Zakupy „na firmę” – uważaj na rękojmię za wady!

Zakupy na firmę lub „na fakturę” to chleb powszedni małych i średnich przedsiębiorców.

W związku z prowadzoną przez nas działalnością wiele rzeczy – sprzętu elektronicznego, wyposażenia biura, narzędzi – kupujemy, aby móc prowadzić biznes i zdobywać klientów. Nic dziwnego, że zakupy te chcemy zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu.

Jest jednak jednak rzecz, o której musisz pamiętać!

Jako konsument jesteś traktowany jak święta krowa, ale kupując „na firmę” NIE JESTEŚ KONSUMENTEM!!!! Czytaj dalej Zakupy „na firmę” – uważaj na rękojmię za wady!

Co to jest RODO?

Cały internet huczy o RODO. Jeśli i Ty zastanawiasz się, co to jest RODO i czy Cię dotyczy, czytaj dalej.

Nie wiem, czy tylko ja mam wrażenie, że jesteśmy tym RODO nieco zastraszeni. Doniesienia prasowo-internetowe są o tyle niepokojące, że za niezastosowanie się do RODO grożą wysokie kary, co dodaje sprawie medialnego smaczku.

Radzę Ci jednak, drogi Przedsiębiorczy, nie wpadać w panikę.

Zadbaj o dane osobowe swoich klientów i kontrahentów tak, jakbyś chciał, aby inni dbali o Twoje dane, a nie będziesz miał powodów do obaw.

Ponieważ publikując Kalendarz Przedsiębiorczych obiecałam pomóc Ci przygotować się do wejścia w życie RODO, dziś zaczynam kwietniowy cykl artykułów na ten temat.

Zaznaczam jednak, że moje artykuły dotyczą małych firm (przy czym i „mała” i „firma” użyłam w potocznym znaczeniu), jeśli więc zarządzasz zorganizowaną strukturą działów i pracowników, skontaktuj się ze mną indywidualnie. Tak samo, jeśli przetwarzasz dane wrażliwe, czyli pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub światopoglądowe, przynależność do związków zawodowych, dane genetyczne, czy dane biometryczne – te kwestie wykraczają bowiem poza formułę i zakres tego cyklu.

No więc zaczynamy…

Co to jest RODO?

RODO to rozporządzenie, akt prawny, którego pełna nazwa brzmi:

ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych)

(Przyznasz, że stosowanie skrótu jest wskazane.)

Świat się zmienia. Codziennie powierzamy swoje dane osobowe różnym instytucjom, podmiotom gospodarczym, organom… Dotychczasowe regulacje prawne nie przystają już do sposobu, w jaki dane osobowe są pozyskiwane czy przekazywane. Z faktu przetwarzania danych osobowych możesz sobie nawet nie zdawać sprawy i jako właściciel tych danych, i jako podmiot je przetwarzający.

RODO to nowe rozporządzenie, które mówi, kto i jak może przetwarzać dane osobowe.

Dlaczego ochrona danych osobowych jest ważna?

Cóż…

Skoro zastanawiamy się, co to jest RODO, warto się również zastanowić, po co ono jest.

Na ten temat można napisać rozprawę doktorską (i to z wielu różnych dziedzin), bo zadane pytanie ma nie tylko aspekt praktyczny, ale i filozoficzny.

Poprzestanę tylko na dwóch powodach.

Po pierwsze, bo dane osobowe to coś co pozwala nas zidentyfikować, scharakteryzować, zindoktrynować, bo to coś NASZEGO, bo to część naszego jestestwa, część nas, a siebie – własnej integralności, wolności i prywatności – trzeba bronić.

Po drugie, nasze dane osobowe mogą – jeśli nie zostaną odpowiednio zabezpieczone – być wykorzystane przez oszustów, intrygantów, wyłudzaczy pożyczek albo nieuczciwych sprzedawców, co może prowadzić do powstawia szkody w wymiarze czysto finansowym.

Co to są dane osobowe?

Dane osobowe to informacje o osobie fizycznej, takie jak imię i nazwisko, numer identyfikacyjny, dane o lokalizacji, identyfikator internetowy lub jeden bądź kilka szczególnych czynników określających fizyczną, fizjologiczną, genetyczną, psychiczną, ekonomiczną, kulturową lub społeczną tożsamość osoby fizycznej. Pozwalają one bowiem – samodzielnie lub w zestawie – zidentyfikować konkretną osobę.

Czy ja przetwarzam dane osobowe?

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, który obsługuje osoby fizyczne, to najprawdopodobniej tak. Zapewne bowiem zawierasz z klientami umowy, wystawiasz im faktury, wysyłasz im maile, listy lub paczki.

Dodatkowo, przetwarzasz dane osobowe, jeśli zatrudniasz pracowników lub nawet zleceniobiorców.

Jeśli uważasz, że nie przetwarzasz danych, bo „tylko mam je na dysku”, to… mylisz się, bo „mienie na dysku” to też przetwarzanie.

O czym będzie następnym razem?

Tyle na dziś.

Następnym razem chciałabym Ci napisać o pozyskiwaniu danych osobowych, ale tak po ludzku, praktycznie.

Potem będzie o praktycznych sposobach chronienia danych osobowych przed naruszeniami, a jeszcze później o umowie powierzenia przetwarzania danych osobowych, bo jako mali przedsiębiorcy „ałtsorsujemy” wiele zadań i w tym celu powierzamy dane osobowe (chociażby księgowej).

Pozostańmy w kontakcie, dzięki temu małymi kroczkami uporasz się z RODO.

Tymczasem pozdrawiam,

AKN

PS. Wiem, że zdjęcie w ogóle nie pasuje, ale jakoś przykuło moją uwagę. Mam nadzieję, że Twoją również.

PS. 2. Nie wiem dlaczego, ale cały czas automatycznie piszę „przetważanie”. Za każdym razem musiałam poprawiać. Masz tak czasem?

Wzorzec umowy – od czego zacząć?

W ostatnim wpisie przedstawiłam Ci, dlaczego w potrzebujesz wzorca umowy z klientem. Dziś przeczytasz o tym, jak się za taki wzorzec umowy zabrać samodzielnie.

Oczywiście nie musisz go przygotowywać sam, ale to, o czym napiszę dziś, i tak musisz przemyśleć, więc koniecznie przeczytaj ten wpis (nawet jeśli zamierzasz zlecić przygotowanie wzorca umowy profesjonaliście, co jest bardzo dobrym pomysłem).

Wzorzec umowy – jak to ugryźć?

Oczywiście jest wiele sformułowań standardowych, być może znajdziesz sporo darmowych wzorców w Internecie, ale pamiętaj, że Twój biznes zależy od Ciebie, a stosowane w nim umowy muszą realizować Twoje cele.

Nie ściągaj zatem z sieci byle czego, tylko weź ołówek i kartkę papieru (albo coś nowocześniejszego, jeśli wolisz) i odpowiedz sobie na takie pytania:

Kim są moi klienci ?

  • osoby fizyczne/konsumenci,
  • mali przedsiębiorcy,
  • korporacje,
  • agencje reklamowe,
  • podmioty zagraniczne.

Co ja właściwie oferuję?

  • jak bardzo produkt lub usługa są skomplikowane,
  • czy wymagają ode mnie wybuchu kreatywności, czy raczej skrupulatnego odmierzenia,
  • czy jest to produkt wirtualny, czy też fizyczny i to w dodatku o sporych gabarytach.

Jak przebiega wykonanie usługi lub sprzedaż towaru?

  • terminy wykonania/dostawy,
  • transport/ forma dostarczenia,
  • zasady płatności,
  • niezbędne spotkania z klientem, jego obowiązki i konieczność akceptacji projektów,
  • możliwość korzystania z podwykonawców.

Wzorzec umowy będzie musiał odzwierciedlać przyjętą przez Ciebie procedurę.

Pamiętaj jednak, że to nie tylko sposób narzucenia czegoś klientowi – ze swoich obowiązków też będziesz musiał się wywiązać.

Jakie są moje dotychczasowe doświadczenia z realizacji zleceń dla klientów? 

  • czy stosowane przeze mnie dotychczas procedury zdawały egzamin, czy też natrafiałem na trudności,
  • jeśli rzeczywiście miałem kłopoty przy realizacji umów, to czy były to kłopoty z egzekwowaniem zobowiązań klientów, czy sam się nie wyrabiałem z realizacją własnych obowiązków,
  • czy moje własne obowiązki były sformułowane w sposób precyzyjny, czy też były określone na zasadzie „będzie pan zadowolony”,
  • czy rzeczywiście klient był zadowolony, czy też miał inne wyobrażenie co do efektu usługi,
  • gdzie dałem sobie wejść na głowę,
  • który etap wykonania umowy rodził najwięcej problemów,
  • czy w toku realizacji umowy pojawiały się dodatkowe koszty, których wcześniej nie przewidziałem (koszty transportu, korespondencji, prowizji za płatności internetowe, itd).

Co mnie samego jako klienta wkurza w umowach stosowanych przez inne podmioty?

  • czego jako klient bym nie podpisał,
  • czego nie rozumiem w przedstawianych mi do podpisu wzorcach,
  • słownictwo i specyficzna terminologia,
  • liczne promocje, na których klient zwykle traci, bo czegoś nie doczyta,
  • zbyt długie związanie umową,
  • trudności z jej rozwiązaniem,
  • okienka do wypełnienia odręcznie, konieczność ciągłego powtarzania tych samych danych.

Nie zamieszczaj w swojej umowie tego, co sam uważasz za sprzeczne z dobrymi obyczajami – nie bądź hipokrytą.

Jakie są moje kluczowe interesy, które chcę zabezpieczyć w moim wzorcu umowy?

  • terminowość płatności,
  • bezpieczeństwo moich danych lub mojej własności intelektualnej,
  • jak najdłuższy czas trwania umowy,
  • zwrot poniesionych kosztów,
  • uniknięcie pominięcia przy kolejnych zleceniach (ważne w przypadku wszelkiego rodzaju pośredników).

Odpowiedź na te pytanie pomoże Ci nie tylko zabezpieczyć w umowie to, co ma dla ciebie największe znaczenie, ale też ułatwi Ci ustalenie Twoich priorytetów w przypadku ewentualnych negocjacji. Będziesz wiedział gdzie możesz odpuścić, a co ma dla Ciebie znaczenie podstawowe.

Jakie ważne sprawy – specyficzne dla mojej działalności – muszę uregulować w umowie?

  • polityka zwrotów,
  • przeniesienie praw autorskich do dzieła,
  • reklamacje,
  • dostarczenie materiału przez klienta, obowiązki informacyjne klienta lub jego współpraca w innej formie,
  • zachowanie tajemnicy,
  • zakaz konkurencji,
  • wyłączność na danym terenie,
  • kwestie związane z obrotem międzynarodowym – prawo właściwe, kwestie podatkowe,
  • osoby uprawnione do obsługi zlecenia ze strony klienta – zwłaszcza gdy mamy do czynienia z korporacją,
  • inne, typowe dla mojej działalności.

Wszystko, co Ci przyjdzie do głowy, notuj. Zapisz też wszystkie inne pomysły i „złote myśli”, które przyjdą Ci do głowy lub które ktoś Ci podrzuci.

Następnym razem

Skoro już masz ogólny pogląd na własne potrzeby, następnym razem zajmiemy się konkretnymi postanowieniami umownymi, które mogą być konieczne w Twoim wzorcu umowy.

Tymczasem jestem ciekawa, jakie są efekty Twojej burzy mózgów.

Podziel się nimi w komentarzu.

Pozdrawiam,

AKN

Z nowym rokiem nowym krokiem: podatki

nowe przepisy dla przedsiębiorców w 2016 r.Nie jestem ekspertem od podatków, nie będę udawać. W sprawie zmian prawa w tej dziedzinie, które niemal codziennie nękają Przedsiębiorczych, radzę się skontaktować z doradcą podatkowym. Ja tylko sygnalizuję i to tylko jedną kwestię, z którą może się borykać wielu małych przedsiębiorców, którzy swoją działalność prowadzą przez Internet.

Mianowicie zmieniają się (a właściwie – zostają wprowadzone, gdyż wcześniej nie było w tym zakresie regulacji) zasady rozliczania zwrotów towarów, co w przypadku zakupów na odległość stanowi dla sprzedającego chleb powszedni. Od nowego roku obowiązuje zasada, że jeśli pierwotna faktura jest prawidłowa, a korygującą wystawiamy z przyczyn powstałych już po transakcji (zwrot, reklamacja itp.), to rozliczamy ją na bieżąco, gdy w miesiącu, w którym przyczyna zmiany zaistniała. Nie dotyczy to sytuacji, gdy po prostu przy „pierwotnej” transakcji popełniliśmy błąd – wtedy korekta jest „wstecz”. Tak stanowią zmienione przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz – analogicznie – ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (zmiany te wprowadzono ustawą  z 10 września 2015 r. o zmianie niektórych ustaw w związku ze wspieraniem polubownych metod rozwiązywania sporów).

Dodam jeszcze tylko, że zmiany w ordynacji podatkowej zlikwidowały obowiązek ciągłych korekt kosztów w przypadku niezapłacenia należności wynikającej z faktury zaliczonej wcześniej do kosztów. Do tej pory przedsiębiorca, który nie uregulował należności z faktury, musiał zmniejszyć koszty w ciągu 30 lub 90 dni, co wymagało korekty deklaracji. Teraz to się zmienia, co pewnie ucieszy księgowych.

Pozdrawiam,

AKN

 

Reklamacja i co dalej: czego może żądać konsument, gdy kupił wadliwą rzecz? Vol. 2

 

wadliwa rzecz - roszczenia konsumenta

Po pewnej przerwie wynikającej z nawału obowiązków służbowych i domowych (remoncik!), wracam do tematu praw konsumenta. Ostatnio pisałam o tym, czego może się domagać konsument w związku z wadą nabytego towaru. Poruszyłam tam kilka istotnych kwestii dotyczących wadliwej rzeczy, jednak temat nie został całkowicie wyczerpany.

Otóż kupujący, który wykonuje uprawnienia z tytułu rękojmi, ma obowiązek dostarczyć wadliwą rzecz  do miejsca, w którym rzecz została wydana kupującemu, chyba że w umowie sprzedaży określona jakieś inne miejsce. Ma to nastąpić na koszt sprzedawcy, czyli kupujący ma prawo zażądać zwrotu kosztów transportu lub przesyłki (a zatem na poczcie zażądaj pokwitowania za koszty przesyłki).

Jeżeli ze względu na rodzaj rzeczy lub sposób jej zamontowania dostarczenie rzeczy przez kupującego byłoby nadmiernie utrudnione, kupujący obowiązany jest udostępnić rzecz sprzedawcy w miejscu, w którym rzecz się znajduje, czyli na przykład wpuścić go do domu i umożliwić mu zweryfikowanie (i ewentualne wykonanie) reklamacji. To ma znaczenie, gdy już coś zostało wmurowane w ścianę lub w ziemię.

To może się wydawać oczywiste, ale sprzedawca obowiązany jest przyjąć od kupującego wadliwą rzecz  w razie wymiany rzeczy na wolną od wad lub odstąpienia od umowy. Należy zatem pamiętać, że pozbycie się zepsutej pralki to problem sprzedawcy, a nie kupującego.

Jeżeli spośród rzeczy sprzedanych tylko niektóre są wadliwe i dają się odłączyć od rzeczy wolnych od wad, uprawnienie kupującego do odstąpienia od umowy ogranicza się do rzeczy wadliwych. A jeśli jesteśmy w temacie części, to jeśli rzeczy są dostarczane partiami i te już dostarczone partie mają wady, kupujący może od umowy odstąpić także co do części rzeczy, które mają być dostarczone później, jeśli sprzedawca mimo żądania kupującego nie dostarczył zamiast rzeczy wadliwych takiej samej ilości rzeczy wolnych od wad.

Kupujący może żądać naprawienia szkody, którą poniósł przez to, że zawarł umowę, nie wiedząc o istnieniu wady, choćby szkoda była następstwem okoliczności, za które sprzedawca nie ponosi odpowiedzialności, a w szczególności może żądać zwrotu kosztów zawarcia umowy, kosztów odebrania, przewozu, przechowania i ubezpieczenia rzeczy oraz – w pewnym zakresie – zwrotu dokonanych nakładów na daną rzecz (wydatków/ulepszeń).

A oprócz tego wszystkiego kupujący może się domagać odszkodowania na zasadach ogólnych, jeśli sprzedawcy można przypisać winę. To niestety z praktycznego punktu widzenia jest niestety dość trudne do udowodnienia.

Trochę inaczej przedstawia się sprawa reklamacji przedsiębiorcy.

Pozdrawiam upalnie,
AKN

Obraz: https://www.flickr.com/photos/51633081@N04/5752156411/

Reklamacja i co dalej: czego może żądać konsument?

 

Czego może żądać konsument

Skoro w poprzednim wpisie doszliśmy do etapu, gdy klient składa reklamację, to musimy teraz przemyśleć, czego może żądać konsument  w związku z ujawnioną wadą rzeczy.

Otóż konsument może żądać:

  1. naprawienia towaru,
  2. wymiany towaru na nowy, wolny od wad,
  3. obniżenia ceny towaru

lub może odstąpić od umowy, jeśli wada jest istotna (4).

Teoretycznie to, czego może żądać konsument, zależy wyłącznie od niego i sprzedającemu nie wolno mu tego wyboru ograniczać, ale…

Jeżeli rzecz sprzedana ma wadę, kupujący może złożyć oświadczenie o obniżeniu ceny albo odstąpieniu od umowy, chyba że sprzedawca niezwłocznie i bez nadmiernych niedogodności dla kupującego wymieni rzecz wadliwą na wolną od wad albo wadę usunie. Ograniczenie to nie ma zastosowania, jeżeli rzecz była już wymieniona lub naprawiana przez sprzedawcę (bez względu na to, czy dotyczyło to tej samej czy innej wady) albo sprzedawca nie uczynił zadość obowiązkowi wymiany rzeczy na wolną od wad lub usunięcia wady (czyli obiecał, że to zrobi, ale się z tego nie wywiązał).

Jeśli ograniczenie ma jednak zastosowanie, to konsument może zamiast zaproponowanego przez sprzedawcę usunięcia wady żądać wymiany rzeczy na wolną od wad albo odwrotnie, chyba że doprowadzenie rzeczy do zgodności z umową w sposób wybrany przez kupującego jest niemożliwe albo wymagałoby nadmiernych kosztów w porównaniu ze sposobem proponowanym przez sprzedawcę.

Trzeba też pamiętać, że obniżona cena powinna pozostawać w takiej proporcji do ceny wynikającej z umowy, w jakiej wartość rzeczy z wadą pozostaje do wartości rzeczy bez wady, co niestety czasami ciężko ustalić.

Jeżeli konsument wybrał naprawienie towaru lub jego wymianę na nowy, sprzedawca ma prawo odmówić spełnienia tego żądania, jeśli jest niemożliwe do wykonania lub wymaga nadmiernych kosztów w porównaniu z drugim możliwym sposobem. Może się bowiem okazać, że na przykład dana rzecz nie jest już produkowana i wymiana na nową w ogóle nie wchodzi w grę. Przykładowo, fikuśna bateria łazienkowa podlega sprawdzeniu dopiero po zamontowaniu w łazience i dopiero wtedy mogą się ujawnić jej wady.

Dodatkowe kłopoty pojawiają się, gdy kupiona rzecz została zamontowana, a to właśnie wtedy wady mają w zwyczaju się ujawniać.  W takiej sytuacji kupujący może żądać od sprzedawcy demontażu i ponownego zamontowania po dokonaniu wymiany na wolną od wad lub usunięciu wady. W razie niewykonania tego obowiązku przez sprzedawcę kupujący jest upoważniony do dokonania tych czynności na koszt i niebezpieczeństwo sprzedawcy. Czyli sprzedawca odpowie za to, że bateria łazienkowa z naszego przykładu popsuje się jeszcze bardziej lub hydraulik skasuje nas za jej odłączenia.

Sprzedawca może odmówić demontażu i ponownego zamontowania, jeżeli koszt tych czynności przewyższa cenę rzeczy sprzedanej. Jednak wówczas konsument może żądać od sprzedawcy demontażu i ponownego zamontowania, przy czym konsument sam poniósłby część kosztów przewyższających cenę rzeczy sprzedanej albo odwrotnie – konsument sam zdemontuje i zamontuje, a od sprzedawcy zażąda zapłaty części kosztów demontażu i ponownego zamontowania, do wysokości ceny rzeczy sprzedanej. W ten czy inny sposób sprzedawca odpowie za (de)montaż do wysokości ceny rzeczy sprzedanej.

To, czego może żądać konsument,  i realizacja tych praw to sprawa dość skomplikowana jak na coś, co zdarza się tak powszechnie. Na szczęście najczęściej strony dochodzą do porozumienia w ogóle bez odwoływania się do kodeksów i przepisów.

Pozdrawiam,

AKN

Obraz: unsplash.com

Reklamacja i co dalej: jak przyjmować reklamacje?

Jak przyjmować reklamacje?

No cóż, odpowiedź na pytanie, jak przyjmować reklamacje, brzmi: „sprawnie, szybko i uprzejmie”. A coś jeszcze?

Nie zmuszaj klienta, aby skorzystał z gwarancji zamiast rękojmi – nie masz do tego prawa.

Nie możesz wymagać, żeby klient okazał paragon – tak jest oczywiście najłatwiej i dlatego wielu konsumentów dość długo trzyma paragony za większe zakupy, ale nie mają takiego obowiązku. To, że konsument dokonał zakupu w Twoim sklepie, może udowodnić na wiele sposobów: druk zamówienia, e-mail, potwierdzenia obciążenia karty kredytowej, potwierdzenie przelewu, a nawet świadkowie.

Klient nie musi mieć oryginalnego opakowania. I nic dziwnego – nie wydaje mi się, żeby ktoś trzymał karton od lodówki (no chyba, że ma małe dzieci i zrobił im z niego domek dla lalek).

Masz na stronie lub w sklepie formularz reklamacyjny? Bardzo fajnie (jestem zwolenniczką takiego rozwiązania – dzięki niemu nigdy nie zapomnisz wziąć od klienta istotnych informacji), ale klient nie ma obowiązku z niego skorzystać, a Ty nie masz prawa z tego powodu odmówić przyjęcia reklamacji (wówczas formularz najlepiej wypełnić sobie samemu dla własnej wygody).

Klienta nie musi interesować, kto Twoim zdaniem powinien przyjmować reklamacje. Klient wchodzi do sklepu, łapie pierwszego z brzegu pracownika firmy i – o ile ten nie zawoła kogoś bardziej kompetentnego – ma prawo wyżalić się na wadliwy towar  (złożyć reklamację) właśnie tej pierwszej napotkanej osobie. Tekst w stylu: „Przyjdź pan jutro, bo dziś nie ma szefa” jest niedopuszczalny.

Jeśli klient jest służbistą i będzie chciał pokwitowania złożenia reklamacji (do czego nota bene gorąco zachęcam wszystkich konsumentów), sprzedawca ma obowiązek taką okoliczność potwierdzić.

Na rozpatrzenie reklamacji masz dwa tygodnie i w tym czasie Twoja odpowiedź musi dotrzeć do klienta w taki sposób, że może się z nią zapoznać, czyli musi do niego dotrzeć Twój list, telefon, e-mail, gołąb pocztowy (nie wystarczy wysłanie korespondencji w tym czasie, co oznacza, że na rozpatrzenie reklamacji masz tak naprawdę znacznie mniej czasu). Klient nie jest zobowiązany sam się dowiadywać w sklepie, jakie jest Twoje stanowisko. Terminu tego nie można przedłużyć. Jeśli się nie zmieścisz w dwóch tygodniach to – mówiąc kolokwialnie – pozamiatane – klient ma rację i musisz spełnić jego żądanie!

Nie traktuj klienta jak wroga – to już pozaprawnicza rada ode mnie jako i konsumenta i przedsiębiorcy. Dobrze obsłużona reklamacja może Ci przysporzyć jeszcze jednego oddanego fana. Warto opracować na potrzeby Twojej firmy proceduję, jak przyjmować reklamacje (ustalony z góry schemat postępowania). A już na pewno nie zapomnij o „przepraszam”, nawet jeśli absolutnie nie czujesz się winny!

Następnym razem napiszę parę słów o tym, z jakimi roszczeniami ze strony konsumentów musi się liczyć Przedsiębiorczy, czyli po prostu czego klient może od nas żądać.

Pozdrawiam,

AKN

PS. Zapraszam do zapoznania się z innymi artykułami o prawach konsumenta – okiem przedsiębiorcy.

Obraz: Death to Stock Photos

Reklamacja i co dalej: wada towaru, wada fizyczna

Wada towaru - fizyczne czyli jakie?

Wraz ze zmianami w zakresie praw konsumentów, które weszły w życie w grudniu zeszłego roku, ustawodawca wprowadził również wiele zmian w zakresie zasad rękojmi za wady nabytego towaru. Zmiany te dotyczą zarówno towarów nabytych przez konsumentów, jak i przedsiębiorców, ale o tym drugim aspekcie napiszę kiedy indziej.

Dziś chciałabym napisać kilka zdań na temat tego, co to jest wada towaru, zwłaszcza fizyczna, bo ta występuje stosunkowo często w obrocie codziennym.

Rękojmia czy gwarancja?

To do klienta należy wybór, z którego z tych narzędzi skorzysta. Dla sprzedawcy ma to o tyle znaczenie, że gwarancji zwykle udziela producent i w tym celu ma często całą sieć serwisów lub podobnych punktów. Dlatego sprzedawcy chętnie odsyłają klientów właśnie do producenta. Czasami jest to wygodniejsze również dla samego klienta (tak miałam, gdy okazało się, że w pięknie zapakowanym i oklejonym pudełku z telefonem komórkom znalazłam ładowarkę od… starego modelu telefonu – po prostu poszłam do autoryzowanego serwisu Samsunga z dokumentem gwarancji i na miejscu mi ładowarkę wymieniono, przypuszczam, że załatwienie tej sprawy u sprzedawcy zajęło by mi min. 2 tygodnie). Niemniej konsument ma prawo skorzystać z rękojmi, a swoje roszczenia skierować do sprzedawcy I JUŻ. Jeśli taka jest jego wola, sprzedawca nic na to nie poradzi i musi się wywiązać ze swoich zobowiązań wobec kupującego. I lepiej, żeby to zrobił sprawnie co by się klient nie zniechęcił.

Co to jest wada towaru?

Ustawa podaje definicję, co to jest wada towaru, według której przez wadę fizyczną należy rozumieć niezgodność towaru z umową. A co należy rozumieć przez tą „niezgodność”?

Ano na przykład wada towaru pojawia się, gdy:

  • towar nie ma właściwości, które produkt tego rodzaju powinien posiadać ze względu na cel oznaczony w umowie/wynikający z okoliczności/przeznaczenia (np. odkurzacz dmucha zamiast wciągać)
  • towar nie ma właściwości, o których istnieniu zapewnił go sprzedawca (np. odkurzacz nie ma filtra wodnego, choć sprzedawca jako taki go zachwalał),
  • towar nie nadaje się do celu, o którym konsument poinformował sprzedawcę, a ten nie miał żadnych obiekcji (klient poinformował sprzedawcę, że zamierza wykorzystywać nabywany komputer wraz z innym wskazanym sprzętem elektronicznym, a sprzedawca nie zaprotestował – następnie okazało się , że urządzenia nie są kompatybilne) – ten punkt dotyczy również zapewnień producenta, chyba że sprzedawca nie znał tych zapewnień i nie mógł ich znać (ale jeśli producent reklamuje pewne cechy swoich produktów w telewizji, to ciężko będzie się sprzedawcy wywinąć),
  • towar został nieprawidłowo zamontowany lub uruchomiony, jeśli odpowiada za to sprzedawca lub inny podmiot, za który ponosi odpowiedzialność (np. kupuję panele podłogowe wraz z usługą ich położenia – chyba wszyscy tak robią, bo wtedy jest taniej – panele fajne, ale układał je jakiś gamoń i z powodu wadliwego montażu robią się wypukłe).

Sprzedawca nie odpowiada za wadę towaru, o której kupujący został poinformowany przed zawarciem umowy. Czyli jeśli zdecyduję się kupić parę czółenek* skórzanych z rabatem 50%, bo jeden but będzie zarysowany, to nie mogę po namyśle stwierdzić, że jednak nie zgadzam się na tą wadę. Inna sprawa, gdy mi po dwóch dniach odpadnie obcas – na to się już nie godziłam i lecę z reklamacją.

Na dziś starczy.

Następnym razem napiszę coś Przedsiębiorczych, żeby wiedzieli, jak przyjmować reklamacje.

Tymczasem pozdrawiam,

AKN

*Czółenka to takie buty, Panowie :)

Obraz: Death to Stock Photos

 

Od jakiej umowy konsument nie może odstąpić?

kiedy konsument nie ma prawa odstąpić od umowy

W ostatnim moim wpisie pisałam o prawie odstąpienia od umowy przez konsumenta i o konsekwencjach, które się z tym wiążą dla przedsiębiorcy. Są jednak umowy od których konsument nie może odstąpić.

A mianowicie, zgodnie z ustawą z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta, prawo odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość (czyli korespondencyjnie lub przez Internet) nie przysługuje konsumentowi w odniesieniu do następujących umów:

1) o świadczenie usług, jeżeli przedsiębiorca wykonał w pełni usługę za wyraźną zgodą konsumenta, który został poinformowany przed rozpoczęciem świadczenia, że po spełnieniu świadczenia przez przedsiębiorcę utraci prawo odstąpienia od umowy;

2) w której cena lub wynagrodzenie zależy od wahań na rynku finansowym, nad którymi przedsiębiorca nie sprawuje kontroli, i które mogą wystąpić przed upływem terminu do odstąpienia od umowy;

3) w której przedmiotem świadczenia jest rzecz nieprefabrykowana, wyprodukowana według specyfikacji konsumenta lub służąca zaspokojeniu jego zindywidualizowanych potrzeb;

4) w której przedmiotem świadczenia jest rzecz ulegająca szybkiemu zepsuciu lub mająca krótki termin przydatności do użycia;

5) w której przedmiotem świadczenia jest rzecz dostarczana w zapieczętowanym opakowaniu, której po otwarciu opakowania nie można zwrócić ze względu na ochronę zdrowia lub ze względów higienicznych, jeżeli opakowanie zostało otwarte po dostarczeniu;

6) w której przedmiotem świadczenia są rzeczy, które po dostarczeniu, ze względu na swój charakter, zostają nierozłącznie połączone z innymi rzeczami;

7) w której przedmiotem świadczenia są napoje alkoholowe, których cena została uzgodniona przy zawarciu umowy sprzedaży, a których dostarczenie może nastąpić dopiero po upływie 30 dni i których wartość zależy od wahań na rynku, nad którymi przedsiębiorca nie ma kontroli;

8) w której konsument wyraźnie żądał, aby przedsiębiorca do niego przyjechał w celu dokonania pilnej naprawy lub konserwacji; jeżeli przedsiębiorca świadczy dodatkowo inne usługi niż te, których wykonania konsument żądał, lub dostarcza rzeczy inne niż części zamienne niezbędne do wykonania naprawy lub konserwacji, prawo odstąpienia od umowy przysługuje konsumentowi w odniesieniu do dodatkowych usług lub rzeczy;

9) w której przedmiotem świadczenia są nagrania dźwiękowe lub wizualne albo programy komputerowe dostarczane w zapieczętowanym opakowaniu, jeżeli opakowanie zostało otwarte po dostarczeniu;

10) o dostarczanie dzienników, periodyków lub czasopism, z wyjątkiem umowy o prenumeratę;

11) zawartej w drodze aukcji publicznej;

12) o świadczenie usług w zakresie zakwaterowania, innych niż do celów mieszkalnych, przewozu rzeczy, najmu samochodów, gastronomii, usług związanych z wypoczynkiem, wydarzeniami rozrywkowymi, sportowymi lub kulturalnymi, jeżeli w umowie oznaczono dzień lub okres świadczenia usługi;

13) o dostarczanie treści cyfrowych, które nie są zapisane na nośniku materialnym, jeżeli spełnianie świadczenia rozpoczęło się za wyraźną zgodą konsumenta przed upływem terminu do odstąpienia od umowy i po poinformowaniu go przez przedsiębiorcę o utracie prawa odstąpienia od umowy.

To by było na tyle.

Co ciekawe, ustawodawca nie wyłączył możliwości odstąpienia od umowy przez konsumenta, który nabył kosmetyki, choć teoretycznie można je zużyć  zanim minie termin odstąpienia. Klient w takiej sytuacji może odstąpić od umowy i takie odstąpienie musi być honorowane przez sprzedawcę, jednak konsument musi pamiętać, że testowanie produktu może się odbywać tylko w takim zakresie, jak w tradycyjnym sklepie. Jeśli konsument testował szampon poprzez mycie nim głowy i rozmyślił się z zakupu przed upływem 2 tygodni, poniesie tego finansowe konsekwencje.

Pozdrawiam,

AKN

PS> Przypominam, że warto otrzymywać biuletyn informacyjny „Prawa dla Przedsiębiorczych”. Nie zwlekaj i zapisz się!

Obraz: https://www.flickr.com/photos/22813898@N05/9085291089/

Prawo konsumenta odstąpienia od umowy

prawo konsumenta do odstąpienia od umowy

Tutaj sporo się pozmieniało. I w interesie przedsiębiorcy jest, żeby się z nową regulacją dokładnie zapoznać i informować o niej klientów.

Jeszcze przed wejściem w życie ustawy na Facebooku Kancelarii informowałam, że przedsiębiorcy powinni przygotować się na zwroty na nowych zasadach – zarówno co do logistyki, jak i co do kosztów.

Otóż, konsument, który zawarł umowę na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa, może w terminie 14 dni odstąpić od niej bez podawania przyczyny i – co do zasady – bez ponoszenia kosztów.

Bieg terminu do odstąpienia od umowy rozpoczyna się:
1) dla umowy, w wykonaniu której przedsiębiorca wydaje rzecz, będąc zobowiązany do przeniesienia jej własności – od objęcia rzeczy w posiadanie przez konsumenta lub wskazaną przez niego osobę trzecią inną niż przewoźnik, a w przypadku umowy, która:

a) obejmuje wiele rzeczy, które są dostarczane osobno, partiami lub w częściach – od objęcia w posiadanie ostatniej rzeczy, partii lub części,
b) polega na regularnym dostarczaniu rzeczy przez czas oznaczony – od objęcia w posiadanie pierwszej z rzeczy;
2) dla pozostałych umów – od dnia zawarcia umowy.
Dlaczego takie ważne jest, żeby o tym uprawnieniu poinformować konsumenta?
Ponieważ jeżeli konsument nie został poinformowany przez przedsiębiorcę o prawie odstąpienia od umowy, termin realizacji tego prawa wydłuża się o 12 miesięcy (czyli trwa rok i 14 dni).
Załóżmy, że klient odstępuje od umowy. I co dalej? 
Umowę uważa się za niezawartą. Dodatkowo, wygasają powiązane z nią umowy dodatkowe zawarte przez konsumenta, jeżeli na ich podstawie świadczenie jest spełniane przez przedsiębiorcę lub osobę trzecią na podstawie porozumienia z przedsiębiorcą.
Przedsiębiorca ma obowiązek niezwłocznie, nie później niż w terminie 14 dni od dnia otrzymania oświadczenia konsumenta o odstąpieniu od umowy, zwrócić konsumentowi wszystkie dokonane przez niego płatności, w tym koszty dostarczenia rzeczy. Przedsiębiorca dokonuje zwrotu płatności przy użyciu takiego samego sposobu zapłaty, jakiego użył konsument, chyba że konsument wyraźnie zgodził się na inny sposób zwrotu, który nie wiąże się dla niego z żadnymi kosztami. Na szczęście przedsiębiorca może wstrzymać się ze zwrotem płatności otrzymanych od konsumenta do chwili otrzymania rzeczy z powrotem lub dostarczenia przez konsumenta dowodu jej odesłania, w zależności od tego, które zdarzenie nastąpi wcześniej.
A jak i kiedy rzecz ma wrócić do przedsiębiorcy?
Konsument ma obowiązek zwrócić rzecz przedsiębiorcy lub przekazać ją osobie upoważnionej przez przedsiębiorcę do odbioru niezwłocznie, jednak nie później niż 14 dni od dnia, w którym odstąpił od umowy. Do zachowania terminu wystarczy odesłanie rzeczy przed jego upływem. Konsument ponosi tylko bezpośrednie koszty zwrotu rzeczy, chyba że przedsiębiorca zgodził się je ponieść lub nie poinformował konsumenta o konieczności poniesienia tych kosztów. Przedsiębiorca jest zobowiązany do odebrania rzeczy na swój koszt, gdy ze względu na charakter rzeczy nie można jej odesłać w zwykły sposób pocztą (np. jest to jakaś maszyna lub spory mebel).
Konsument ponosi odpowiedzialność za zmniejszenie wartości rzeczy będące wynikiem korzystania z niej w sposób wykraczający poza konieczny do stwierdzenia charakteru, cech i funkcjonowania rzeczy, chyba że przedsiębiorca nie poinformował konsumenta o prawie odstąpienia od umowy.
Następnym razem będzie o tym, co jest wyłączone spod prawa odstąpienia od umowy.
Pozdrawiam,
AKN
Obraz: https://www.flickr.com/photos/32705331@N00/1270114055/