konsekwencje.

Pozdrawiam,

AKN

PS> Przypominam, że warto otrzymywać biuletyn informacyjny „Prawa dla Przedsiębiorczych”. Nie zwlekaj i zapisz się!

Obraz: https://www.flickr.com/photos/22813898@N05/9085291089/